fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Co zrobi Leo Messi

Leo Messi wychował się w Barcelonie, ale jego wierność Katalonii może w tym roku się skończyć
AFP, CRISTINA QUICLER
To mogą być gorące miesiące na transferowym rynku. Wielu gwiazdom kończą się latem kontrakty, już dziś mogą negocjować z nowymi klubami.

Cały świat patrzy na to, co zrobi Leo Messi. Argentyńczyk stopniowo buduje napięcie, nie zamierza podejmować pochopnych ruchów i z decyzjami odnośnie do swojej przyszłości chce się wstrzymać do wakacji.

Woli poczekać, jak potoczy się ten sezon dla Barcelony, sprawdzić, czy drużyna daje jeszcze gwarancję walki o najważniejsze trofea, a przede wszystkim zobaczyć, kto przejmie władzę w klubie i jaki przedstawi plan na wyciągnięcie go z zapaści: sportowej i finansowej.

Wybory miały się odbyć 24 stycznia, ale ze względu na pogarszającą się sytuację pandemiczną w regionie i ograniczenia w przemieszczaniu zostały przełożone. Możliwe, że dojdzie do głosowania korespondencyjnego.

Na Amerykę za wcześnie

Dymisja poprzednich władz, z prezesem Josepem Marią Bartomeu na czele, zażegnała kryzys, który doprowadził do tego, że Messi ubiegłego lata zagroził rozwiązaniem umowy.

– Przechodziłem przez bardzo trudny okres. Ale teraz jest już wszystko w porządku – deklaruje Argentyńczyk, a faworyt do objęcia schedy po Bartomeu Joan Laporta przekonuje, że jeśli znów zostanie prezesem (był już nim w latach 2003–2010), Messi na pewno mu nie odmówi i kontrakt przedłuży: – On chce tu zostać i znów wygrać Ligę Mistrzów. Złożę mu propozycję, którą jestem w stanie spełnić. Szanujemy się i na tym polega moja przewaga nad innymi kandydatami (startują też Victor Font i Toni Freixa).

Gdyby jednak się nie dogadali, to miejsca, do których mógłby trafić Messi, są tak naprawdę tylko dwa. Prowadzony przez Pepa Guardiolę Manchester City i Paris Saint-Germain, w którym gra jego przyjaciel Neymar, a trenerem został rodak – Mauricio Pochettino. W czasach pandemii i zaciskania pasa na opłacanie takiej gwiazdy stać jedynie kluby sponsorowane przez szejków. Na emeryturę w amerykańskiej MLS dla Messiego jest jeszcze za wcześnie.

– Tacy piłkarze zawsze będą w kręgu naszych zainteresowań, ale do zakończenia sezonu pozostały cztery miesiące. To wieczność. Czekamy na rozwój sytuacji – mówił „France Football" dyrektor PSG Leonardo.

W Paryżu twierdzą, że zatrudnienie Pochettino może się okazać mocną kartą przetargową w negocjacjach z Messim. Argentyński trener chciałby w zespole także Sergio Aguero, który nadal nie przedłużył obowiązującej do czerwca umowy z Manchesterem City, ciągle zmaga się z kontuzjami, a ostatnio trafił na kwarantannę po kontakcie z osobą chorą na Covid-19 i sam uzyskał pozytywny wynik testu. Najlepszy strzelec w historii klubu od roku nie zdobył bramki w Premier League, ale Guardiola wciąż w niego wierzy.

Pochettino uważa natomiast, że Aguero pasowałby bardziej do preferowanego przez niego stylu niż Moise Kean i Mauro Icardi. W ataku PSG jest jeszcze inny Argentyńczyk – Angel Di Maria, który za pół roku też będzie już do wzięcia. Nie miał dobrych relacji z Thomasem Tuchelem, ale wygląda na to, że po zmianie trenera porzucił myśl o przeprowadzce.

Gdyby wypaliły plany Pochettino, dla zrównoważenia wydatków i spełnienia wymogów Finansowego Fair Play, trzeba by sprzedać jedną z gwiazd. Tym bardziej że – jak pisze „L'Equipe" – PSG może być zmuszone do obniżenia kosztów, bo przez pandemię prognozowane straty klubu mają wynieść ponad 200 mln euro.

Mogłoby paść na Kyliana Mbappe (Francuz ma kontrakt ważny do 2022 roku), którego od dawna kusi Real. Paryżanie mieliby w tym swój interes, gdyż na ich liście życzeń znajduje się również lider madryckiej obrony Sergio Ramos. Wątpliwe jednak, by Królewscy pozwolili mu odejść. Zbyt często ratował ich z opresji.

Ramos zawsze miał posłuch w szatni, a po transferze Cristiano Ronaldo do Juventusu stał się drugą strzelbą Realu (po Karimie Benzemie). Stoper, który w polu karnym rywali czuje się nie gorzej niż we własnym i zdobywa bramki w ważnych meczach, to skarb dla każdej drużyny.

Nie będzie przesadą powiedzieć, że jego rozwód z Realem byłby równie dużym wydarzeniem, jak rozstanie Messiego z Barceloną. Ramos nie jest co prawda wychowankiem klubu, ale w Madrycie gra od 2005 roku i wywalczył 22 trofea. Jeszcze niedawno deklarował, że chciałby doczekać otwarcia nowego stadionu Santiago Bernabeu, a jego stosunki z prezesem Florentino Perezem przypominają relacje ojca z synem. Ale syn podobno się zbuntował, a ojciec nie zamierza mu ulegać.

Zarabiać jak Lewandowski

Ramos miał postawić ultimatum: jeśli umowa nie zostanie przedłużona na jego warunkach, wysłucha ofert innych pracodawców (oprócz PSG mówi się o Manchesterze United i Tottenhamie). I choć obie strony przerzucają się w mediach oskarżeniami, a zdenerwowani kibice wyrażają opinie, że Ramos nie jest niezastąpiony, niech nikogo nie zdziwi, jeśli wkrótce obaj panowie znów usiądą przy jednym stole i z uśmiechem na twarzy ogłoszą światu, że doszli do porozumienia.

Kością niezgody, prócz finansów, jest długość kontraktu. Ramos chciałby zostać na dwa lata, Real zawodnikom po trzydziestce zwykł proponować roczne prolongaty. Na takie warunki przystał Luka Modrić. Chorwacki rozgrywający przeżywa renesans formy.

– Wiek nie stanowi żadnego problemu. Dużo pracuję poza treningiem, nadal mam taką samą chęć rywalizacji – podkreśla Modrić, który we wrześniu będzie obchodził 36. urodziny.

Kto wie, może Real zyska też kolejnego świetnego obrońcę. Bayern stracił cierpliwość do Davida Alaby, który oczekiwał pensji zbliżonej do wynagrodzenia Roberta Lewandowskiego i Manuela Neuera.

– Przeprowadziliśmy wiele rozmów z jego agentem, ale nie przyniosły one skutku. Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by David został, ale się nie udało – tłumaczy szef klubu Karl-Heinz Rummenigge.

Chętnych na usługi Alaby nie brakuje, ale to Królewscy są w tym wyścigu faworytem. Austriak nigdy nie ukrywał, że marzy mu się gra w Madrycie, a „Marca" zdążyła już napisać, że transfer został uzgodniony.

– Medialne spekulacje nie mają wpływu na moją postawę na boisku. Nie uważam, bym prezentował się gorzej niż w zeszłym roku. Dopóki jestem zawodnikiem Bayernu, liczy się dla mnie tylko kolejny udany sezon w Monachium – zaznacza Alaba.

Najlepszy austriacki piłkarz ma dopiero 28 lat, a już blisko 300 meczów w Bundeslidze i ponad 70 w reprezentacji. Co jednak najistotniejsze, jest bardzo wszechstronny. Może grać w środku i na lewej obronie jako defensywny pomocnik i skrzydłowy. Jego bronią są strzały z dystansu i rzuty wolne. Alaba debiutował w Bayernie przed 18. urodzinami.

Jeszcze wcześniej występy w Milanie zaczął Gianluigi Donnarumma. Miał 16 lat, gdy podpisał profesjonalny kontrakt i po raz pierwszy stanął w bramce słynnego klubu. Ciężar oczekiwań udźwignął, rozegrał już prawie 200 meczów w Serie A. Za miesiąc skończy 22 lata. Czy będą to jego ostatnie urodziny w Mediolanie?

Wciąż niepewna jest też przyszłość dwóch innych liderów Milanu, którym zawdzięcza on prowadzenie w Serie A. Zlatan Ibrahimović to jeden z najlepszych strzelców ligi (12 goli), a Hakan Calhanoglu – asystentów (7). – Jestem tu szczęśliwy. Ten powrót bardzo mnie zmienił – przekonuje Zlatan, który choć zbliża się do czterdziestki, nadal sieje panikę w obronie rywali.

Szwed ma bogate CV i nietrudno wyobrazić sobie, jak zakłada nowe szaty. Co innego Messi, Ramos czy Donnarumma. Do ich widoku w nowych barwach trzeba by się przyzwyczaić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA