fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Podsumowanie 29. kolejki Ekstraklasy: Świąteczna forma Legii i Jagiellonii

Maciej Dąbrowski (z lewej – Legia) oraz Bartosz Rymaniak i Elhadji Pape Djibril Diaw (Korona) podczas niedzielnego meczu w Warszawie.
PAP, Bartłomiej Zborowski
Nie potrafiły wygrać Jagiellonia i Legia. Na szczycie tabeli bez zmian.

W świątecznej kolejce piłkarze zespołów z czołówki pokazali mocno urlopową formę, o czym świadczą bezbramkowe remisy w Białymstoku i w Warszawie. Tylko Lech odrobił straty, podnosząc się po porażce z Legią w poprzedniej kolejce.

Drużyna Nenada Bjelicy pojechała do Płocka i wiadomo było, że tylko trzy zdobyte punkty pozwolą Lechowi utrzymać się w grze o tytuł przed ostatnią kolejką sezonu zasadniczego. I zawodnicy z Poznania sprostali temu zadaniu.

Świetny mecz rozegrał Radosław Majewski, który zdobył piękną bramkę strzałem z dystansu, ustalając w drugiej połowie wynik spotkania na 3:0. Wcześniej dwa gole strzelił 34-letni napastnik Marcin Robak i umocnił się na pierwszym miejscu w klasyfikacji strzelców ekstraklasy. Ma już 15 goli, a warto pamiętać, że w 29 kolejkach tylko 15 razy wychodził w podstawowym składzie drużyny z Poznania. Między 13. a 23. kolejką zaledwie raz znalazł się w wyjściowej jedenastce, a mimo to zdobył w tych meczach siedem bramek.

Trener Bjelica ostatnimi czasy wolał stawiać na Dawida Kownackiego, a dla doświadczonego byłego reprezentanta Polski zostawały końcówki spotkań, czasem dosłownie po kilka, kilkanaście minut. Takiego wyboru dokonał Bjelica chociażby tydzień temu w meczu z Legią. Robak pojawił się dopiero w drugiej połowie i zostawił po sobie znacznie korzystniejsze wrażenie niż Kownacki, niemiłosiernie ogrywany przez Michała Pazdana.

Widocznie jednak Robak przekonał chorwackiego trenera na tyle, że w Płocku znalazł on miejsce dla obu tych piłkarzy – zarówno doświadczonego, jak i bardzo młodego napastnika. Drugi gol był właśnie wynikiem ich współpracy: idealne dośrodkowanie Kownackiego strzałem głową wykończył Robak.

Lech traci do prowadzącej Jagiellonii cztery punkty, a do Legii trzy. Gdyby podział punktów odbywał się już dziś – a nie za tydzień – do obu tych drużyn traciłby dwa punkty.

Na kolejkę przed końcem sezonu zasadniczego potknęła się Jagiellonia. Drużyna Michała Probierza bezbramkowo zremisowała u siebie z Cracovią i remis ten pozostawił u kibiców z Białegostoku poczucie niewykorzystanej szansy i niedosytu.

Jagiellonia dwa tygodnie temu straciła swojego lidera Konstantina Vassiljeva. Prognozy lekarzy dają jednak nadzieję. Według sztabu medycznego klubu z Podlasia estoński pomocnik wróci do gry w decydującym momencie sezonu.

Tydzień temu bez swojego najlepszego zawodnika Jagiellonia wyszarpała zwycięstwo z Zagłębiem Lubin, strzelając gola w czwartej minucie doliczonego czasy gry. Teraz też miała szansę, gdy sędzia Krzysztof Jakubik niemal już trzymał gwizdek w ustach. Po zamieszaniu w polu karnym i strzale jednego z pomocników piłka odbiła się jednak od Damiana Dąbrowskiego i przeleciała obok bramki.

Jagiellonia miała swoje szanse także wcześniej, ale strzelcy za każdym razem trafiali prosto w byłego bramkarza klubu z Białegostoku Grzegorza Sandomierskiego. Właśnie z Podlasia wyjechał on podbijać świat, ale po nieudanych przygodach za granicą (przez trzy lata ani jednego meczu w belgijskim KRC Genk, epizody na wypożyczeniach w Blackburn Rovers i Dinamie Zagrzeb) wrócił do Polski i broni się przed spadkiem wraz z kolegami z Cracovii. Najpierw wprost w Sandomierskiego trafił Piotr Tomasik, a chwilę później po pięknej akcji w polu karnym Fedor Cernych też oddał strzał w bramkarza.

W tej sytuacji Legia przystępowała do meczu z najgorzej grającą na wyjazdach Koroną ze świadomością, że zwycięstwo da jej awans na pierwsze miejsce w tabeli. W Białymstoku wszyscy powtarzają, że walką o mistrzostwo się bawią, że przy budżecie Jagiellonii oraz jej zasobach kadrowych są tylko Kopciuszkiem na balu. W Warszawie nikt nie ukrywa mocarstwowych ambicji, a piłkarze i trener Jacek Magiera chcą wrócić do Ligi Mistrzów, której już w tym sezonie skosztowali. A droga do Champions League wiedzie tylko przez zwycięstwo w ekstraklasie. Dlatego bezbramkowy remis z Koroną jest wpadką poważną.

Maciej Bartoszek, który trenerem Korony został w listopadzie zeszłego roku, z Legią mierzył się trzykrotnie i zdobył w tych spotkaniach siedem punktów. Jego zespoły strzeliły cztery gole, nie straciły żadnego.

W poniedziałek Bartoszek po raz kolejny udowodnił, że wystarczy zaangażowanie, walka i odpowiedni poziom koncentracji, by wywieźć punkty nawet ze stadionu przy Łazienkowskiej.

Wyniki:

Ruch Chorzów – Pogoń Szczecin 1:2 (1:1)

Bramki: dla Ruchu – B. Nowak (28); dla Pogoni – D. Kort (19), A. Frączczak (83)

Żółte kartki: R. Grodzicki, M. Koj (Ruch); S. Rudol, K. Drygas (Pogoń)

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 6364

Śląsk Wrocław – Górnik Łęczna 2:2 (2:0)

Bramki: dla Śląska – K. Biliński (16), R. Pich (42); dla Górnika – Sz. Drewniak (57), J. Hernandez (81)

Żółte kartki: K. Dankowski, S. Riera (Śląsk); Ł. Tymiński (Górnik)

Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 7675

Jagiellonia Białystok – Cracovia 0:0

Żółte kartki: Z. Gordon, D. Szymonowicz, P. Tomasik (Jagiellonia); Deleu, H. Wołączkiewicz (Cracovia)

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 10 000

Wisła Płock – Lech Poznań 0:3 (0:2)

Bramki: M. Robak (25 i 35), R. Majewski (52)

Żółta kartka; D. Furman (Wisła)

Sędziował: Paweł Gil (Lublin). Widzów: 9750

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Piast Gliwice 1:0

Bramka: D. Nowak (4)

Żółte kartki: M. Kupczak, P. Misak (Nieciecza); R. Murawski (Piast)

Sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: 3012

Legia Warszawa – Korona Kielce 0:0

Żółte kartki: T. Moulin, V. Odjidja-Ofoe (Legia); B. Rymianiak, R. Dejmek, J. Żubrowski, S. Pyłypczuk (Korona)

Sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów: 17 962

Lechia Gdańsk – Arka Gdynia 2:1

Bramki: 1:0 Marco Paixao (27), 2:0 Sławomir Peszko (62), 2:1 Dominik Hofbauer (70-wolny).

Żółte kartkai: Jakub Wawrzyniak, Sławomir Peszko (Lechia), Miroslav Bożok, Antoni Łukasiewicz (Arka Gdynia)

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 28 145.

Wisła Kraków – Zagłębie Lubin 1:0

Bramka: 1:0 Patryk Małecki (62).

Żółte kartki: Ivan Gonzalez, Maciej Sadlok, Krzysztof Mączyński (Wisła Kraków), Łukasz Janoszka (Zagłębie).

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 12 411.

Tabela po 29. kolejce:

(mecze, zwycięstwa, remisy, porażki, bramki, punkty, różnica bramek):

1. Jagiellonia Białystok 29 17 5 7 55-31 56 +24

2. Legia Warszawa 29 16 7 6 56-29 55 +27

3. Lechia Gdańsk 29 16 5 8 45-34 53 +11

4. Lech Poznań 29 15 7 7 47-22 52 +25

5. Wisła Kraków 29 13 5 11 44-43 44 +1

6. Pogoń Szczecin 29 9 12 8 44-39 39 +5

7. Bruk-Bet Termalica Nieciecza 29 11 6 12 30-38 39 -8

8. Korona Kielce 29 12 3 14 39-54 39 -15

9. KGHM Zagłębie Lubin 29 10 8 11 36-35 38 +1

10. Wisła Płock 29 10 8 11 41-43 38 -2

11. Śląsk Wrocław 29 8 9 12 33-44 33 -11

12. Cracovia Kraków 29 6 13 10 37-41 31 -4

13. Ruch Chorzów 29 10 4 15 37-43 30 -6

14. Arka Gdynia 29 8 6 15 36-49 30 -13

15. Piast Gliwice 29 7 9 13 31-48 30 -17

16. Górnik Łęczna 29 6 9 14 33-51 27 -18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA