fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Probierz: Oczywiście, że jestem wszystkiemu winien

Michał Probierz
Fotorzepa, Grzegorz Rutkowski
Trener Cracovii Michał Probierz o swojej roli skandalisty i o tym, komu kibicuje w walce o tytuł.

Rzeczpospolita: Kazał pan wyłączyć ogrzewanie murawy przed meczem z Legią czy nie?

Michał Probierz: Oczywiście, że tak. Tak samo jak kazałem wyłączyć klimatyzację w autokarze, którym jedziemy teraz do Płocka na mecz z Wisłą. To niesamowita historia, że jakiś anonim napisał coś na Twitterze, a nas zaczynają sprawdzać, nękać. Do klubu dzwonili przedstawiciele Ekstraklasy SA, żeby się dowiedzieć, czy faktycznie wyłączyliśmy podgrzewanie boiska, jakieś pisma przyszły... paranoja. Można napisać nawet największą bzdurę w sieci, ale jeśli okrasi się ją nazwiskiem Probierz, zostanie uznana za prawdę objawioną.

Nie jest tak, że zapracował pan na taką opinię?

Oczywiście, że tak. Jestem winny wszystkiemu, co złe w polskiej piłce.

A serpentyny kazał pan wrzucić kibicom na murawę, by opóźnić drugą połowę meczu w Białymstoku?

Jak słyszę takie rzeczy, mogę się tylko uśmiechnąć z politowaniem...

Zakazał pan chłopcom do podawania piłek zbyt szybko dawać futbolówkę rywalom?

To akurat jak najbardziej normalna rzecz i tak się dzieje wszędzie na świecie. Jakieś korzyści z tego, że się gra u siebie, trzeba mieć.

Uważa pan, że należałoby odwołać najbliższą kolejkę ekstraklasy?

Tak. Widział pan, jak musieliśmy być opatuleni w meczu z Legią? Ile warstw mieli na sobie zawodnicy na ławce, sztab szkoleniowy? Ale najbardziej żal mi kibiców, którzy w taką pogodę przychodzą na stadion. Nie ma co się dziwić, że w ostatniej kolejce frekwencja była tak słaba.

Granie przy takiej temperaturze jest niebezpieczne?

Przyjęło się, że do minus 10 stopni można grać, ale w niższej temperaturze zaczyna się ryzykować zdrowie. Piłkarz, który wchodzi w takich warunkach w trakcie meczu na murawę i musi rozebrać się do stroju meczowego, ryzykuje poważną chorobę.

Ale wnioskował pan o odwołanie tych meczów?

Oczywiście, że nie, bo zaraz by zrobiono wokół tego kolejną aferę. Że Probierz coś kombinuje i próbuje ugrać dla siebie.

Rozumiem, że we wtorek, gdy Jagiellonia przyjedzie do Warszawy, pana sympatie są z góry znane?

Przecież w Jagiellonii jest mnóstwo piłkarzy, których sprowadzałem, z którymi jeszcze kilka miesięcy temu pracowałem. Spędziłem w Białymstoku w sumie siedem lat. Fajnie, że Irek Mamrot objął po mnie zespół i idzie mu tak dobrze. Nie ukrywam, że byłoby super, gdyby to Jagiellonia zdobyła tytuł.

A mówią, że wejść w buty po Probierzu to misja niewykonalna.

Bzdura. Decydujący są piłkarze i ich jakość, a nie to, jak trener do nich przemawia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA