fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Polscy futsaliści pojadą na Euro. Szansa i trampolina

Krzysztof Elsner
Przy piłce Krzysztof Elsner, strzelec pierwszej bramki dla Polaków w środowym meczu z Czechami
Fotorzepa/ Marian Zubrzycki
Reprezentacja Polski awansowała na mistrzostwa Europy. Dla halowej odmiany piłki nożnej to rzadka okazja na przebicie się do sportowej pierwszej ligi.

– Dla własnego zdrowia wolałbym spokojniejsze mecze – mówił po spotkaniu z Czechami selekcjoner Błażej Korczyński. W Opolu jego podopieczni wygrali 8:5 i zapewnili sobie awans na ME. Dla Polaków będzie to dopiero trzecie futsalowe Euro, wciąż czekają na zwycięstwo w tym turnieju.

Może być o nie łatwiej, bo po raz pierwszy w mistrzostwach uczestniczyć będzie aż 16 drużyn. Nowości, wskazujących na to, że UEFA postawiła mocniej na futsal, jest zresztą więcej, np. zmieniono system kwalifikacji tak, by rozciągnąć zainteresowanie futsalem w czasie.

Drużyna Korczyńskiego miała w eliminacjach trudne zadanie. Portugalia to obrońca tytułu, Czechy to jeden z zaledwie sześciu europejskich uczestników mistrzostw świata. Choć po środowej wygranej futsalową Polskę ogarnęła euforia, to zaraz po niej rozpoczęła się walka ważniejsza nawet od wyniku na Euro – o przebicie się do świadomości szerszej rzeszy kibiców.

Daleko bowiem „młodszemu bratu piłki nożnej" do innych halowych sportów. W powszechnej świadomości w futsal grają „panowie z brzuszkiem", ewentualnie zawodnicy, którzy zrozumieli, że nie zrobią kariery na trawie.

Niezupełnie bez racji, bo trudno przypuszczać, by obiecujący piłkarz rezygnował z kariery i półamatorsko biegał po parkietach. Choć takich, którzy zaczynali od futsalu, jest bez liku – od Neymara i Leo Messiego, po Maxa Kilmana, obrońcę Wolverhampton, który jeszcze trzy lata temu grał w amatorskiej futsalowej reprezentacji Anglii w sparingach z Polakami. Najnowszy przykład to 17-letni Kayky, już okrzyknięty „nowym Neymarem", który za 10 mln euro z bonusami przejdzie po osiągnięciu pełnoletności do Manchesteru City. Brazylijczyk jest owocem wdrożenia w 2008 we Fluminese metodologii szkolenia, zakładającej grę tylko w futsal do dziesiątego roku życia, a pełne przejście na boisko trawiaste dopiero w wieku 13 lat.

Futsal marzy jednak, by zaistnieć jako samodzielna, profesjonalna dyscyplina, a nie tylko element szkolenia piłkarzy lub rekreacja. Na razie nawet wielu reprezentantów Polski łączy grę z normalną pracą. W Opolu z Czechami grali m.in. strażak, żołnierz czy informatyk. – Sukces, jakim jest awans do finałów ME, to tylko narzędzie – mówi „Rz" Rafał Gnybek, przewodniczący Rady Nadzorczej spółki Futsal Ekstraklasa. – To szansa i – miejmy nadzieję – trampolina, która pozwoli wskoczyć nam na wyższy poziom. Dziś kluby dopłacają do funkcjonowania ligi, powinniśmy dążyć do znalezienia lepszego balansu finansowego – tłumaczy.

Tomasz Aftański, były trener kadry, który komentował w TVP Sport mecz z Czechami, liczy z kolei na siłę federacji. – PZPN ma możliwość wykorzystania sukcesu sportowego do szerszego przedstawienia tej odmiany piłki nożnej kibicom. Jesteśmy w trudnym czasie, ale rywalizacja dzieci i młodzieży jest możliwa. Przydałby się masowy, szkolny turniej dla chłopców i dziewczynek – futsalowa wersja „Z podwórka na stadion". Niech twarzami tej akcji będą nasi reprezentanci. Wspólne sesje reklamowe naszych futsalistów, piłkarzy i piłkarek... wszak łączy nas piłka – proponuje Tomasz Aftański w rozmowie z „Rz".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA