fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Raz, ale dobrze

Lech – Legia. O piłkę walczą Wołodymyr Kostewycz (Lech) oraz Marko Vesović (w środku) i Domagoj Antolić z Legii
PAP, Jakub Kaczmarczyk
Legia wygrała w Poznaniu z Lechem, umacniając się na pozycji lidera. Piast nie dał szans Wiśle Kraków. Cracovia pożegnała Mistrza Słowa.

Pojedynki Legii z Lechem niemal zawsze są przebojami. Dwa wielkie kluby z dwóch wielkich polskich miast walkę o pierwszeństwo w kraju mają w stuletnim DNA. To normalna rywalizacja. Niestety, jeśli do tego dochodzą chore emocje szowinistów, to z normalnego sportu robi się wojna.

Dwa lata temu kibice Lecha przerwali mecz z Legią. Na stadion weszła policja. Legia prowadziła 2:0, ale przyznano jej walkower i w takich smutnych okolicznościach została mistrzem Polski.

Ale mecz bez kibiców to nie jest mecz. Pusty stadion, choćby najpiękniejszy, bez widzów nie żyje. Jednak przy okazji takich spotkań jak Lech – Legia może to mieć przynajmniej jedną dobrą stronę – nie ma awantur.

Mecz w Poznaniu bez kibiców stał na bardzo dobrym poziomie. Obydwie drużyny miały szanse – mniej więcej po równo. Legia była lepsza w pierwszej połowie, Lech w drugiej, chociaż to warszawianie wypracowali więcej klarownych sytuacji. Jedyna bramka padła po podaniu Waleriana Gwilii. Bramkarz Lecha Mickey van der Hart pechowo piąstkował piłkę. Odbiła się od pleców obrońcy, uderzyła w poprzeczkę i spadła na stojącego w odpowiednim miejscu Tomasa Pekharta, który wepchnął ją do siatki brzuchem. Wcześniej ani później czeski środkowy napastnik Legii nie miał z piłką żadnego istotnego kontaktu. Spotkał się z nią raz, ale dobrze.

Najlepiej w Legii spisywała się linia obrony: polski bramkarz i czterech polskich zawodników. To w ekstraklasie rzadkość.

Znakomite wrażenie wywarł Piast. Jeśli zdobywa się bramkę w 42. sekundzie spotkania, to można grać spokojnie. Mistrzowie Polski całkowicie zdominowali krakowską Wisłę. Zdobyli jeszcze trzy gole, wszystkie po przygotowanych akcjach, ale i po wyjątkowo bolesnych błędach obrońców.

Tym razem Wisła grała tak, jakby nic przez te dwa miesiące nie robiła. Piast – wprost przeciwnie. Przez całe półtorej godziny panował nad sytuacją, nie miał słabych punktów w żadnej formacji.

Pogoń na swoim boisku dała sobie narzucić styl Zagłębia, a rozmiary porażki 0:3 są niespodzianką. ŁKS kolejny raz grał nieźle i znowu przegrał. To jasne, że niełatwa jest sytuacja nowego trenera, który pierwszy mecz musi grać od razu o punkty. Wciąż trudno zrozumieć, dlaczego ŁKS zamienił dobrego jak na możliwości klubu Kazimierza Moskala na Wojciecha Stawowego.

To, co wydarzyło się w Płocku, można nazwać sabotażem piłkarzy Wisły. Jakby pokłócili się w szatni. Korona zdobyła cztery bramki, co w tym sezonie na wyjeździe jeszcze się jej nie zdarzyło. Petteri Forsell jednego gola strzelił, przy dwóch podawał, trener Maciej Bartoszek wygrał drugi raz z rzędu. Korona jeszcze nie spadła.

Cracovia pożegnała swojego najbardziej znanego kibica. Mecz z Jagiellonią poprzedziła minuta ciszy, na tablicy świetlnej ukazał się napis: „Żegnaj Mistrzu Słowa. Jerzy Pilch 1952–2020". Zawodnicy włożyli czarne opaski. Nie przypominam sobie, by sportowcy czcili w ten sposób pamięć człowieka kultury. Ale tak powinno być. To jest Kraków. Tyle że Cracovia przegrała piąty raz z rzędu.

tabela

1. Legia 27 54 55-26

2. Piast 27 46 32-25

3. Śląsk 27 43 35-30

4. Cracovia 27 42 35-26

5. Lech 27 42 45-26

6. Pogoń 27 41 27-26

7. Jagiellonia 27 40 36-35

8. Lechia 26 38 32-33

9. Raków 27 37 33-38

10. Zagłębie 27 36 44-40

11. Górnik 27 36 35-36

12. Wisła P. 27 36 33-45

13. Wisła K. 27 31 33-42

14. Korona 27 29 19-31

15. Arka 26 25 22-37

16. ŁKS 27 20 25-45

27. KOLEJKA

- Śląsk – Raków 1:1

Chrapek 90–karny – Brown Forbes 83

- Pogoń – Zagłębie 0:3

Drażic 7, Bohar 27, Białek 42

- ŁKS – Górnik 0:1

Giakoumakis 36

- Piast – Wisła K. 4:0

Jorge Felix 1, Piotr Parzyszek 11, 64, Tuszyński 85

- Lech – Legia 0:1

Pekhart 17

- Wisła P. – Korona 1:4

Kocyła 15 – Kovacevic 30, Cebula 34, Forsell 67, Kiełb 87

- Cracovia – Jagiellonia 0:1

Mystkowski 88

- Mecz Lechia – Arka zakończył się po zamknięciu gazety ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA