fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ekstraklasa: Sennie w Poznaniu

Ani były zawodnik Lecha – Sławomir Peszko (z lewej), ani jego koledzy z Lechii, nie oddali w Poznaniu nawet jednego celnego strzału.
PAP, Jakub Kaczmarczyk
Lech znów rozczarował – tylko bezbramkowo zremisował z Lechią Gdańsk.

Ruch właściwie już został pogrzebany – jeszcze żyje, jeszcze oddycha, ale grabarze spuszczają już trumnę i przysypują ziemią. Według analizy przeprowadzonej na portalu 90minut.pl klub z Chorzowa ma już tylko 7 procent szans na utrzymanie w ekstraklasie. Gwoździem do trumny okazała się porażka w Krakowie z Cracovią 2:0. Zespół pod wodzą Krzysztofa Warzychy jeszcze nie wygrał w ekstraklasie meczu. Dwie ostatnie kolejki zadecydują o losie 14-krotnego mistrza Polski – Ruch w przyszłą sobotę zagra z Arką na wyjeździe, w ostatniej kolejce zmierzy się u siebie z Górnikiem Łęczna.

Tylko dwa zwycięstwa dają mu nadzieję na utrzymanie. Jeśli za tydzień zespół z Chorzowa w Gdyni nie zdobędzie trzech punktów, to ostatnie spotkanie będzie już tylko okazją do wyprawienia godnej stypy. Szczególnie że trzy punkty w Gdyni mogą się okazać niewystarczające, jeśli w rozgrywanym w tym samym czasie spotkaniu Górnik Łęczna zwycięży z Zagłębiem Lubin. Klub z Dolnego Śląska ma już zapewnione utrzymanie w ekstraklasie. W sobotę zawodnicy Piotra Stokowca pokonali Wisłę Płock 2:1 i są najbliżej zajęcia pierwszego miejsca w tabeli grupy spadkowej – czyli tak naprawdę miejsca dziewiątego.

Końcówka ligi to niestety okazja do tradycyjnych wizyt kiboli na treningach, by przeprowadzić z zawodnikami rozmowy motywujące. To wyjątkowo żenujący spektakl, ale trzeba też uczciwie przyznać, że nie jest niestety typowo polską specjalnością. Takie delegacje pojawiają się w niemal każdym klubie pod każdą szerokością geograficzną. Całkiem niedawno o motywację zawodników Śląska zadbali fani z Wrocławia.

Teraz popisali się kibice Ruchu, którzy w Krakowie wezwali pod swój sektor piłkarzy, a gdy ci podeszli, dziękując za doping, zaczęli ich wyzywać, bluzgać i kazali im „wypier...ać." Piłkarze więc – zgodnie w sumie z poleceniem trybun – odwrócili się na pięcie i zeszli do szatni. Na co kibole Ruchu wysmarowali na Facebooku oświadczenie, w którym dziwią się, jak to możliwe, że zawodnicy sobie poszli, zamiast pokornie stać i słuchać bluzgów pod swoim adresem. Kabaret.

W naszej lidze kluby, które awansują do eliminacji europejskich pucharów, zazwyczaj w następnym sezonie przeżywają gehennę. Tak jest i w tej edycji – Piast, Cracovia i Zagłębie – czyli wszyscy poza Legią nasi reprezentanci w Europie – dziś bronią się przed spadkiem. Arka Gdynia może być tymczasem pierwszym klubem, któremu awans do pucharów zaszkodził, zanim jeszcze zaczął zmagania. Po zdobyciu Pucharu Polski Arka dołuje w lidze. Tym razem przegrała aż 1:4 we Wrocławiu.

W grupie mistrzowskiej wszystkich kibiców rozczarował mecz Lecha z Lechią Gdańsk, który zakończył się bezbramkowym remisem. Kolejorz po porażce w Warszawie w poprzedniej kolejce musiał wygrać, aby wciąż liczyć się w walce o mistrzostwo Polski. Tymczasem można było odnieść wrażenie, jakby zawodnikom Lecha niewiele się w niedzielne popołudnie chciało – szczególnie w pierwszej połowie. Jakby z jednej strony paraliżowała ich stawka spotkania, a z drugiej rozleniwiała pogoda i niedziela. Niestety, nie zabrakło kontrowersji sędziowskich – już na początku meczu arbiter z Krakowa Tomasz Musiał mógł i powinien był podyktować rzut karny dla gości.

Ciekawie jest w I lidze. Tydzień temu awans do ekstraklasy zapewniła już sobie Sandecja Nowy Sącz. Będzie to oczywiście debiut tego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej. W Nowym Sączu nie ma odpowiedniego stadionu do rozgrywania meczów ekstraklasy, więc Sandecja będzie swoje domowe mecze rozgrywała w odległym o 100 kilometrów Mielcu.

O drugie miejsce trwa zacięta walka. Do końca rozgrywek zostały dwie kolejki, a o awans rywalizuje kilka klubów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA