fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Świętowanie przez Legię mistrzostwa staje się powoli kolejnym dniem w biurze

fot. Mateusz Kostrzewa/ Legia.com
Legia Warszawa na trzy kolejki przed końcem sezonu została mistrzem Polski. Tytuł trafił do zespołu, który grał najlepiej, a nie tylko stracił najmniej punktów.

Pieczątkę pod sukcesem Legii postawił w środę Raków Częstochowa, który remisując z Jagiellonią Białystok, stracił szansę na tytuł. To 15. mistrzostwo dla klubu z Łazienkowskiej. Legia została najbardziej utytułowanym ligowcem, wyprzedzając Ruch Chorzów i Górnika Zabrze, które mają na koncie po 14 triumfów.

Wygrał klub najbogatszy (roczny budżet Legii to ok. 110 mln zł, Lech ma o prawie 35 mln mniej), który płaci piłkarzom najwięcej, ma kadrę uzbrojoną w reprezentantów kilku krajów. Innego mistrza niż Legia w ciągu ostatnich dziewięciu lat widzieliśmy tylko dwa razy.

Zespół do tytułu poprowadził Czesław Michniewicz, który w połowie września zastąpił Aleksandara Vukovicia. Związek rodził się w bólach, bo kiedy Michniewicz początkowo łączył pracę w klubie i kadrze młodzieżowej, Legia przegrała walkę o Superpuchar Polski z Cracovią i odpadła z rozgrywek Ligi Europy po dwumeczu z azerskim Karabachem Agdam.

Przełomowa dla warszawskiej drużyny była otwierająca wiosnę porażka z Podbeskidziem. Michniewicz zmienił ustawienie zespołu i postawił na coraz modniejszą w polskiej lidze taktykę z trzema stoperami oraz wahadłowymi. Jego zespół zaczął grać skutecznie i efektownie. Legia już nie przegrała, zwyciężając 9 z 12 kolejnych meczów.

51-letni szkoleniowiec odbudował formę Bartosza Kapustki i znalazł na boisku właściwe role dla Serba Filipa Mladenovicia oraz Chorwata Josipa Juranovicia. Większość transferów przeprowadzonych latem okazała się bombą z opóźnionym zapłonem. Nieporozumieniem było jedynie wypożyczenie Ekwadorczyka Joela Valencii.

Tytuł ma też oblicze Czecha Tomasa Pekharta. To jeden z tych zawodników, o których mówi się, że piłka szuka go w polu karnym. Nie grzeszy techniką, ale dzięki instynktowi i skuteczności strzelił 22 gole. Jesienią długo symbolizował siermiężny styl gry zespołu, którego bazą były dośrodkowania na głowę wysokiego napastnika. Dziś może już mierzyć koronę króla strzelców.

Michniewicz swoje pierwsze mistrzostwo Polski, w sezonie 2006/07, świętował przy Łazienkowskiej, kiedy jego Zagłębie Lubin pokonało Legię. Teraz warszawiacy sięgnęli po tytuł, siedząc w domach. Szpaler w sobotę zrobią im piłkarze Wisły Kraków. Legia za ten sezon zarobi prawie 30 mln zł. Prezes Dariusz Mioduski zawiesił już klubowy szalik na kolumnie Zygmunta III Wazy.

Legia długo była pod presją - najpierw Rakowa Częstochowa, później Pogoni Szczecin - aż rywale pogubili krok. Wygrała najwięcej meczów i strzeliła najwięcej goli. Wiosną potrafiła przygnieść przeciwników pressingiem, groziła atakami z różnych stref boiska. Mecze, w których grała z rozmachem - jak niedawno przeciwko Piastowi Gliwice czy Pogoni - przeplatała jednak przeciętnymi.

Lato jak zwykle będzie dla legionistów trudniejsze niż ligowy sezon. Kontrakty po sezonie kończą się kilkunastu zawodnikom. Działacze przedstawili już ofertę nowej umowy Arturowi Borucowi, ale ta podobno jest za niska. Propozycje z Włoch ma Paweł Wszołek, zainteresowanie za granicą na pewno wzbudzą Mladenović i Juranović.

Stołeczny zespół rywalizację w eliminacjach Ligi Mistrzów zacznie na początku lipca, więc szybkie wzmocnienia są konieczne. Piłkarze zakontraktowani przez Legię latem ubiegłego roku potrzebowali kilku miesięcy, żeby zacząć grać na wysokim poziomie. Transfery zimowe trudno nazwać wzmocnieniami, bo do składu na razie przebił się tylko wypożyczony Artiom Szabanow.

Mistrzostwo kraju to przy Łazienkowskiej obowiązek, jego świętowanie staje się powoli kolejnym dniem w biurze. Legia przeżywa kryzysy, a później i tak odjeżdża konkurencji. Władze klubu rozliczą Michniewicza dopiero za występy w europejskich pucharach. Vuković powiedział, że przetrwanie w roli szkoleniowca stołecznej drużyny do października co roku jest sztuką. Mioduski przekonywał w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że ostatnie, czego Legia potrzebuje, to kolejna zmiana trenera, i podkreślał, że wierzy w awans do fazy grupowej Ligi Europy.

PKO BP Ekstraklasa - 28. kolejka

Piątek: Wisła Płock – Lechia (18.00, Canal+ Sport, nSport+), Śląsk – Zagłębie (20.30, Canal+ Sport, Canal+ 4K).
Sobota: Legia – Wisła Kraków (15.00, Canal+ Sport, Canal+ 4K, TVP Sport), Pogoń – Warta (17:30, Canal+ Sport), Lech – Stal (20.00, Canal+ Sport).
Poniedziałek: Piast – Podbeskidzie (15.00, Canal+ Sport), Cracovia – Górnik (17.30, Canal+ Sport, Canal+ 4K).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA