fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ekstraklasa: VAR nie kończy z błędami sędziów

W meczu Raków - Lech sędzia Mariusz Złotek podjął kilka bardzo dziwnych decyzji
Fotorzepa/ Grzegorz Rutkowski
W poniedziałek może dojść do zmiany lidera – szansę będzie miała Pogoń Szczecin, gdyż Śląsk zremisował w Gdańsku z Lechią 1:1.

W najciekawszym meczu szóstej kolei Raków Częstochowa przegrał „u siebie" z Lechem 2:3 – cudzysłów użyty dlatego, że domowe mecze beniaminek rozgrywa w odległym o 85 km Bełchatowie.

Bohaterami spotkania byli nowy bramkarz ekipy z Poznania Mickey van der Haart oraz niestety sędzia Mariusz Złotek, który podjął kilka bardzo dziwnych decyzji. Najwięcej znaków zapytania dotyczyło pierwszego rzutu karnego dla Rakowa. Napastnik klubu z Częstochowy Mateusz Szczepański próbował odebrać piłkę stoperowi Lecha Lubomirowi Satce. Zawodnik gospodarzy niemal staranował słowackiego obrońcę, który próbował osłaniać futbolówkę, ale napastnik dosłownie wskoczył mu na plecy. Satka rozłożył szeroko ręce, Szczepański nadział się na wyciągnięte przedramię, wywrócił się, a sędzia Złotek pokazał na jedenastkę.

Asystentów wideo wprowadzono, by takie złe decyzje można było odwracać. W niektórych krajach jeszcze uczą się systemu VAR, ale ekstraklasa była jedną z tych lig, w których to rozwiązanie testowano. Dlatego od naszych sędziów powinniśmy oczekiwać lepszej współpracy z asystentami z wozu VAR. Tym razem kuriozalna decyzja została utrzymana.

Chwilę później sędzia Złotek nie podyktował rzutu karnego dla Lecha (po zagraniu piłki ręką przez jednego z obrońców Rakowa). Lech prowadził już 2:0, dał się gospodarzom przy pomocy sędziego dogonić, a zwycięstwo tuż przed końcem zapewnił mu Christian Gytkjaer ładnym uderzeniem głową. Nie byłoby jednak trzech punktów dla Lecha, gdyby nie holenderski bramkarz van der Haart. W ostatniej minucie nowy nabytek Lecha, który do tej pory był raczej chwalony za grę nogami, a nie za umiejętności stricte bramkarskie, zatrzymał dwa strzały z najbliższej odległości.

Autorem pierwszego hat tricka w tym sezonie został Jesus Imaz z Jagiellonii. Trafił trzykrotnie w meczu ze swoim poprzednim pracodawcą Wisłą Kraków. Pierwszego gola w ekstraklasie zdobył w tym meczu Aleksander Buksa – to młodszy brat Adama, napastnika Pogoni, powoływanego do reprezentacji. Aleksander ma 16 lat i jest najmłodszym strzelcem gola w ekstraklasie w XXI wieku. Jako niepełnoletni nie może reklamować bukmachera, jak pozostali piłkarze Wisły, więc na jego koszulce widnieje napis „Łączy nas pasja".

W poniedziałek może dojść do pierwszej zmiany lidera w tym sezonie. Śląsk utrzymał status niepokonanej drużyny, ale w Gdańsku tylko zremisował z Lechią 1:1. Pogoń, która miała tyle samo punktów, ale gorszy bilans bramkowy, podejmuje dziś u siebie najsłabszą w lidze Wisłę Płock. Jeśli wygra, to piłkarze Kosty Runjaica zajmą pierwsze miejsce w tabeli.

6. kolejka

- Jagiellonia Białystok – Wisła Kraków 3:2 (J. Imaz 33, 38 i 66 – P. Brożek 44, Aleksander Buksa 90)

- Cracovia – Arka Gdynia 3:1 (R. Lopes 30, S. Hanca 45 – z karnego, P. van Amersfoort 89 – D. Schirtladze 90)

- Lechia Gdańsk – Śląsk Wrocław 1:1 (S. Peszko 54 – P. Płacheta 37)

- Raków Częstochowa – Lech Poznań 2:3 (Petr Schwarz 51 i 74 – z karnych – K. Muhar 30, Ch. Gytkjaer 32 i 84)

- Górnik Zabrze – Korona Kielce 3:0 (K. Zapolnik 24, J. Jimenez 45, I. Angulo 90 –  z karnego)

- Zagłębie Lubin - Piast Gliwice 0:3 (J. Félix 10, P. Parzyszek 52, G. Badia 90+4)

- ŁKS Łódź - Legia Warszawa 2:3 (Ł. Sekulski 4 i 60 - z karnego - D. Nagy 51, J. Niezgoda 72 i 81)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA