fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Quique Setien. Do Barcelony prosto od krowy

Quique Setien
AFP
Pierwszy raz od 2003 roku Barcelona zwolniła trenera w trakcie sezonu. Jeszcze większym zaskoczeniem jest informacja, że drużynę poprowadzi nie legendarny Xavi, tylko nieznany szerszej publiczności Quique Setien.

O tym, że kataloński klub podziękuje za pracę Ernesto Valverde, mówiło się od kilku dni. Czarę goryczy przelała porażka z Atletico w półfinale turnieju o Superpuchar Hiszpanii. Do 82. minuty Barcelona prowadziła 2:1, straciła jednak dwa gole i szansę na grę z Realem o trofeum.

Valverde do spekulacji na temat swojej przyszłości – podobnie jak do nieustannej krytyki – zdążył się przyzwyczaić. Może nawet spodziewał się zwolnienia, a jednak wiadomość, że musi odejść, przyjął z ogromnym rozczarowaniem i niesmakiem.

Hiszpańska prasa, podająca nieraz w wątpliwość jego umiejętności, uznała zgodnie, że człowiek, który zdobył dwa tytuły mistrzowskie, Puchar Króla oraz Superpuchar, zasługiwał na większy szacunek i lepsze pożegnanie. Tym bardziej że zostawia zespół na pierwszym miejscu w tabeli. A piłkarze do końca stali za nim murem.

„Valverde wciąż nie pogodził się ze sposobem, w jaki potraktowały go władze Barcelony. Pewnie zrozumiałby, gdyby powiedzieli mu wprost, że są z niego niezadowoleni, ale nie kiedy prowadzą negocjacje z innym trenerem za jego plecami" – pisze „Marca".

Tym trenerem był Xavi. Wychowanek słynnej La Masii, legenda Barcelony i jej kapitan, mistrz świata i dwukrotny mistrz Europy, a od kilku miesięcy szkoleniowiec katarskiego Al-Sadd, propozycję powrotu do Katalonii jednak odrzucił, stawiając klub pod ścianą. Odmówić mieli także Ronald Koeman i Roberto Martinez, związani kontraktami z reprezentacjami Holandii i Belgii.

Wybór padł na Quique Setiena, a głównym argumentem przemawiającym za zatrudnieniem 61-latka miał być fakt, że jego drużyny grają atrakcyjny futbol. Tak było z Betisem Sewilla – średniakiem ligi, z którego stworzył ekipę groźną nawet dla Realu i Barcelony.

W listopadzie 2018 roku – dwa tygodnie po wygranym 5:1 przez Katalończyków El Clasico – Betis przyjechał na Camp Nou i przerwał trwającą ponad dwa lata serię meczów Barcelony bez porażki przed własną publicznością, zaskakując ją odważnym i bezkompromisowym futbolem. Być może to wtedy Setien przykuł po raz pierwszy uwagę szefów Barcy.

Prawie połowę swojej piłkarskiej kariery spędził w Racingu Santander, grał też m.in. w pomocy Atletico, z którym wywalczył jedyne trofeum – Superpuchar Hiszpanii 1985. Trzy razy wystąpił w reprezentacji, w 1986 roku znalazł się w kadrze na mundial, ale w Meksyku nie wyszedł na boisko.

Jako trener jest jeszcze większą zagadką niż Valverde, który zanim trafił na Camp Nou, poznał jednak smak wielkiego futbolu, docierając m.in. z Espanyolem do finału Pucharu UEFA 2007 i rywalizując z Olympiakosem Pireus w Champions League. Setien w takich klubach jak Logrones, Lugo czy Las Palmas nie miał szansy tego doświadczyć. Odkąd latem opuścił Sewillę, pozostawał bez pracy.

– W poniedziałek pasłem krowy w swojej wsi, a dzisiaj trenuję najlepszych zawodników. Nie marzyłem o tym w najśmielszych snach – przyznaje Setien, prywatnie wielki entuzjasta szachów. Miał nawet okazję stoczyć pojedynki z byłymi mistrzami świata Anatolijem Karpowem i Garrim Kasparowem.

– O wyniku meczu piłkarskiego, podobnie jak w szachach, często decydują detale: absurdalny błąd, chwilowy brak koncentracji, przypadkowa strata lub przechwyt. Każdą z takich sytuacji notuję w pamięci, a później bardzo szczegółowo analizuję. To nie wyklucza, ale przynajmniej minimalizuje ryzyko powtórki – wykłada swoją filozofię Setien, zakochany w Barcelonie Cruyffa i podziwiający Atletico pod ręką Simeone.

Na ławce Katalończyków zadebiutuje w niedzielę, gdy na Camp Nou przyjedzie Granada.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA