fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Francesco Totti: Magia ostatniego króla Rzymu

AFP
Charyzmatyczny kapitan AS Roma Francesco Totti wzruszył do łez całą Italię, a ma już blisko 40 lat.

Romie w meczu z Torino nie szło. Grała bez pomysłu na rozmontowanie obrony kierowanej przez Kamila Glika i przegrywała 1:2. W 86. minucie markotny, wygwizdujący swój zespół Stadion Olimpijski eksplodował entuzjazmem, bo na boisko wszedł Totti. Nikt nie wierzył w zwycięstwo, chodziło o oddanie hołdu idolowi, a przede wszystkim o kolejną demonstrację, po której stronie coraz ostrzejszego sporu między trenerem a kapitanem stoją fani Romy.

Luciano Spalletti po pięciu latach pracy w Zenicie Sankt Petersburg powrócił w styczniu na ławkę trenerską Romy i uznał, że Totti nie jest mu już potrzebny, a kapitan przestał pojawiać się na boisku (trzeba oddać, że za poprzedniego trenera Rudiego Garcii też grał rzadko).

Pod koniec lutego Totti poskarżył się, że trener go ignoruje i lekceważy. Domagał się szacunku. Za karę Spalletti odsunął go od drużyny. Spór rozlał się na wszystkie włoskie media, nie mówiąc o rzymskich barach i kawiarniach. Wypowiadały się moralne i lekarskie autorytety.

Psychologowie mówili o starciu dwóch rozbuchanych ego i kompleksach trenera, który był piłkarzem marnym, a tłumy nigdy za nim nie przepadały. Sandro Mazzola powiedział, że tak się nie traktuje wielkiego gracza, a Gianluca Vialli, że Totti powinien skończyć grać dwa lata temu. Naturalnie rzymscy kibice stanęli murem za swoim kapitanem. Gdy Totti pojawił się z żoną i dziećmi w loży Stadionu Olimpijskiego na meczu z Palermo, fani bili brawo na stojąco.

Konflikt nieco przycichł, ale zabliźniał się powoli, a Spalletti najwyraźniej źle odczytał znaki. W niedzielę 17 kwietnia w Bergamo, gdy Roma przegrywała 2:3 z Atalantą, wpuścił na boisko na ostatni kwadrans Tottiego i kapitan strzelił bramkę na wagę remisu ładnym uderzeniem z 18 metrów. Pytany o tego gola po meczu Spalletti dał do zrozumienia, że strzeliłaby go też jego teściowa.

Gdy trzy dni później pod sam koniec meczu z Torino Spalletti posłał do boju Tottiego, mistrz świata z roku 1982 Beppe Bergomi rzucił do mikrofonu telewizji SKY Sport: „To jest policzek. Nie wpuszcza się na boisko takiego czempiona jak Totti na ostatnie cztery minuty przegranego meczu". Ale 18 sekund później Totti zdobył gola, minęły dwie minuty – karny dla Romy, Totti strzelił zwycięską bramkę, a stadion wpadł w ekstazę.

Ludzie wstali z miejsc, prężyli szaliki z napisem: „Jest tylko jeden kapitan", bili brawo i płakali ze wzruszenia. Popłakał się też radiowy sprawozdawca Carlo Zampa, by w końcu wyszlochać: „Kapitan strzelił te dwie bramki prosto w twarz tym, którzy traktowali go źle!". Totti też płakał. Lekceważąc wyciągniętą dłoń Spallettiego, pobiegł podziękować swoim fanom na południowym łuku.

Trener przegranych Gianpiero Ventura podsumował mecz krótko: „To godne filmu". Nazajutrz „Gazzetta dello Sport" tytułowała: „Totti, jesteś mitem!", a tekst zaczynał się tak: „To kolejna, piękna księga Totteidy" w aluzji do eposu Wergiliusza „Eneida".

Nie tylko sportowe media pytały: „Co teraz powiesz Spalletti?". O zbiorowym szlochu na Stadionie Olimpijskim komentatorzy pisali „katharsis", a znawcy psyche wspominali o „syndromie Stendhala", czyli o zaburzeniu psychicznym i uniesieniu na widok wspaniałości dzieł sztuki (Stendhal opisał w pamiętnikach swoje wielkie uniesienie po wizycie w galerii Uffizi we Florencji – P.K.).

Nikt nie ma wątpliwości, że na Stadionie Olimpijskim stało się coś niezwykłego, co mówi wiele o magii sportu i tym, że futbol mimo plagi agresywnego kibolstwa, potrafi wywołać wiele szlachetnych uczuć.

W sobotę rano kilka tysięcy fanów Romy pojechało do ośrodka treningowego Romy w Trigorii prosić trenera, by ustalając skład na dzisiejszy mecz z Napoli, pamiętał o Tottim. Zobaczyli pokrzepiający widok: godzinny indywidualny trening Tottiego ze Spallettim.

Kto wie, może dziś „Totteida" wzbogaci się o kolejną księgę? Totti pisze ją od niemal ćwierć wieku, od kiedy jako 16-latek po raz pierwszy zagrał dla Romy w Serie A. Od tej pory strzelił 303 bramki. Mimo ofert Realu Madryt, Milanu czy Juventusu, pozostał wierny swemu klubowi i fanom.

Dlatego cieszy się w Rzymie statusem półboga. Szanują go nawet fani Lazio. Dziś przed meczem Roma – Napoli telewizja RAI pokaże film dokumentalny o Tottim pt. „Ostatni król Rzymu".

Ale Tottiego kocha cała Italia, dla której dziesięć lat temu wywalczył mistrzostwo świata. Teraz rozgorzała dyskusja, czy trener Antonio Conte nie powinien zabrać go jako dżokera na ME do Francji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA