fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Neymar. Poker z futbolem

Neymar
Neymar ma 29 lat,zawodową karierę zaczynał w roku 2009 w Santosie, potem grał w Barcelonie (2013–2017), a od czterech lat jest zawodnikiem PSG.
AFP
Neymar bywa leniwy i arogancki, ale kiedy zaczyna taniec z piłką, świat wstrzymuje oddech. W środę jego Paris Saint-Germain gra z Manchesterem City o finał Ligi Mistrzów.

„Jeśli sport ma dawać ludziom rozrywkę, to w futbolu nikt nie robi tego lepiej od Neymara" – napisała hiszpańska „Marca" po rewanżowym meczu PSG z Bayernem w ćwierćfinale Champions League.

Choć brazylijski gwiazdor nie zdobył wówczas bramki, grał genialnie: dryblował, rozgrywał, strzelał. Był wszędzie i poruszał się na przyspieszonych obrotach.

– To nasz najważniejszy piłkarz. Nawet gdy wraca po kontuzji, prawie zawsze jest najlepszy na treningu. Ma niesamowitą technikę – nie kryje podziwu dla kolegi Marco Verratti.

Na co stać Neymara, można było zobaczyć przed ubiegłorocznym finałem Ligi Mistrzów w Lizbonie. Podczas treningu wypluł gumę do żucia, zaczął nią żonglować, a na koniec ponownie umieścił ją w ustach. Zrobił to w nieprzypadkowym momencie – przechodząc obok fotoreporterów.

Talent jak Ronaldinho

Śledząc jego karierę, można pomyśleć, że wybiera sobie mecze, w których chce błyszczeć. Wystarczy rzut oka na statystyki z tego sezonu: w lidze francuskiej – sześć goli w 14 spotkaniach, w Champions League – tyle samo w siedmiu. Jednak rola Neymara nie ogranicza się do zdobywania bramek, już sama jego obecność na boisku dodaje drużynie pewności, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że rywale w Ligue 1 nie wywołują u Brazylijczyka szybszego bicia serca. Potrafią za to skutecznie wytrącić go z równowagi. Tylko w tym sezonie dostał sześć żółtych kartek i dwie czerwone.

– Lubi walkę na boisku, ale nie zasłużył na to, by być ukaranym – bronił swojego gwiazdora trener Mauricio Pochettino po porażce z Lille na początku kwietnia.

Neymar został wówczas wyrzucony przez sędziego za popchnięcie portugalskiego obrońcy Tiago Djalo, kłótnia przeniosła się do tunelu prowadzącego do szatni, Brazylijczykowi puściły nerwy, chciał wymierzyć sprawiedliwość przeciwnikowi, ale powstrzymali go ochroniarze.

Pół roku wcześniej brał udział w wielkiej awanturze pod koniec przegranego meczu z Olympique Marsylia. Arbiter pokazał aż pięć czerwonych kartek, Neymarowi – za uderzenie Alvaro Gonzaleza w tył głowy. – Nazwał mnie małpim skur... – tłumaczył swoje zachowanie, oskarżając obrońcę Marsylii o rasizm. – Żałuję tylko, że nie dałem mu w twarz – podgrzał atmosferę, a Gonzalez w rewanżu zarzucił mu, że jest homofobem.

Neymar ma sporo za uszami, a takie incydenty sprawiają, że trudniej mu współczuć, gdy rywale urządzają polowanie na jego nogi. Faktem jest jednak, że posądzany niegdyś o wymuszanie fauli Brazylijczyk coraz rzadziej przewraca się z byle powodu.

– Smuci mnie, gdy słyszę, jak piłkarz, trener, komentator czy inny ch... mówi: „zasłużył, by zostać skopanym", „ciągle się kładzie", „płaczek", „rozpuszczony dzieciak"... Bardzo mi z tego powodu przykro. Nie wiem, jak długo tak pociągnę. Chcę tylko grać w piłkę. Niczego więcej! – apelował w lutym, gdy kolejny brutalny faul przeciwnika wykluczył go ze spotkań z Barceloną.

Na leczenie kontuzji w Paryżu poświęcił już ponad 400 dni, opuścił 80 meczów, a mimo to przez cztery sezony uzbierał 84 gole i 50 asyst. Ludovic Giuly nie ma wątpliwości, że przy odrobinie wysiłku osiągnąłby dużo więcej. – Ma talent, jakim obdarzony był Ronaldinho, ale tak jak on nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału – zauważa były skrzydłowy PSG.

Z Ronaldinho łączy go nie tylko bajeczna technika, ale też zamiłowanie do zabawy. – Nie umiem dobrze śpiewać ani nie gram na żadnym instrumencie, ale gdybym nie był piłkarzem, zająłbym się muzyką – przyznaje Neymar.

Sylwester w Rio

Bawić się rzeczywiście potrafi. Jego urodzinami w ostatnich latach żył cały Paryż. To było wydarzenie towarzyskie, zjawiał się na nich nawet prezydent Brazylii. Słynne już stały się też jego wyjazdy na urodziny siostry. Dziwnym trafem na początku marca as PSG łapał zwykle kartkę albo zgłaszał uraz, by z czystym sumieniem polecieć do ojczyzny. Bukmacherzy przyjmowali na to nawet zakłady.

W pandemii możliwości imprezowania jest mniej, ale koronawirus nie powstrzymał Neymara przed organizacją zabawy sylwestrowej. Do Rio miało przybyć pół tysiąca gości, gwiazdor zapewniał, że było ich dużo mniej, ale niesmak pozostał. Brazylia to jeden z krajów najbardziej dotkniętych przez Covid-19. Kiedy piłkarz i jego kompani witali Nowy Rok, tysiące ludzi umierały w szpitalach.

Krzywdzące byłoby jednak mówienie, że nie obchodzą go losy rodaków. Od początku pandemii wypłaca pensje pracownikom swojego instytutu. Koszt utrzymania prawie 150 osób to podobno około 90 tys. euro miesięcznie.

Neymar lubi zabawę, szybkie auta i piękne kobiety. Ale największą słabość w ostatnim czasie ma do pokera.

Karcianą rywalizacją zainteresował się podczas mundialu w 2014 roku. Zobaczył, jak grają inni, poznał zasady i się wciągnął. W pokerze dostrzega podobieństwa do futbolu.

– Koncentracja, przewidywanie, co zrobi przeciwnik, szukanie właściwego momentu na atak – wylicza cechy wspólne.

Karty okazały się świetną alternatywą dla tak uwielbianej przez piłkarzy konsoli. W Barcelonie grywał z Gerardem Pique, w Paryżu – z Keylorem Navasem czy Leandro Paredesem. – To także sposób na integrację grupy i poznanie tych, którzy najbardziej blefują – żartuje. Po zakończeniu kariery chciałby spróbować sił w zawodowych turniejach. – Myślę, że sobie poradzę, choć wciąż jestem zbyt niespokojny, muszę nauczyć się kontrolować emocje – zaznacza.

Brat Kylian

Plan na przyszłość już ma, ale przed nim jeszcze co najmniej kilka lat gry w piłkę. Dopiero za rok będzie świętować trzydziestkę. Wtedy też kończy się jego kontrakt z PSG. Po awansie do półfinału Ligi Mistrzów stwierdził, że nigdy nie czuł się tak szczęśliwy w Paryżu. I choć wciąż nie przedłużył umowy, dyrektor sportowy PSG, jego rodak Leonardo uspokaja, że to tylko kwestia czasu.

Być może Neymar czeka na to, co zrobi jego przyjaciel Kylian Mbappe. – Jesteśmy jak bracia. Od razu złapaliśmy wspólny język. To on nauczył mnie życia we Francji i przyspieszył moją aklimatyzację. Musimy grać razem – przekonuje. Ale na każdym kroku powtarza też, że chciałby znów spotkać się w jednej drużynie z Leo Messim.

Real był gotów zapłacić za niego 300 mln euro, ale prezes PSG Nasser al-Khelaifi miał powiedzieć, że nie puści go nawet za miliard.

– Żaden klub nie jest w stanie zaoferować mu tego co paryżanie. Real ma kłopoty finansowe, z Barceloną jest jeszcze gorzej. We Włoszech nikt tyle nie wyłoży, Manchester United i City także są poza grą – opowiadał w niedawnym wywiadzie dla „L'Equipe" były agent Neymara Wagner Ribeiro. – Jestem pewien, że PSG wreszcie zwycięży w Lidze Mistrzów, a Neymar w końcu otrzyma Złotą Piłkę. I wszystkie spekulacje ustaną – dodaje.

By tak się stało, brazylijski gwiazdor musi najpierw uporać się ze szczelną defensywą Manchesteru City (tylko trzy stracone gole w LM). Trener rywali Pep Guardiola zgadza się, że w jego zespole nie ma ani jednego zawodnika, który byłby w stanie sam wygrać mecz, jak Neymar czy Mbappe. Ale szybko dodaje, że nie ma też słabych punktów. A Kevina de Bruyne chciałoby nawet PSG.

PÓŁFINAŁY LIGI MISTRZÓW

>Środa

Paris Saint-Germain – Manchester City (21.00, TVP1, Polsat Sport Premium 1)

Rewanż 4 maja

>Finał 29 maja w Stambule

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA