fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Piątek w Milanie? Puzzle prawie pasują

Krzysztof Piątek jesienią w Serie A zdobył 13 goli. Więcej ma na koncie tylko Cristiano Ronaldo (14)
AFP
Napastnik Genoi Krzysztof Piątek może wkrótce zostać najdroższym polskim piłkarzem. AC Milan podobno chce za niego zapłacić 40 milionów euro.

W mediach jako przyszły pracodawca polskiego napastnika wymieniany był nawet Real Madryt, a fakt negocjacji z Królewskimi potwierdzali przedstawiciele Genoi. I chociaż z Realu nici, to nawet przeprowadzka do Mediolanu będzie dla Piątka wielkim awansem. Pod każdym względem.

Menedżerowie reprezentanta Polski byli w tym tygodniu w Mediolanie, gdzie ustalali warunki indywidualnego kontraktu byłego zawodnika Cracovii. Kluby w zasadzie też osiągnęły już porozumienie, zostały detale. Milan ma zapłacić około 40 milionów euro. To oznacza, że Piątek zostanie najdroższym polskim piłkarzem. Wcześniej za ponad 30 milionów euro kluby zmieniali Grzegorz Krychowiak (w 2016 roku przeszedł z Sevilli do PSG) i Arkadiusz Milik (tego samego lata z Ajaxu do Napoli).

Higuain musi odejść

Rozmowy w sprawie Piątka są na ostatniej prostej, ale coś się jeszcze może zmienić. Szczególnie, że przeprowadzka Piątka jest częścią większej układanki, w którą zamieszanych jest trzech napastników i cztery kluby. By Polak trafił na San Siro, Milan musi stracić Gonzalo Higuaina. Trafił on do Mediolanu pół roku temu i nikogo w klubie na kolana nie rzucił – strzelił tylko sześć goli. To jednak Argentyńczyk stał się celem transferowym numer jeden dla Chelsea.

Szkoleniowcem klubu z Londynu jest były trener Higuaina z czasów Napoli – Maurizio Sarri. Włoch wymyślił sobie, że to właśnie wicemistrz świata z 2014 roku zapewni mu gole – bo tych The Blues w ostatnich tygodniach bardzo brakuje. Nie ma komu wykańczać dobrych akcji zespołowych.

Pozyskany z Realu dwa lata temu Alvaro Morata jest rozczarowaniem. Wygląda jakby się zablokował i stracił instynkt. Piłkarz, który potrafił zdobyć 20 bramek w sezonie, ma ostatnio problemy ze skutecznością, pudłuje nawet w najłatwiejszych sytuacjach. Ostatnio się przełamał i zdobył dwa gole w meczu pucharowym z Nottingham Forest, ale kibice i tak zapamiętają głównie sytuacje, gdy z czterech metrów, stojąc przed pustą bramką, tak źle dostawił nogę, że piłka przeleciała nad poprzeczką. Dlatego Sarri chce się go pozbyć i postawić na Higuaina.

Morata z kolei ma ratować karierę w domu – w Madrycie. Tyle że nie w Realu, którego jest wychowankiem, a w zespole lokalnego rywala – Atletico.

Europa zachwycona

Piątek musi więc czekać jak poukładają się pozostałe puzzle, ale jeśli wszystko pójdzie dobrze, zostanie piłkarzem Milanu (w pierwszej kolejce po przerwie zimowej Genoa zmierzy się właśnie z Milanem). Polak jednak nie pojawi się na murawie w żadnej z drużyn, bowiem w następnej kolejce pauzuje za kartki.

Piątek miał fantastyczną jesień w Serie A, był odkryciem pierwszej części sezonu – nie tylko we Włoszech. Jego występy nie uszły uwadze kibiców i ekspertów jak Europa długa i szeroka. Artykuły o polskim napastniku, który w pierwszych siedmiu kolejkach ligi włoskiej zdobył dziewięć goli ukazały się w większości poważnych sportowych mediów w Europie.

Zachwyty wzmacniał fakt, że jeszcze zanim ruszyły rozgrywki ligowe, Piątek zdobył cztery gole w meczu Pucharu Włoch z Lecce. W pierwszych ośmiu spotkaniach za granicą zdobył więc 13 goli.

Gdy wszyscy zachwycali się osiągnięciami 23-letniego napastnika, który trafił do Genui w letnim oknie transferowym (Włosi zapłacili za niego Cracovii 4 miliony euro), u nas starano się tonować nastroje. Wciąż powtarzano, że taka passa nie może trwać w nieskończoność i że wychowanek Lechii Dzierżoniów prędzej czy później musi się zaciąć. Szczególnie, że jego drużyna w drugiej części sezonu miała zdecydowanie trudniejszych rywali.

Daleko od Ligi Mistrzów

Rundę jesienną Serie A Piątek zakończył z 13 ligowymi golami na koncie (w sumie ma 19 trafień w 21 meczach) i jest na drugim miejscu w klasyfikacji strzelców ligi. Wyprzedza go o jedno trafienie sam Cristiano Ronaldo. Dla Genoi sprzedaż Piątka właśnie teraz to też wymarzona okazja. Kupili piłkarza za 4 miliony euro, a kilka miesięcy później sprzedadzą go za 40 mln.

Milan to już nie jest ten sam klub, który rozpalał wyobraźnię kibiców. Coraz bardziej mglistym wspomnieniem jest 2007 rok, gdy po raz ostatni triumfował w Lidze Mistrzów. Dwa zwycięstwa z rzędu na przełomie lat 80. i 90. pod wodzą Arrigo Sachhiego, gdy Milan grał nowatorską i najbardziej kreatywną piłkę w Europie, pamiętają już tylko najstarsi bywalcy San Siro.

Od 2011 roku rossoneri nie zdobyli mistrzostwa Włoch, a od 2014 roku nie byli w stanie awansować do Champions League. W tym sezonie Milan także grał tylko w Lidze Europy, ale zajął trzecie miejsce w grupie (wyprzedziły go Olympiakos Pireus i Betis Sewilla) i wiosną piłkarze Gennaro Gattuso będą mogli się skupić wyłącznie na lidze i walce o miejsce w czołowej czwórce. Szans na 19. tytuł nie mają.

Zawodnikami Milanu było już dwóch Polaków – bramkarz Michał Miśkiewicz i obrońca Bartosz Salamon. Żaden z nich jednak nie zadebiutował w koszulce w czerwono-czarne pasy. Obecnie na liście płac Milanu jest 18-letni pomocnik Przemysław Bargiel, w tym sezonie wypożyczony do młodzieżowej drużyny Spezii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA