fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Bank stawia na młodych

Materiały Prasowe
Marcin Animucki, prezes zarządu Ekstraklasy SA, o jej nowych sponsorach i podziale coraz większych pieniędzy.

W piątek rozpoczynają się rozgrywki Ekstraklasy. Mam poczucie, że spółka, która je organizuje, radzi sobie lepiej niż piłkarze.

Takie porównania do niczego nie prowadzą. Ekstraklasa SA składa się z 17 udziałowców, którymi są kluby i Polski Związek Piłki Nożnej. Kluby są spółkami, każdy pracuje na swój wynik sportowy i finansowy. My jesteśmy od tego, aby przygotować klubom jak najlepsze warunki działania. Nie kupimy im zawodników, nie zbudujemy stadionów, możemy natomiast pomóc w gromadzeniu środków.

Pieniędzy jest z każdym rokiem więcej, ale poziom się od tego nie podnosi. W tym roku w reprezentacji Polski nie zagrał żaden piłkarz z Ekstraklasy. Wyjątkiem jest Jakub Błaszczykowski, który wrócił z zagranicy.

Trudno dyskutować z faktami. Jednak wspólnie z PZPN działamy, aby to zmienić. Niedawno byłem w Białymstoku na otwarciu akademii Jagiellonii. Robi bardzo dobre wrażenie. Budowę swoich akademii rozpoczęły Legia, Pogoń i Cracovia. Swoje ośrodki mają już Zagłębie Lubin oraz Lech Poznań. Kluby pokrywają ze środków własnych 50–60 procent kosztów. Po kilka milionów na każdy taki ośrodek przekazuje Ministerstwo Sportu. Efekty nie przyjdą od razu, ale w przypadku Lecha już je widać. Dawniej w klubach jeden talent, który się prawidłowo rozwijał, zdarzał się raz na kilka lat. W Lechu mamy wręcz wysyp: Dawid Kownacki, Karol Linetty, Robert Gumny. Dzięki akademiom to samo powinniśmy mieć w innych klubach. Trzech–pięciu zdolnych na sezon to już siła.

Wymienił pan akurat tych zawodników, którzy z Lecha już trafili do klubów zagranicznych. Gumny będzie następny. Szkolimy dla innych. Bogatszych i lepiej płacących.

Ale proszę spojrzeć na to inaczej. Transfer Krzysztofa Piątka do Włoch pozwolił Cracovii na sfinansowanie swojej akademii, która – miejmy nadzieję – wychowa jego następców. Ekstraklasa SA nie ma wpływu na decyzje klubów dotyczące transferów i finansów. My tylko wywiązujemy się ze swojej roli polegającej na stworzeniu wokół klubów otoczenia biznesowo-mediowego. Zapewniamy im warunki działania na przyzwoitym europejskim poziomie.

Polska jest wyjątkiem w Europie, u nas prywatne kluby ligowe wspierają państwowe firmy – PKO BP i Totalizator Sportowy, a mecze toczą się na komunalnych stadionach. Tylko Viktor Orbán ma do futbolu równie duży sentyment...

Węgry ze względu na powierzchnię mniejszą niż Polska i jedno duże miasto trudno porównać z naszym krajem. My jesteśmy na pierwszym miejscu w Europie pod względem liczby budowanych nowych stadionów. Cieszę się, że władze państwowe interesują się rozgrywkami piłkarskimi i je wspierają. Równo przed rokiem zaczynaliśmy sezon od podpisania na Stadionie Narodowym umowy z PKO Bankiem Polskim. Obecny był premier Mateusz Morawiecki, ministrowie. Trójstronne porozumienie: Ekstraklasa SA, PKO Bank Polski i Totalizator Sportowy trwa. Umowa została zawarta na trzy lata. Dzięki temu trafiły do nas spore środki, które wzbogacą kluby.

Czy bank postawił swoje warunki?

W pewnym stopniu. Bankowi zależy na promocji młodych polskich piłkarzy. Dlatego wspólnie wybieramy Młodzieżowca Miesiąca i Młodzieżowca Sezonu. Jeszcze kilka lat temu sektor bankowy w Polsce nie był gotowy na wejście do wielkiej piłki ligowej. Dziś to stało się faktem. Bank też na tym zarabia, bo kibic jest klientem. Karty bankowe wśród kibiców dobrze się sprzedają. W tym sezonie rozgrywki będą nosić nazwę PKO Bank Polski Ekstraklasa. Logo banku znajdzie się na rękawach koszulek. Na piersiach pozostanie Lotto.

Ale podstawą finansową Ekstraklasy SA nie są pieniądze z Totalizatora Sportowego i PKO BP, tylko z telewizji.

Sprzedaliśmy prawa mediowe za pół miliarda złotych, pierwszy raz bez pośrednictwa agencji. Tyle w sumie zapłaciły Canal+ i Telewizja Polska, dzięki której potencjalna widownia w ramach zasięgu technicznego TVP powiększyła się o około osiem milionów. W sumie oglądalność meczów w telewizji ukształtowała się w zakończonym sezonie na poziomie 40 mln. Coraz większą popularnością cieszą się także transmisje w serwisach online, które zanotowały ponad 10 mln wyświetleń. W dodatku sami produkujemy sygnał. Nasza spółka córka Ekstraklasa Live Park korzysta z własnego wozu 4K HDR, a transmisje mają światową jakość. Ekstraklasa Live Park pracowała też dla FIFA podczas mistrzostw świata U-20 w Polsce, transmitowała mecze piłki ręcznej i letnie skoki narciarskie. Specjaliści z Hiszpanii i Niemiec przylatywali do Polski na warsztaty na temat obsługi VAR, bo my robimy to najlepiej. Dodatkowo sprzedaż praw za granicę to możliwość dotarcia do około 20 mln mieszkających tam Polaków. Pod tym kątem Ekstraklasa Live Park będzie od nowego sezonu prowadzić serwis OTT z meczami na żywo za granicą oraz skrótami w Polsce. Prawa do meczów Ekstraklasy kupiła austriacka firma Planet Sport, pokazująca mecze na Bałkanach.

Przychody klubów Ekstraklasy w roku 2018 wyniosły 528 mln zł. Duża część tej kwoty pochodzi ze sprzedaży praw mediowych. Co to oznacza dla klubów?

Od nowego sezonu wypłaty dla klubów wzrosną do poziomu 225 mln. Suma ta będzie podzielona na 16 klubów według zasad, które nieco się zmieniły. 44 proc. od kwoty minimalnej (225 mln) to suma stała dla każdego klubu, 18 proc. wynika z tzw. rankingu historycznego (miejsca w ostatnich pięciu sezonach), po podziale na grupy płacimy za miejsce, pomiędzy cztery kluby biorące udział w rozgrywkach europejskich dzielone jest 14 proc., a 20 proc. zostanie podzielone na bazie miejsca w tabeli. W ramach podziału uwzględniono także zwiększone środki na szkolenie młodzieży w wysokości ponad 17 mln zł. Składa się na to 12 mln dzielonych po równo dla wszystkich klubów oraz dodatkowo ok. 5,6 mln dofinansowania do systemu Pro-Junior System. W porównaniu z poprzednim sezonem suma wypłat jest o 70 mln wyższa. Dzięki temu, że mieliśmy najwyższe wpływy w historii.

Dobra wiadomość, ale jeszcze ważniejsze jest to, jak kluby obracają tymi pieniędzmi. Czy Ekstraklasa po tym, co stało się z Wisłą, może kontrolować kluby i wpływać na ich decyzje?

Kluby są spółkami, mają swoje rady nadzorcze. Kontrola jednak jest. Nie mówimy o tym głośno, ale kiedy problemy Wisły zagrażały jej bytowi, zgłosił się do nas prezes Rafał Wisłocki, z prośbą o pomoc. I wspólnie wypracowaliśmy plan, który Wisła realizowała. Dzięki temu oraz pomocy wielu osób, którym klub jest bliski, udało się odzyskać licencję. Nadal jednak, na mocy naszego porozumienia z prezydentem Krakowa Jackiem Majchrowskim, część pieniędzy należnych klubowi przesyłamy do kasy miasta jako właściciela stadionu, na którym gra Wisła.

Odpadnie jeden sponsor: mający problemy Henryk Kania.

Ale na jego miejsce wejdzie polski oddział firmy Stihl, światowego potentata w produkcji m.in. pilarek i kosiarek. To pierwsza od wielu lat międzynarodowa firma w polskiej Ekstraklasie.

Awantury na stadionach i spadek frekwencji na meczach nie psują panu humoru?

W zakończonym sezonie sędzia ani razu nie przerwał meczu z powodu awantur na trybunach. Nie liczę chwilowych przerw, w oczekiwaniu aż opadnie dym z rac i świec. Rozumiem, że czasami wulgaryzmów jest zbyt wiele, ale na tym się kończy. Jestem w dobrym kontakcie z szefem ligi szwajcarskiej, który tak jak ja jest w zarządzie European Leagues. On dopiero narzeka na awantury wywoływane przez kibiców. W spokojnej, bogatej Szwajcarii! To do niedawna było nie do pomyślenia. Agresja na trybunach rośnie w całej Europie. U nas sytuacja jest lepsza. Z kolei minimalnie niższa frekwencja to efekt zamknięcia trybun Lecha na starcie sezonu, remontu stadionu Pogoni i słabszej niż w poprzednim sezonie grze Górnika Zabrze. Natomiast z raportu CIES Football Observatory wynika, że w ostatnich 16 latach zanotowaliśmy największy przyrost widzów ze wszystkich lig na świecie i wyniósł on 47 proc. Mamy też wciąż ogromny potencjał wzrostu i liczymy na to, że stadiony będą przyciągać coraz więcej kibiców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA