fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Trener Korony Kielce: Polsce jeszcze trochę brakuje

Korona Kielce, Mateusz Kępiński
Trener Korony Kielce o swojej drużynie i różnicach w szkoleniu młodzieży między Polską, a Niemcami.

Rzeczpospolita: Przed sezonem Korona nie była wymieniana wśród faworytów, a zajmuje wysoką pozycję w tabeli i ma szansę na awans do finału Pucharu Polski. Co jest źródłem sukcesów?

Gino Lettieri, trener Korony Kielce: Ciężka praca.

Każdy trener tak mówi. A taktyka? Mówi się, że właśnie do tego przywiązuje pan szczególną wagę.

Ćwiczymy różne warianty w obronie i w ataku, ale wiemy, że możemy być jeszcze lepsi. Myślę, że praca nad poprawą taktyki zajmuje nam 60–70 procent czasu treningów.

Patrząc na ekstraklasę, nietrudno odnieść wrażenie, że najważniejsze jest wybieganie i siła fizyczna. Te dwie umiejętności decydują o zwycięstwach?

Nie zaniedbujemy przygotowania fizycznego i przywiązujemy do niego ogromną wagę. Można opracować najlepszą taktykę, ale bez odpowiedniej kondycji nie będzie się w stanie jej zastosować. W każdej taktyce trzeba biegać.

Pracował pan przez wiele lat w Niemczech, a teraz poznał pan ekstraklasę. Jak pan na tym tle ocenia wyszkolenie taktyczne piłkarzy w polskiej lidze?

To trudne pytanie, dlatego podam przykład: w Niemczech wszystkie kluby 1. i 2. Bundesligi mają akademie z internatami, w których młodzi chłopcy mieszkają, uczą się i żyją piłką 24 godziny na dobę. Nie mają szans na otrzymanie licencji, jeśli nie zbudują takiego ośrodka. Już 14-latkowie są dzięki temu bardzo dobrze wyszkoleni taktycznie. W Polsce takie akademie mają tylko Lech, Legia, Zagłębie i może jeszcze Jagiellonia. Polsce jeszcze trochę brakuje.

Z infrastrukturą jest coraz lepiej.

Dobre boiska to nie wszystko. W tych akademiach pracują wykwalifikowani trenerzy, którzy są dobrze opłacani. Szkoleniowcy drużyn U-19 z czołowych klubów Bundesligi mają porównywalne zarobki do trenerów niektórych, mniejszych klubów polskiej ekstraklasy. Oczywiście, najlepiej jest na szczycie, ale w mniejszych klubach też nie ma trenerów z przypadku, bo żeby prowadzić zespół U-19 w Bundeslidze, to trzeba mieć licencję UEFA Pro. Trener U-19 w Niemczech zarabia minimum netto równowartość 20 tys. złotych, a są również tacy, którzy dostają dwa razy tyle.

Czy to dzięki temu trafiają tam fachowcy wysokiej klasy?

Wielu trenerów chce pracować z juniorami, bo im się to opłaca. Drużyny mają rozbudowane sztaby, co wynika z przepisów DFB. Zespół młodzieżowy prowadzi trener, którego wspiera dwóch, trzech asystentów, trener przygotowania fizycznego, psycholog, trener bramkarzy. Takie sztaby mają kluby ekstraklasy. Dlatego tak ciężko jest porównać wyszkolenie młodych piłkarzy z Niemiec i z Polski.

To jest podstawa sukcesu niemieckiej piłki?

To jest inwestycja, która się zwraca, bo później młodzieżowcy kosztują kilkadziesiąt milionów euro. Za Leroya Sane Manchester City zapłacił 50 mln euro, a przecież ten chłopak niedawno skończył 22 lata. Leon Goretzka idzie do Bayernu Monachium. Wielka przyszłość czeka również Maksa Meiera, a to są jedynie przykłady z Schalke.

Sezon w Polsce jest wyjątkowo długi i intensywny, trwa 37 kolejek. Z tego powodu musieliście grać w lutym co trzy dni, przy bardzo niskich temperaturach. Jak pan to ocenia?

W 3. Bundeslidze sezon miał 38 kolejek, więc jestem przyzwyczajony. Nie rozumiem jednak, dlaczego trzy mecze w siedem dni rozgrywamy w grudniu i w lutym, kiedy w Polsce jest najzimniej i taka pogoda dla nikogo nie jest zaskoczeniem. Lepiej zaplanować to na wrzesień albo kwiecień.

Mówią, że jest pan surowym trenerem. Dyscyplina jest najważniejsza w zarządzaniu drużyną? Polskim piłkarzom łatwo się dostosować?

Mamy z zespołem bardzo dobre relacje i potrafimy sobie szczerze o wszystkim mówić. Piłkarze muszą wiedzieć, kiedy zagrali źle, dlatego po meczu z Wisłą Kraków stwierdziłem, że to rywale stracili dwa punkty, a nie my zyskaliśmy jeden. Lubię mówić prawdę, bez kolorowania rzeczywistości. Dyscyplina? Jesteśmy jak wielka rodzina i zespół musi wiedzieć, co wolno, a czego nie. Kiedy dzieci idą do szkoły, to nauczyciele mówią im, co mają robić. Nie stosują wyjątkowo surowych metod. To są normalne zasady, panujące w każdej organizacji. Inaczej wszystko by się rozsypało.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA