fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Żółta Ściana nie pomoże Dortmundowi

Borussia pod wodzą swego kapitana Łukasza Piszczka spróbuje powstrzymać we wtorek Bayern
AFP
We wtorek szlagier Bundesligi, który może zadecydować o mistrzostwie Niemiec: Borussia zmierzy się na własnym stadionie z Bayernem. Hiszpański futbol dostał zielone światło.

Choć zaplanowany w środku tygodnia, bez odpowiedniej oprawy i kibiców, Der Klassiker (18.30, Eleven Sports 1) obiecuje duże emocje. Lider i wicelider są w formie. W weekend Bayern rozbił 5:2 Eintracht Frankfurt, a Borussia pokonała na wyjeździe Wolfsburg 2:0.

– Postawiliśmy sobie za cel trzy zwycięstwa w ciągu tygodnia. Do Dortmundu jedziemy więc po kolejną wygraną. Chcemy, by tytuł znalazł się tam, gdzie jego miejsce, czyli w Monachium – zapowiada Thomas Mueller, który w sobotę zdobył jedną z bramek dla Bawarczyków, trafił na 2:0.

Kiedy tuż po przerwie wynik na 3:0 strzałem głową podwyższył Robert Lewandowski, wydawało się, że jest po meczu. To był 27. gol polskiego asa w tym sezonie. Nie minęło jednak dziesięć minut i zrobiło się 3:2 po dwóch bramkach Martina Hintereggera.

Austriak miał szansę zostać bohaterem Eintrachtu, ale kilkanaście minut później dobił swoją drużynę trafieniem samobójczym. Wcześniej dał się we znaki Lewandowskiemu – próbując zatrzymać Polaka, uderzył go w twarz. Do końca spotkania Lewandowski grał z plastrem pod okiem.

Bayern utrzymał czteropunktową przewagę nad Borussią i jeśli wygra też w Dortmundzie, sprawa mistrzostwa zostanie przesądzona już we wtorek.

Borussia po przerwie spowodowanej koronawirusem nie straciła jeszcze gola, w czym również duża zasługa Łukasza Piszczka. Opaska kapitańska mu służy, zmiana ustawienia na trzech obrońców także. Przedłużenie kontraktu pozwala w pełni skupić się na grze.

Triumf w Wolfsburgu nie był tak imponujący jak zwycięstwo nad Schalke (4:0). Większym powodem do zmartwień dla trenera Luciena Favre'a jest jednak zdrowie liderów: Matsa Hummelsa i Jadona Sancho.

Pierwszy zmaga się z urazem ścięgna Achillesa i murawę opuścił w sobotę już po 45 minutach, drugi wciąż nie wyleczył łydki i wszedł na ostatnie pół godziny. Zdążył tylko zanotować 16. w tym sezonie asystę (przy bramce Achrafa Hakimiego). Występ Sancho i Hummelsa przeciw Bayernowi jest niepewny.

Być może drugą silną ligą, która wróci na boiska, będzie hiszpańska Primera Division. Premier Pedro Sanchez zezwolił na wznowienie rozgrywek od 8 czerwca, ale pierwszy mecz odbędzie się prawdopodobnie cztery dni później (derby Sewilli).

Termin powrotu włoskiej Serie A nadal nie jest znany, spotkanie w tej sprawie wyznaczono na czwartek. Ustalono też, że w razie wykrycia koronawirusa kwarantanną nie zostaną objęci wszyscy zawodnicy, izolacji poddani będą tylko zakażeni.

Dwa nowe przypadki wirusa pojawiły się w klubach angielskich. Wśród chorych jest m.in. piłkarz Bournemouth, w którym bramkarzem jest Artur Boruc. I choć władze Premier League przekonują, że stadiony są miejscem bezpiecznym, niektórzy rezygnują z treningów.

Tak postąpili kapitan Watford Troy Deeney, obawiający się o zdrowie swojego chorego syna, i pomocnik Chelsea N'Golo Kante, który dwa lata temu zasłabł na treningu. Jego ostrożność wynika też z faktu, że ojciec i starszy brat zmarli na zawał serca. Francuz ćwiczy na razie w domu. Niewykluczone, że jeśli sezon zostanie wznowiony, londyńczycy będą musieli sobie radzić bez niego.

Według raportu angielskiej służby zdrowia marcowy mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów w Liverpoolu, na który przyjechało 3 tysiące kibiców Atletico Madryt, przyczynił się do 41 zgonów z powodu koronawirusa.

Związek piłkarzy zapewnia, że nikt nie zostanie zmuszony do gry. Odmowa wyjścia na boisko może się jednak wiązać ze wstrzymaniem wypłaty pensji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA