fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Liga Europy: Lech ładnie i skutecznie

lechpoznan.pl/fot. Adam Jastrzębowski
Lech pokonał belgijski Standard Liege 3:1 i nadal ma szanse na awans z grupy.

Trzeci mecz i pierwsze zwycięstwo. Do tej pory Lech był chwalony za postawę w spotkaniach z Benfiką Lizbona i Rangers FC z Glasgow, ale za ładną grę punktów się nie przyznaje. Tym razem było i ładnie, i dobrze.

Belgowie tylko w pierwszych minutach dwukrotnie niebezpiecznie podchodzili pod bramkę Lecha. Przez kwadrans prezentowali się nawet lepiej, niż można się było spodziewać, słysząc o kontuzjach lub chorobach najlepszych belgijskich piłkarzy.

W 14. minucie Lech objął prowadzenie. Pedro Tiba podał z lewej strony zza pola karnego, piłka po drodze odbiła się od boiska, zasłonił ją Filip Marchwiński, zdezorientowany obrońca uznał, że piłka poleci w aut. Ale zza pleców Belga wyskoczył Michał Skóraś i głową zdobył pierwszą bramkę.

Druga padła osiem minut później. Po wymianie podań między Jakubem Moderem i Tibą, piłka trafiła na lewą stronę do Tymoteuszem Puchacza. Jego natychmiastowe ostre dośrodkowanie wykorzystał Mikael Ishak i Lech prowadził już 2:0.

Standard nie poddawał się, a w związku z tym, że Lech zostawiał gościom zbyt dużo miejsca przed polem karnym, kilkakrotnie bez przeszkód wchodzili oni w ten rejon boiska. Przyniosło im to bramkę w 29. minucie. W słupek trafił Noe Dusenne, odbita piłka trafiła w plecy Filipa Bednarka, a Maxime Lestienne kopnął ją do siatki z odległości pół metra.

Minutę później bramkarz Lecha omal nie doprowadził do straty drugiego gola. Piłka podana przez Alana Czerwińskiego odbiła mu się od nogi na trzy metry, co na tak wysokim poziomie rozgrywek się nie zdarza. Dwaj zaskoczeni przeciwnicy nie zdołali skorzystać z tego prezentu.

W pierwszej połowie doszło do jeszcze jednej sytuacji, mogącej mieć wpływ na przebieg meczu. W 35. minucie austriacki sędzia Manuel Schuettengruber powinien ukarać żółtą kartką Nicolasa Gavory’ego, za faul na Michale Skórasiu. Byłaby to druga kartka dla Francuza, równoznaczna z wyrzuceniem z boiska. Ale sędzia go oszczędził.

Emocje skończyły się zaraz po przerwie. Standard rozpoczął drugą połowę od ataków i pressingu już przy polu karnym Lecha. Wystarczyła jednak kontra, bardzo dobre podanie od Puchacza z lewej strony i jeszcze ładniejszy strzał z woleja Mikaela Ishaka. Był to czwarty gol Szweda pochodzenia asyryjskiego w Lidze Europy. W 48. minucie Lech prowadził 3:1, miał przewagę na tyle wyraźną, że trener Dariusz Żuraw mógł sobie pozwolić na luksus zmian. Poznaniacy grają częściej niż jakakolwiek inna polska drużyna. Tydzień temu walczyli w Glasgow, w poniedziałek pokonali w Pruszkowie Znicz w spotkaniu o Puchar Polski, a w niedzielę zmierzą się z Legią przy Łazienkowskiej.

W drugim meczu grupy D Benfica niespodziewanie zremisowała w Lizbonie z Rangers FC 3:3. Gospodarze od 19. minuty grali w dziesiątkę (czerwona kartka dla Nicolasa Otamendiego), zdobyli bramkę na 3:3 w doliczonym czasie. Ten wynik zmniejsza szanse Lecha na drugie miejsce w grupie, ale ich nie odbiera.


Lech Poznań - Standard Liege 3:1

Skóraś 14, Ishak 22, 48 - Lestienne 29

Lech: Bednarek - Czerwiński, Rogne, Satka, Puchacz - Skóraś (62, Kamiński), Moder, Tiba (81, Muhar), Ramirez (81, Awwad), Marchwiński (62, Sykora) - Ishak (85, Kaczarawa)
Standard: Bodart - Jans, Bokadi, Dusenne, Gavory (46, Siquet) - Raskin (73, Mehdi Carcela-Gonzalez), Bastien, Cimirot (88, Joachim Carcela-Gonzalez) - Lestienne (73, Oulare), Amallah (60, Boljević), Ange Balikwisha

Tabela grupy D

1. Rangers 3 7 6-3
2. Benfica 3 7 10-5
3. Lech 3 3 5-6
4. Standard 3 0 1-8

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA