fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ligowy futbol we Francji: wielka rewolucja telewizyjna

Wikimedia Commons (Lena/CC-BY-3.0)
Od 2020 do 2024 roku liga będzie otrzymywać co sezon 1,153 mld euro z tytułu praw telewizyjnych. Wielkim przegranym w nowym rozdaniu jest Canal+.

Zwycięzcą przetargu została hiszpańska grupa z chińskim kapitałem – Mediapro. Wygrała prawa do transmisji ośmiu meczów w ligowej kolejce. Zapłaci 780 mln euro. Telewizja BeiN Sports, za którą stoją pieniądze katarskich szejków, wyłożyła 320 mln euro za prawo transmisji dwóch spotkań, a grupa Free za prawo do nadawania skrótów i transmisji na portalach społecznościowych – 50 mln euro.

W porównaniu z poprzednim kontraktem telewizyjnym – wartym 726,5 mln – kluby Ligue 1 dostaną więc o 60 procent więcej pieniędzy. Francuzi wskakują właśnie na podium europejskich lig w klasyfikacji wartości umów medialnych.

Przewodzi Premier League – 1,66 mld euro na sezon, druga jest Bundesliga – 1,16 mld, czwarta La Liga – 1,1 mld, piąta Serie A – 1,05 mld.

– To dzień chwały francuskiego futbolu – mówi prezes Olympique Lyon Jean-Michel Aulas. Zapowiada, że wzrost wartości kontraktu telewizyjnego pozwoli szefom klubów „podejmować więcej ryzyka przy podpisywaniu umów transferowych", innymi słowy: pozyskiwać lepszych piłkarzy.

Do tej pory francuskie kluby, ściśle kontrolowane przez bardzo sprawnie działającą komisję nadzoru (DNCG), jeśli nie miały za sobą inwestora nieliczącego się z wydatkami, jak Paris Saint-Germain, musiały ściśle przestrzegać reguł budżetowych i raczej sprzedawać piłkarzy, niż kupować.

Zastrzyk gotówki pozwoli również zatrzymać emigrację najlepszych piłkarzy wyszkolonych w słynnych „centre de formation" (ośrodkach szkoleniowych) i poprawić infrastrukturę treningową.

Ekonomiści zauważają, że umowa telewizyjna może przyczynić się również do wzrostu zainteresowania sponsorów i inwestorów francuskimi klubami. Już teraz widać pierwsze symptomy poprawy koniunktury. Dwa lata temu w zespół finalisty Ligi Europy Olympique Marsylia zainwestował amerykański miliarder Frank McCourt, Amerykanie z firmy PEAK6 planują kupić zespół 10-krotnego mistrza Francji Saint-Etienne, fundusz inwestycyjny z Florydy rozważa zakup Girondins Bordeaux.

Ale jest też druga strona medalu, niezwykle ważna dla nostalgicznie nastawionych do tradycji Francuzów. Z gry wypadła stacja Canal+. Kodowany kanał telewizyjny transmituje mecze francuskiej ligi od 1984 roku i przyczynił się istotnie do jej rozwoju.

Niektórzy twierdzą, że bez inwestycji Canal+ w futbol sukcesów nie odnosiłaby również reprezentacja Francji, mistrzowie świata z 1998 roku i Europy z 2000 roku. – Dla mnie to był wstrząs, popłakałem się – powiedział dla dziennika „L'Equipe" były dyrektor i komentator stacji Charles Bietry.

Legendarny nadawca zetknął się z twardą rzeczywistością ekonomiczną. Obecny szef stacji Maxime Saada twierdzi, że gdyby szedł w zaparte i kupił prawa do transmisji, aby osiągnąć rentowność, każdy abonent musiałby płacić 100 euro miesięcznie. Saada twierdzi, że przy obecnej cenie za prawa do transmisji Mediapro powinna zgromadzić 7 mln abonentów.

Tymczasem działającej we Francji od sześciu lat telewizji beiN Sports udało się do dziś zgromadzić 3,5 mln abonentów. Katarska stacja, aby przyciągać nowych widzów, kupuje prawa do transmisji kolejnych imprez i lig piłkarskich. Do dziś strata z działalności beIN Sports przekroczyła miliard euro, ale katarskim właścicielom to nie przeszkadza.

Canal+ jako nadawca ważny dla francuskiej kultury, producent wielu cenionych filmów, liczy jeszcze na wsparcie polityków. Nie wyklucza zablokowania decyzji w sądzie.

Konkurencja twierdzi jednak, że to arogancja, powoływanie się na dawne zasługi i stagnacja w zarządzaniu spowodowały odpływ blisko pół miliona abonentów w ciągu roku i porażkę w przetargu na prawa do Ligue 1.

Dla telewidzów oczywiście najważniejsze jest pytanie, ile będą musieli zapłacić za oglądanie Ligue 1. Mediapro obiecuje, że nie będzie skoku na ich kasę, a analitycy rynku medialnego uważają, że sukces Francuzów na mundialu w Rosji może istotnie zwiększyć zainteresowanie ligą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA