fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Joao Felix – drogi nastolatek pod presją

Joao Felix już w pierwszym sezonie w Benfice zdobył 20 bramek i zaliczył 11 asyst
AFP
Ma 19 lat, jest Portugalczykiem i według wielu ekspertów kiedyś zastąpi Cristiano Ronaldo. Atletico Madryt zapłaciło za niego 126 milionów euro.
Pod jednym względem nastolatek z Benfiki słynnego rodaka już wyprzedził. Ronaldo, bijąc w 2009 roku transferowy rekord, przechodził z Manchesteru United do Realu za 94 mln. Przed rokiem Juventus wykupił go za 117 mln.
Felix, choć kosztował krocie, jest dopiero numerem pięć na liście najdroższych piłkarzy świata. Przed nim wciąż dwójka z Paris Saint-Germain: Neymar i Kylian Mbappe, oraz duet z Barcelony: Philippe Coutinho i Ousmane Dembele. Klauzula odstępnego w kontrakcie Felixa wynosiła 120 mln, ale w przypadku jednorazowej transakcji.
Atletico za nastolatka zapłaci w trzech ratach (pierwsza wyniesie 30 mln, dwie następne 96 mln), dodatkowo pokryje też prowizję jego agenta, potężnego Jorge Mendesa, co daje kolejne 12 mln.
„Czy to nie sposób na wypranie brudnych pieniędzy?" – rozpętała burzę Ana Gomes, portugalska europosłanka z Partii Socjalistycznej, odpowiadając na Twitterze na wpis dziennikarza Bruno Farii Lopesa z gazety „Sabado", kwestionującego sens wydawania tak dużej kwoty na nastolatka, który rozegrał dopiero jeden dobry sezon.
Felix w 43 meczach strzelił 20 goli i zanotował 11 asyst. Swoje możliwości pokazał m.in. w ćwierćfinale Ligi Europy, gdy w pierwszym spotkaniu z Eintrachtem Frankfurt uzyskał hat tricka (wcześniej nie dokonał tego żaden nastolatek). Liczby robią wrażenie – zwłaszcza jak na debiutancki sezon w seniorskiej piłce. Porównania do starszego o rok Kyliana Mbappe, który opuścił Monaco po kilkunastu miesiącach świetnej gry, nasuwają się same.

Błąd Porto

Francuz nie stracił impetu po przeprowadzce do Paryża, ale trzeba pamiętać, że miał łatwiej, bo pozostał w ojczyźnie. Felix będzie musiał się odnaleźć w nowym kraju, z dala od rodziny i domu, w silniejszej lidze, poddany presji nie tylko ze względu na kwotę, jaką na niego wydano, ale i przygotowaną dla niego rolę – następcy Antoine'a Griezmanna. Odziedziczy po nim nawet koszulkę z numerem 7.
Pytanie też, jak zniesie treningowy reżim Diego Simeone i jak poradzi sobie w preferowanym przez niego stylu, gdzie napastnik równie ciężko co w ataku musi harować w defensywie. Wielu przed nim nie sprostało. Choćby Thomas Lemar, który przychodził z Monaco za 70 mln, a w Madrycie stał się jednym z większych rozczarowań.
Zadanie może być tym trudniejsze, że Atletico czeka przebudowa całej linii obrony. Odeszli Lucas Hernandez (Bayern), Diego Godin (Inter), Juanfran i Filipe Luis (obaj szukają klubów). Wątpliwości, czy Felix podoła wyzwaniu, rozwiewa jednak prezes Benfiki.
– Ma przed sobą świetlaną przyszłość i potencjał jak Bernardo Silva, który już jest wśród najlepszych. Kiedyś może zdobyć Złotą Piłkę. Nie wiem, czy zastąpi Cristiano, ale będzie bardzo ważny dla portugalskiego futbolu – twierdzi Luis Filipe Vieira.
– To, jak dotykał i prowadził piłkę, jego boiskowa inteligencja zdradzały, że jest inny niż wszyscy – dodaje Nuno Gomes, były napastnik Benfiki, dziś odpowiedzialny za klubową akademię.
Felix trafił do niej w 2015 roku, niechciany w Porto, gdzie po sześciu latach uznano, że nie robi postępów i fizycznie odstaje od reszty kolegów. Kilkanaście miesięcy później grał już w rezerwach Benfiki, wyróżniał się w Młodzieżowej Lidze Mistrzów, awansując z nią do finału. – W Lizbonie znów odzyskałem radość z gry – podkreślał.
Przed rokiem dołączył do pierwszego zespołu i choć już w drugim meczu – derbach ze Sportingiem – strzelił gola na wagę remisu, nie przebił się do podstawowego składu. Aż do stycznia, kiedy drużynę przejął znający go z rezerw Bruno Lage. Benfica odzyskała tytuł, a Felix był jej czołową postacią.

To nie gra wideo

W czerwcu zadebiutował w reprezentacji – w wygranym 3:1 półfinale Ligi Narodów ze Szwajcarią. Został ustawiony w ataku obok Ronaldo, który zdobył wszystkie trzy bramki. Ich współpraca wyglądała obiecująco.
– Samo siedzenie z nim w szatni było spełnieniem marzeń. Nigdy nie widziałem go na żywo. Gdy stanąłem obok niego, myślałem, że to gra wideo. Nie pamiętam nawet, o czym rozmawialiśmy – opowiadał Felix, który ma być jedną z twarzy zaczynającej się w Atletico rewolucji. Na razie sprowadzono z Porto obrońcę Felipe i pomocnika Hectora Herrerę, a także pomocnika Realu Marcosa Llorente.
Prezentację Felixa urządzono w obchodzącym w tym roku dwusetną rocznicę Muzeum Prado – przed obrazem Francisca Goi „Tańce w San Antonio de la Florida". Za rok będą powody do zabawy, czy skończy się stypą i sprzedażą Portugalczyka do innego klubu?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA