fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Polska - Islandia. Gra nie cieszy oka

PAP/Jakub Kaczmarczyk
Polacy rzadko wybijali się ponad przeciętność i zremisowali z Islandczykami, którzy przyjechali do Poznania bez największych gwiazd. Całe szczęście, że mecze towarzyskie rozgrywane przed najważniejszymi imprezami o dyspozycji drużyny mówią zazwyczaj niewiele. Pięć lat temu, zanim zespół Adama Nawałki dał kibicom najlepszy turniej od 1982 roku, Polacy zremisowali z Litwinami (0:0) oraz ulegli Holendrom (1:2).

Kamil Kołsut z Poznania

Biało-czerwoni zagrają na Euro 2020 bez presji, bo powodów do podbijania bębenka nie ma. Paulo Sousa obiecywał drużynę aktywną i ofensywną, ale nasi zawodnicy w pięciu meczach pod jego wodzą rzadko wybijali się ponad przeciętność. Ten mecz męczył, gra nie cieszyła oka.

Selekcjoner błyszczał przy linii bocznej w nowiutkiej kamizelce, a jego interakcje z zawodnikami cieszyły fotoreporterów. Sousa denerwował się, gestykulował i regularnie nagradzał podopiecznych taktycznymi wskazówkami. Portugalczyk obiecuje, że nauczy polską reprezentację taktycznie nowoczesnej, ale to - jak pokazują ostatnie mecze - będzie kosztowało dużo pracy.

Pierwszego gola straciliśmy po rzucie rożnym, a to element, który jest także groźną bronią Słowaków. Kolejny padł po dośrodkowaniu z lewego skrzydła, zamieszaniu i strzale w górny róg. Nic dziwnego, że poznańska publiczność szybko zastąpiła brawa i bojowe krzyki gwizdami.

Mecz w wyjściowym składzie rozpoczęli Paweł Dawidowicz i Tomasz Kędziora, czego spodziewało się niewielu. Jeśli Sousa w ostatnim sprawdzianie przed Euro 2020 wystroił pierwszą jedenastką na galowo, to oznacza, że turniej jako zawodnik pierwszej jedenastki rozpocznie Kędziora, którego na marcowe zgrupowanie przed eliminacjami mistrzostw świata Portugalczyk w ogóle nie zaprosił.

Drugi raz z rzędu od początku meczu na boisku pojawił się Tymoteusz Puchacz. Był aktywny, po prostopadłym podaniu Roberta Lewandowskiego zagrał w pole karne tak, że trafił w obrońcę, a piłkę do bramki wbił Piotr Zieliński.

Polacy mieli jeszcze kilka okazji, strzałów próbowali Jakub Świerczok czy Kacper Kozłowski. Wreszcie udało się Karolowi Świderskiemu, który w polu karnym przytomnie przyjął piłkę na klatkę piersiową po podaniu Kozłowskiego i wyrównał. Jeśli stawką sparingów - obok szlifowania taktyki - jest budowanie atmosfery, to w Poznaniu raczej przegraliśmy dobre nastroje.

Polska - Islandia 2:2 (1:1)

Gole: Zieliński (35), Świderski (89) - Gudmundsson (24), Bjarnason (46)

Żółte kartki: Krychowiak - Baldursson

Polska: Szczęsny - Kędziora, Glik, Dawidowicz  - Frankowski (Płacheta 64), Krychowiak (Linetty 64), Moder, Zieliński (Kozłowski 46), Puchacz (Rybus 80) - Lewandowski (Świderski 80), Świerczok (Jóźwiak 57)

Islandia: Runarsson (Kristinsson 46) - Sampsted, Hermannsson, Brynar Bjarnason, Thorarinsson, Gunnarsson (Bordarson 87), Antonsson (Eyjolfsson 75), Baldursson (Thordarsson 78), Birkir Bjarnason, Gudmundsson (Thordarson 90) - Bodvarsson (Gudjohnsen 83)

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA