fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Koniec i początek

Od lewej: Arjen Robben, Rafinha i Franck Ribery – to ich ostatnie trofeum w Bayernie
AFP, John Macdougall
Bayern przedłużył swoje panowanie w Niemczech. Ale latem czeka zespół gruntowna przebudowa. Manchester City wziął wszystko w Anglii.

Scenarzyści z Hollywood nie wymyśliliby lepszego zakończenia sezonu w Monachium. Wysokie zwycięstwo nad rewelacyjnym Eintrachtem Frankfurt (5:1), przypieczętowany siódmy tytuł z rzędu, bramki Francka Ribery'ego i Arjena Robbena, którzy przez lata zachwycali swoją grą nie tylko kibiców Bayernu, a teraz żegnają się z drużyną, by ustąpić miejsca młodszym.

„To był honor i przywilej grać oraz zdobywać trofea z takimi piłkarskimi legendami. Te chwile zachowam na zawsze w mojej pamięci" – napisał na swoim Instagramie Robert Lewandowski pod wspólną fotografią z Francuzem, Holendrem i srebrną paterą.

Limit wydatków

Było to bardzo emocjonalne pożegnanie. Ribery spędził w Bawarii 12 lat, Robben – dziesięć. Obaj nie mogli powstrzymać łez, odkąd w sobotę przyjechali na Allianz Arenę, obaj weszli z ławki rezerwowych w drugiej połowie i strzelili po golu.

Płakał też Niko Kovac, słysząc wsparcie trybun. W ostatnich dniach sporo mówiło się o tym, że niezależnie od wywalczonych trofeów (Bayern zagra jeszcze o Puchar Niemiec z RB Lipsk) Chorwat zostanie zwolniony, a zastąpić go może odchodzący z Juventusu Massimiliano Allegri. Włoch nie będzie narzekać na brak ofert, mimo że jeszcze nigdy nie pracował poza granicami swojego kraju.

Kovac o swoją posadę jest jednak spokojny. – Możecie mi wierzyć, że w przyszłym sezonie nadal będę prowadził Bayern. To informacje z pierwszej, a nie drugiej czy trzeciej ręki – przekonywał przed kamerami telewizji Sky.

Jeśli rzeczywiście zostanie, czeka go trudniejsze zadanie niż obrona mistrzostwa: budowa nowego zespołu, który będzie groźny nie tylko na krajowym podwórku. Szefowie Bayernu obiecują wielkie środki na wzmocnienia, ale polityka transferowa się nie zmienia. – Nie gramy w monopol, jesteśmy klubem piłkarskim. Nie wydamy na jednego zawodnika więcej niż 80 mln euro – zapowiada Uli Hoeness.

Właśnie tyle kosztował francuski obrońca Atletico Lucas Hernandez. Trzymanie się jednak kurczowo górnego limitu wydatków skazuje mistrzów Niemiec na porażkę w rywalizacji o takich piłkarzy jak Antoine Griezmann, który w umowie ma klauzulę odstępnego w wysokości 120 mln euro.

Co dalej z Lewandowskim

Wciąż niepewna jest przyszłość Lewandowskiego. Polski as nie szuka na siłę nowych wyzwań (zdaniem magazynu „Kicker" interesują się nim znów Manchester United i Paris Saint-Germain), ale oczekuje od Bayernu propozycji dłuższego kontraktu. Rozmowy zostaną wznowione po finale Pucharu Niemiec.

Lewandowski ma mocne argumenty. Po raz czwarty został królem strzelców Bundesligi – pierwszym piłkarzem od 1998 r., który dokonał tego dwa lata z rzędu. Częściej po koronę (siedmiokrotnie) sięgał tylko legendarny Gerd Mueller. Polski snajper wyprzedził też Claudio Pizarro w klasyfikacji najskuteczniejszych obcokrajowców i z 202 bramkami na koncie goni czołówkę najlepszych strzelców wszech czasów.

– To był najcięższy sezon, odkąd jestem w Monachium. W naszej grze nie było płynności i lekkości. Męczyliśmy się ogromnie – podsumował sezon Lewandowski przed kamerami Eleven Sports. – Będzie mi brakowało Ribery'ego, Robbena, a także Rafinhi. Ale taki jest futbol. Coś się kończy, a coś zaczyna. Zaczyna się historia nowego Bayernu.

Wychowany obok Wembley

Czas pokaże, czy ten nowy Bayern będzie zagrożeniem dla europejskiej elity i wygra wreszcie Ligę Mistrzów. Taki sam cel przyświeca Manchesterowi City. W Anglii drużyna szejków nie ma sobie równych. Po Tarczy Wspólnoty, Pucharze Ligi i mistrzostwie w sobotę sięgnęła również po Puchar Anglii. To pierwszy taki przypadek na Wyspach, pierwszy raz od ponad stu lat jeden zespół strzelił w finale więcej niż cztery gole.

Piłkarze Pepa Guardioli rozbili Watford aż 6:0. Hat tricka zdobył Raheem Sterling, który wychował się w okolicach stadionu Wembley i marzył, by kiedyś na nim zagrać. Zapytany przed meczem o to, jakiej rady udzieliłby sobie jako nastolatkowi, odpowiedział: „Bądź sobą. Nie bierz krytyki zbyt głęboko do serca".

Sterling wyjaśnił także, na czym polega tajemnica sukcesu City. – To zmiana mentalności, podejścia do obowiązków. To są detale, które zadziałały i przyniosły rezultaty. Trener pracował nad nimi od samego początku. Podnieśliśmy sobie poprzeczkę, co było widać w tym sezonie – tłumaczył 24-letni skrzydłowy.

Widać też było chemię między zawodnikami a Guardiolą, który potrafi sobie zjednać grupę. Wymaga, ale nie robi z siebie futbolowego dyktatora. Bliżej mu do Juergena Kloppa niż do Jose Mourinho. Jest czas na pracę, jest i na żarty, co można zobaczyć na pomeczowych nagraniach. – Gów.... z ciebie trener. Wygrywasz wszystko – żartował po obronie mistrzostwa Kevin de Bruyne, a Vincent Kompany przyznał, że Guardiola obudził w nim ponownie miłość do piłki.

– Przez te trzy lata nauczyłem się bardzo wiele. Ostatni sezon był niesamowity. Ale czas odejść. Nie mogę uwierzyć, że piszę to po jedenastu latach. Ten klub dał mi wszystko, a ja próbowałem mu zwrócić tyle, ile umiałem – pożegnał się z kibicami obrońca z Belgii. To jego gol w przedostatniej kolejce, w wygranym 1:0 spotkaniu z Leicester, praktycznie przesądził o tym, że tytuł pozostał w Manchesterze.

33-letni Kompany ma teraz inną misję: przywrócić świetność Anderlechtowi. W Brukseli będzie grającym trenerem. Guardiola w roli jego następcy widzi 19-letniego Matthijsa de Ligta, ale zwycięstwo w wyścigu o obrońcę Ajaxu może być trudniejsze niż triumf w Lidze Mistrzów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA