fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Polska – Włochy 0:0. Zasłużyli na ciepłe słowa

AFP
Reprezentacja Polski bezbramkowo zremisowała z Włochami w Gdańsku, w trzecim meczu w ramach Ligi Narodów.

W drugim meczu naszej grupy Bośnia i Hercegowina zremisowała z Holandią także 0:0. Polska zajmuje trzecie miejsce w grupie, za Włochami i Holandią. W środę we Wrocławiu gramy z Bośnią i Hercegowiną.

Zero do zera, ale mecz z Włochami był dobry i polscy piłkarze oraz trener zasłużyli na ciepłe słowa. Włosi grają w lepszych klubach, są lepsi technicznie, wbijają przeciwnikom średnio ponad dwie bramki na mecz, trudno było ich powstrzymać. Ale nie tylko się udało, a sami też przeprowadziliśmy kilka akcji, które mogły zakończyć się golem.

Podstawowa różnica pomiędzy obydwiema drużynami polegała na wyszkoleniu technicznym i szybkości akcji. Każde wyjście Włochów spod własnej bramki było dobrze przemyślane, a różnorodność zagrań utrudniała ich przewidzenie. Włosi nie mieli słabych punktów. W pojedynkach zwykle wygrywali z Polakami, bo lepiej, nawet w największym tłoku panowali nad piłką.

My w tej sytuacji koncentrowaliśmy się na obronie, chcąc ominąć środek boiska kopaliśmy piłkę do Roberta Lewandowskiego, który osamotniony w ataku niewiele mógł zrobić.

A jednak to nie był mecz do jednej bramki. Włosi dłużej utrzymywali się przy piłce, ale ich wszelkie przewagi zostały znacznie przez Polaków ograniczone. Wszyscy zagrali bardzo ambitnie, nikt nie zawiódł. Czasami widać było, że tylko Mateusz Klich nim się odwróci żeby coś zrobić z piłką, już jej nie ma.

Reprezentacja Włoch była bodaj najlepszą drużyną, z jaką Polacy zmierzyli się od kiedy trenerem jest Jerzy Brzęczek. I choć Kamil Glik czy Sebastian Walukiewicz czasami rzeczywiście wybijali piłkę „aby dalej od bramki”, to przecież do tego nie ograniczała się nasza gra.

Było w niej nie tylko bardzo dużo walki wręcz, którą Polacy przyjęli i jej nie przegrali. Kilka akcji z udziałem bocznych obrońców (Tomasz Kędziora z prawej strony, Bartosz Bereszyński z lewej) i wszystkich pomocników (zwłaszcza bocznych: Sebastiana Szymańskiego i Kamila Jóźwiaka, a w końcówce Kamila Grosickiego) mogło się podobać.

Nawet po zejściu Roberta Lewandowskiego (co za czasów Brzęczka wydarzyło się pierwszy raz) mieliśmy jeszcze szanse na bramkę po akcji Michała Karbownika i kończącym ją strzale Karola Linettego.

Wprawdzie był to mecz w Lidze Narodów, ale być może ważniejsze od jednego punktu stała się szkoła, jaką Włosi dali zwłaszcza młodym polskim reprezentantom. Zresztą pięciu z obecnych na boisku w Gdańsku gra w klubach włoskich (Bartosz Bereszyński, Kamil Glik, Sebastian Walukiewicz, Arkadiusz Milik, Karol Linetty).

Dla Walukiewicza był to dopiero drugi występ w kadrze i pierwszy mecz w wymiarze 90 minut. Jakub Moder wystąpił po raz trzeci, Michał Karbownik po raz drugi, a Kamil Jóźwiak z pięcioma występami i Sebastian Szymański z ośmioma stają się już podstawowymi graczami.

Widać jak ta reprezentacja się tworzy. Oby Piotr Zieliński i Maciej Rybus pokonali jak najszybciej koronawirusa, ale dziś pomocnicy grali tak, że o braku Zielińskiego się nie myślało. Moder oddał strzał z jakich znany jest w ekstraklasie. Karbownik raz się zamyślił, ale w innej sytuacji rozpoczął dobrą akcję. Walukiewicz czasami wybijał piłkę na oślep, ale w dwóch sytuacjach rozpoczynał akcję jak mistrz techniki. Grzegorz Krychowiak pokazał jak trzeba walczyć. Wszyscy obrońcy grali tak, że Łukasz Fabiański, mimo że często miał piłkę, ani razu nie musiał bronić groźnych strzałów. W meczu z taką drużyną jak Włochy to wystawia Polakom dobre świadectwo. Gdyby jeszcze sami coś strzelili.

Polska - Włochy 0:0

Polska: Fabiański - Kędziora, Glik, Walukiewicz, Bereszyński - Szymański (60, Grosicki), Krychowiak, Moder, Klich (70, Milik), Jóźwiak (82, Karbownik) - Lewandowski (82, Linetty)

Włochy: Donnarumma - Florenzi, Bonucci, Acerbi, Emerson - Barella (79, Locatelli), Jorginho, Verratti - Chiesa (70, Kean), Belotti (82, Caputo), Pellegrini 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA