fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Recenzja książki „Piłkarze moich marzeń”

„Piłkarze moich marzeń”, Robert Nęcek, Wydawnictwo Arsarti Kraków 2020
materiały prasowe
Księdza Roberta Nęcka znaliśmy jako rzecznika prasowego archidiecezji krakowskiej, ale ja, mieszkaniec Warszawy, o jego piłkarskich pasjach nie wiedziałem. I oto trafiła w moje ręce książka „Piłkarze moich marzeń".

I już wiem, dlaczego autor jest duchownym. Wybrał sobie 15 polskich piłkarzy, zapamiętanych z dzieciństwa i młodości, aby na przykładzie ich karier pokazać, że ludzie składają się niemal wyłącznie z dobra, a słabości przezwyciężają.

Ulubieni piłkarze Roberta Nęcka to (w kolejności rozdziałów im poświęconych): Zbigniew Boniek, Jan Tomaszewski, Janusz Kupcewicz, Andrzej Szarmach, Grzegorz Lato, Paweł Janas, Włodzimierz Smolarek, Adam Nawałka, Władysław Żmuda, Dariusz Dziekanowski, Józef Młynarczyk, Stanisław Terlecki, Jacek Krzynówek, Roman Wójcicki i Jerzy Dudek.

Kiedy się to czyta, widać, że autor, człowiek jeszcze młody (bo tylko w dygresjach sięga do czasów Kazimierza Górskiego), ale pamiętający wszystko od mundialu w Hiszpanii, wyraźnie sprawia sobie (i nam przy okazji) przyjemność. Pisząc, chce jeszcze raz przeżyć legendarne mecze, zobaczyć zawodników, których zapamiętał z ich wyjątkowych akcji i strzałów.

Jeśli chodzi o futbol, to, bez względu na wiek, każdy z nas pozostaje chłopcem. To, co nam się wbiło w pamięć, kiedy mieliśmy 10–20 lat, zostaje na całe życie. Bez względu na to, czy później zostaliśmy dziennikarzami, prawnikami czy księżmi.

Gdybym ja tworzył takie sylwetki, wybrałbym nieco innych zawodników i na pewno dla niektórych nie byłbym tak łaskawy jak ksiądz Nęcek. Ale on woli pamiętać ich wyłącznie z dobrej strony, bo widocznie więcej w nim miłosierdzia niż we mnie.

Może w czasach hejtu to dobrze. Autor, nawet jak ma jakiś żal, pisze o tym, dobierając słowa w taki sposób, aby nikogo nie obrazić i nie sprawić nikomu przykrości. On też by chciał, żeby w meczu z Włochami na mundialu zagrał Andrzej Szarmach. Też ma poczucie, że Dariusz Dziekanowski ze swoim talentem powinien zrobić większą karierę. Jednak pisze o tym jak przyjaciel, a nie prokurator.

Niektórych swoich bohaterów Robert Nęcek opisuje tak, jakby byli herosami światowego formatu. Ale on ma prawo, bo się w nich kiedyś zakochał i nie przestał być kibicem.

Książka ukazuje się teraz, więc można ją śmiało czytać z ambony podczas wielkopostnych rekolekcji dla młodzieży. To rzecz nie tylko o piłce nożnej, ale też o życiu, sile woli, osobistej walce z przeciwnościami i o fair play. A wszystko pokazane na przykładzie zawodników, których zapamiętał nie tylko ksiądz Nęcek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA