fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

W sobotę El Clasico. Sądny tydzień Zidane’a

Zinedine Zidane
Zinedine Zidane wierzy, że dla Realu znów zaświeci słońce. Może już w sobotę w Barcelonie
GABRIEL BOUYS/AFP
W Madrycie wrze po porażce z Szachtarem Donieck w Lidze Mistrzów, a już w sobotę El Clasico. Jeśli Real przegra z Barceloną, Zidane może stracić posadę.

– Całą winę biorę na siebie. Ale wiem, że jestem w stanie podnieść tę drużynę i znaleźć rozwiązanie, by poprawić naszą grę – opowiadał Zinedine Zidane po koszmarnym wieczorze w Lidze Mistrzów, w którym zdziesiątkowany przez kontuzje i koronawirusa Szachtar obnażył wszystkie słabości Realu i wywiózł z Madrytu trzy punkty (3:2).

Na treningowym stadionie im. Alfredo Di Stefano (Santiago Bernabeu przechodzi modernizację) doszło do jednej z najdziwniejszych porażek Królewskich w Champions League. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się im przegrywać do przerwy 0:3. Aż strach pomyśleć, jakim wynikiem skończyłby się ten mecz, gdyby rywalem był Bayern, a nie wspierany przez młodzież i rezerwowych zespół z Ukrainy.

Trener Szachtara Luis Castro mówił, że jego zawodnikom starczy sił na 25 minut, być może uśpiło to czujność piłkarzy Realu, może uwierzył w to nawet Zidane, bo posłał do gry eksperymentalną jedenastkę – bez Karima Benzemy, Toniego Kroosa, Isco i Viniciusa Juniora.

Chciał dać im odpocząć przed El Clasico, a podpalił lont. Zamiast łatwego zwycięstwa była kolejna w ostatnich dniach trudna do wytłumaczenia porażka na własnym terenie (w weekend Real przegrał z beniaminkiem Cadizem). Jeśli w drużynie, od której wymaga się trofeów – i przynajmniej skutecznej, jeśli nie efektownej gry – najlepszym zawodnikiem jest bramkarz, to znaczy, że w Madrycie mają problem.

Ponura szatnia

Real odzyskał mistrzostwo Hiszpanii dzięki świetnie zorganizowanej defensywie, a dziś, kiedy ze składu wypadł kontuzjowany Sergio Ramos, błędy kolegów naprawiać musi bramkarz Thibaut Courtois. Raphael Varane bez Ramosa jest jak dziecko we mgle, nie dość, że nie radzi sobie z pilnowaniem przeciwników, to jeszcze w środę strzelił samobójczego gola. – Tym razem nie pomógł im nawet VAR – ironizuje kataloński „Sport”.

Królewskim często zarzuca się, że korzystają z przychylności sędziów, ale w środę to właśnie wideoweryfikacja pozbawiła ich wyrównującej bramki (Vinicius był na spalonym) i szansy na uniknięcie kompromitacji.

Zidane dopiero godzinę po meczu przyszedł na konferencję prasową. Z przecieków wynika, że nastrój w szatni był wyjątkowo ponury, nikt nie miał ochoty do rozmowy, drużynę odwiedził prezes Florentino Perez. Czy postawił trenerowi ultimatum?

– Dalej wierzę w tych piłkarzy. Dziś widać ciemność, ale jutro znów wzejdzie słońce. Najważniejsze to zachować spokój – przekonywał Zidane. Wie jednak, że dawne zasługi przestaną mieć znaczenie, jeśli nie zapanuje szybko nad kryzysem.

Kiedy prowadził Real do trzech triumfów w Lidze Mistrzów, był noszony na rękach i nazywany najlepszym trenerem świata. Za chwilę może podzielić los swoich poprzedników, Julena Lopeteguiego i Santiago Solariego, dla których porażki z Barceloną były gwoździem do trumny.

Wychodzenie z kryzysu

To będzie pierwsze El Clasico w czasach pandemii. Poprzednie rozegrano na początku marca, gdy wirus był już w Europie, ale jeszcze nikt nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia. Przy pełnych trybunach Królewscy zwyciężyli u siebie 2:0. Zidane jako trener Realu poniósł z Barcą tylko dwie porażki (ma cztery zwycięstwa i trzy remisy), ale przed nim być może mecz najważniejszy – o własną przyszłość.

Barcelona rozbiła we wtorek w Lidze Mistrzów Ferencvaros Budapeszt 5:1. Stwierdzenie, że to uspokoiło jej kibiców po ligowej wpadce z Getafe, byłoby jednak nadużyciem. Węgrzy nie grali w LM od ćwierć wieku. Pierwszym poważnym testem dla nowego trenera Ronalda Koemana będzie El Clasico.

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że derby gigantów hiszpańskiego futbolu stracą i tak już przykurzony blask przez nieobecność Leo Messiego. Sytuację z Argentyńczykiem udało się załagodzić (groził odejściem, jeśli nie zmieni się polityka klubu), ale na Camp Nou wybuchają wciąż nowe konflikty. Ostatni dotyczy kolejnych cięć pensji.

Pandemia nie oszczędziła bogaczy, a straty Barcy szacowane są na 100 mln euro. To właśnie dlatego latem jednym z priorytetów było pozbycie się zawodników z wysokimi kontraktami (Luis Suarez, Ivan Rakitić, Arturo Vidal).

Przeglądu kadr dokonano także w Madrycie. Na wypożyczenie do Tottenhamu udało się posłać Garetha Bale’a (15 mln wynagrodzenia rocznie), z którego pożytek był niewielki. Angielskie powietrze służy Jamesowi Rodriguezowi, oddanemu za darmo do Evertonu. Kolumbijczyk stał się ważną postacią lidera Premier League.

Szukanie oszczędności jednak trwa. Szefowie klubów ostrzegają, że wychodzenie z kryzysu może zająć nawet dwa–trzy lata, a kibice muszą się przyzwyczaić, że wielkich transferów będzie mniej.

Transmisja meczu Barcelona – Real w sobotę o 16.00 w Canal+ Premium, Canal+ 4K i Eleven Sports 1

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA