fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Przełamać klątwę

W zeszłym sezonie Legia sięgnęła po Puchar, a tytuł zdobył Lech. Teraz szansę na dublet ma już tylko Legia. Na zdjęciu mecz ligowy z kwietnia. Legia wygrała w Warszawie 1:0
Fotorzepa, Piotr Nowak
Legia przegrywa w lidze, Lech zwyciężył tylko raz w ostatnich ośmiu meczach. W poniedziałek zmierzą się w finale Pucharu Polski.

To powtórka finału sprzed roku, ale wtedy Legia i Lech zajmowały dwa pierwsze miejsca w tabeli ligowej i zdecydowanie przerastały konkurencję. Teraz Lech wlecze się w środku stawki, a forma z minionych rozgrywek jest odległym wspomnieniem.

Rok temu Legia prowadzona jeszcze przez Henninga Berga sięgnęła po Puchar wygrywając 2:1. To jednak piłkarze Lecha śmiali się jako ostatni. Tydzień później pokonali Legię 2:1 na stadionie przy Łazienkowskiej i dzięki temu wyprzedzili rywali w tabeli ekstraklasy. Tę przewagę utrzymali już do końca rozgrywek i Lech sięgnął po tytuł.

Od tamtej pory wiele się zmieniło w obu zespołach – łącznie z najważniejszymi osobami, czyli trenerami. Maciej Skorża, po tym gdy mistrz nie był w stanie otrząsnąć się z letargu i wylądował w strefie spadkowej, został pożegnany. Henning Berg nie spełniał pokładanych w nim przez właścicieli nadziei, tracił dystans do Piasta, a przede wszystkim Legii nie szło w Lidze Europy. Norwega nie ma już w Warszawie od października.

Od meczu, gdy Lech pokonał w Warszawie Legię 2:1 i sięgnął po mistrzostwo, zespoły mierzyły się cztery razy – trzykrotnie w lidze i raz w pierwszym meczu obecnego sezonu, w spotkaniu o Superpuchar. I właśnie zwycięstwo w meczu o to trofeum było ostatnim triumfem Lecha nad Legią. W lidze wciąż obrońca tytułu nie tylko nie był w stanie zdobyć żadnego punktu, ale, co gorsza, zawodnicy Lecha nie strzelili przeciwko Legii nawet jednej bramki. Faworytem jest więc zespół Stanisława Czerczesowa. Mimo że w czwartek bezdyskusyjnie poległ w Lubinie z Zagłębiem 0:2. Piłkarze Legii, gdy tylko spotykają się z zespołem, który gra w ich stylu, czyli stosuje wysoki, bardzo agresywny pressing, natychmiast mają problemy.

Co mają powiedzieć kibice Lecha? Zespół Jana Urbana w ostatnich ośmiu kolejkach odniósł tylko jedno zwycięstwo. W czwartek zremisował bezbramkowo z Lechią w Gdańsku. Jakie kibice mogą mieć nadzieje, że ich zespół przełamie klątwę akurat z meczu z Legią na Stadionie Narodowym?

Na trzecią pozycję w tabeli szanse ma Cracovia, która pokonała Ruch 1:0 (niedzielne spotkanie Piasta z Pogonią skończyło się po zamknięciu wydania). Premiowane startem w eliminacjach Ligi Europejskiej miejsce jest jak gorący kartofel. Walka o awans do pucharów bardziej przypomina podchody, jak tych pucharów uniknąć. Niedawno szkoleniowiec Cracovii Jacek Zieliński mówił, że nie ma jeszcze zespołu na Europę, niedługo po nim podobne słowa powtórzył trener Pogoni Czesław Michniewicz.

Występy w eliminacjach LE dla trzeciej drużyny ekstraklasy to nie tylko konieczność rywalizacji z wcale niesłabymi drużynami, ale przede wszystkim niemal całkowity brak urlopów. W przyszłym sezonie pierwsza runda kwalifikacji została zaplanowana na 30 czerwca i 7 lipca – czyli pierwsze spotkanie zostanie rozegrane dziesięć dni przed finałem Euro 2016. Wąskie kadry polskich zespołów plus zwyczajowa letnia wyprzedaż oznacza dla trenerów same problemy. Boją się oni także o stratę pracy. Do pucharów na pewno chciałyby awansować Lech i Lechia, ale ich problem polega na tym, że nie bardzo potrafią to sobie zapewnić.

W grupie spadkowej wygrał Górnik Zabrze (2:1 ze Śląskiem Wrocław, bramka Sebastiana Stebleckiego w doliczonym czasie gry) i opuścił w końcu ostatnie miejsce w tabeli. Spadło na nie Podbeskidzie, które przegrało w Białymstoku z Jagiellonią 2:3 (bramka w doliczonym czasie gry Tarasa Romańczuka).

Zespół z Bielska Białej w momencie podziału ligi miał 12 punktów przewagi nad ostatnim wówczas Górnikiem. Połowę dorobku zabrał mu PZPN z Ekstraklasą SA, a reszty dopełnili już sami piłkarze i trener Robert Podoliński. Dziś Podbeskidzie traci punkt do przedostatniego Górnika z Zabrza.

Finał Pucharu Polski w poniedziałek o 16.00. Transmisja w Polsacie i Polsacie Sport

Grupa mistrzowska:

Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 2:0 (2:0)

Bramki: J. Tosik (12), K. Piątek (44)

Żółte kartki: J. Tosik (Zagłębie); A. Hlousek, M. Kucharczyk. A. Borysiuk, O. Duda (Legia)

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 9015

Ruch Chorzów – Cracovia 0:1 (0:1)

Bramka: M. Covillo (4)

Żółte kartki: M. Cichocki (Ruch); H. Wołączkiewicz, P. Polczak, J. Wójcicki, M. Covillo (Cracovia)

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 6971

Lechia Gdańsk – Lech Poznań 0:0

Żółte kartki: V. Volkov, A. Aziz Tetteh (Lech); L. Haraslin (Lechia)

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 10 770

Mecz Piast Gliwice – Pogoń Szczecin zakończył się po zamknięciu gazety

Grupa spadkowa:

Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław 2:1

Bramki: dla Górnika – Cerimagić (17), S. Steblecki (90); dla Śląska – K. Biliński (84)

Żółte kartki: A. Kwiek, R. Kurzawa, A. Cerimagić, S. Steblecki (Górnik); R. Pich (Śląsk)

Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Widzów: 13 576

Termalica Nieciecza – Górnik Łęczna 0:2 (0:1)

Bramki: P. Pitry (31), J. Świerczok (88)

Żółte kartki: A. Putwicew, S. Ziajka (Termalica); T. Bożić, M. Szmatiuk, J. Bednarek, G. Piesio, J. Świerczok (Górnik)

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 3127

Korona Kielce – Wisła Kraków 3:2 (2:0)

Bramki: dla Korony – A. Cabrera (12), D. Wierchowcow (17), S. Pyłypczuk (65); P. Brożek (62 i 90)

Żółte kartki: S. Pyłypczuk, A. Fretovs, M. Przybyła (Korona); B. Jović, A. Głowacki, W. Bałaszow (Wisła)

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 6479

Jagiellonia Białystok – Podbeskidzie Bielsko-Biała 3:2 (1:1)

Bramki: dla Jagiellonii – D. Szymanowicz (32), K. Vassiljev (80), T. Romańczuk (90); dla Podbeskidzia – A. Mójta (17 z karnego), M. Szczepaniak (74)

Żółte kartki: T. Romańczuk (Jagiellonia); P. Baranowski, A. Deja, D. Chmiel (Podbeskidzie)

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 7453

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA