fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Przed rewanżami w ćwierćfinale Ligi Mistrzów: Robert Lewandowski – bohater jak z komiksu

AFP
Bayern na ćwierćfinałowy rewanż z Realem zabrał do Madrytu swoją najgroźniejszą broń – Roberta Lewandowskiego.

– Czuję się dobrze. Wszystko jest w porządku – słowa, na które czekali kibice Bayernu, padły z ust Lewandowskiego w wielkanocną niedzielę. Pierwszy raz po kontuzji barku trenował on z drużyną na pełnych obrotach.

Gdyby nie musiał pauzować za kartki, zagrałby już w sobotnim meczu z Bayerem Leverkusen. Kolegów dopingował w domu przed telewizorem, a uśmiech na twarzy i kciuk uniesiony w górę potwierdzały, że na rewanż w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Realem będzie gotowy.

Jak wiele traci Bayern bez niego, można było się przekonać w Leverkusen (0:0), ale przede wszystkim w pierwszym spotkaniu z Królewskimi (1:2). „Mueller to nie Lewandowski. Jego nie da się zastąpić" – pisały zgodnie niemieckie gazety od „Kickera" przez „Spiegla" po „Süddeutsche Zeitung", ubierając polskiego snajpera w szaty superbohatera z komiksów Marvela.

Mecz z Realem pokazał również, że Lewandowski jest niezastąpiony przy wykonywaniu rzutów karnych. Jedenastka, zmarnowana przez Arturo Vidala, pozwoliła rywalom złapać wiatr w żagle, a dwa trafienia Cristiano Ronaldo postawiły Bayern pod ścianą.

Wygrać na Santiago Bernabeu, strzelając przynajmniej dwa gole – to będzie bardzo trudne, nawet z Lewandowskim i Manuelem Neuerem w bramce. Zwłaszcza że kłopoty wcale mistrzów Niemiec nie opuszczają. Javi Martinez jest zawieszony za kartki, urazu doznał Jerome Boateng, nie wiadomo, czy zagra Mats Hummels. Jak w takiej sytuacji załatać dziurę w środku obrony? Carlo Ancelotti musi wymyślić plan B.

Zinedine Zidane, który w przyszłym sezonie ma pozostać w Realu i wypełnić kontrakt niezależnie od zdobytych trofeów, już to przerabiał tydzień temu. Wciąż ma do dyspozycji tylko dwóch zdrowych stoperów: Sergio Ramosa i Nacho. W dodatku ze składu wypadł kontuzjowany Gareth Bale. Kto zajmie jego miejsce? Hiszpańskie media domagają się, by był to Isco, który błysnął w ligowym meczu ze Sportingiem Gijon (3:2), ratując kolegom skórę (dwa trafienia).

Zidane dokonał aż dziewięciu zmian w składzie i mało brakowało, by przed niedzielnym El Clasico jego zespół roztrwonił przewagę nad Barceloną. W Gijon od początku zagrali tylko wspomniani Ramos i Nacho, reszta oszczędzała siły na Bayern. Skończyło się na strachu. Real przegrywał dwukrotnie, ale rzutem na taśmę wyszarpał trzy punkty.

Atletico w miniony weekend rozbiło zamykającą tabelę Osasunę (3:0), lecz radość miesza się w Madrycie z niepokojem. W ostatnich minutach piłkarze Diego Simeone nie wykorzystali aż dwóch rzutów karnych (Yannick Ferreira-Carrasco i Thomas), to było ich piąte i szóste pudło w ligowych spotkaniach. Lepiej, by w rewanżu z Leicester nie dopuścili do serii jedenastek.

– Nie potrafię tego wytłumaczyć. To coś więcej niż pech – uważa trener Diego Simeone. Może gdyby na boisku był Antoine Griezmann, zwycięstwo byłoby okazalsze. Właśnie strzałem z karnego Francuz zapewnił swojej drużynie skromną zaliczkę (1:0) przed rewanżem w Anglii. W sobotę odpoczywał – podobnie jak Koke, Saul Niguez i Gabi.

Simeone z pewnością wyciągnął wnioski z błędów Sevilli, której wygrana w pierwszym meczu 1/8 finału z Leicester nic nie dała, i nie pozwoli swoim zawodnikom ani przez chwilę pomyśleć, że są już w półfinale. Trzeba mieć nadzieję, że nie będzie to pojedynek szachistów i zobaczymy nieco więcej futbolu niż przed tygodniem.

LIGA MISTRZÓW – REWANŻE 1/4 FINAŁU (wszystkie mecze o 20.45)

Wtorek: Real Madryt – Bayern Monachium (Canal+, pierwsze spotkanie 2:1); Leicester – Atletico Madryt (nSport+; 0:1)

Środa: Barcelona – Juventus (Canal+; 0:3); Monaco – Borussia Dortmund (nSport+; 3:2)

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA