fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Euro 2020. Anglia - Chorwacja 1:0. Udany rewanż młodych Anglików

PAP/ EPA/Andy Rain / POOL
Od wygranej z Chorwacją na Wembley rozpoczęła Anglia turniej, w którym chce zdobyć wreszcie medal.

Trzy lata temu na mundialu w Rosji podium było bardzo blisko. Na przeszkodzie w półfinale stanęli właśnie Chorwaci, Anglicy już się nie pozbierali i w meczu o trzecie miejsce przegrali z Belgami.

Niedzielne zwycięstwo miało więc smak zemsty. Do pokonania wicemistrzów świata wystarczył gol Raheema Sterlinga. – To wspaniałe uczucie strzelić gola na stadionie, w pobliżu którego się wychowałem – nie krył skrzydłowy Manchesteru City, wybrany na najlepszego zawodnika spotkania.

W 82. minucie Gareth Southgate wpuścił na boisko Jude’a Bellinghama. Pomocnik Borussii Dortmund został najmłodszym piłkarzem, jaki wystąpił na Euro (17 lat i 349 dni). Ale nie będzie się cieszył długo z rekordu, jeśli Paulo Sousa da zagrać Kacprowi Kozłowskiemu.

Nadzieje, że to lato będzie należało do młodzieży Southgate’a, są tym większe, że Anglicy nigdy wcześniej nie wygrali pierwszego meczu na mistrzostwach Europy. Nawet gdy w 1996 roku w całości organizowali turniej na własnych stadionach.

Teraz Wembley, choć może się wypełnić tylko w 25 procentach, też będzie ich wielkim atutem. W piątek zmierzą się tu ze Szkocją i powinno być to jedno z najciekawszych wydarzeń fazy grupowej. Szkoci przez ponad 20 lat nie brali udziału w dużym turnieju. Gdy w poniedziałek podejmą w Glasgow Czechów, na Hampden Park będzie bardzo głośno.

Ale doping publiczności nie zawsze wystarcza. Przekonali się o tym boleśnie Rosjanie, przegrywając w Sankt Petersburgu 0:3 z Belgami.

„To diabelsko dobry scenariusz na początek rywalizacji” – pisze belgijska prasa, nawiązując do przydomka swojej reprezentacji. Piłkarze Roberto Martineza potwierdzają, że znów mogą być groźni dla każdego przeciwnika.

Wsparcie trybun przyda się w poniedziałek Hiszpanom. Za nimi tydzień pełen niepokoju. Po zamieszaniu z koronawirusem w kadrze i błyskawicznej akcji szczepień selekcjoner Luis Enrique odesłał do domów awaryjnie powołanych zawodników. Wciąż liczy też na Sergio Busquetsa.

Ze Szwecją w Sewilli pomocnik Barcelony jeszcze nie zagra, ale niewykluczone, że za kilka dni wróci do składu na mecz z Polską.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA