fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Odrodzona Polonia rozczarowuje

Łukasz Piątek strzela pierwszego gola dla Polonii po powrocie do klubu
Fot. Jakub Sadowski
Uratowana przez francuskiego biznesmena Polonia Warszawa nie najlepiej zaczęła nowy rozdział w historii klubu. Porażka z beniaminkiem z Kutna nieco studzi bojowe nastroje kibiców.

To był historyczny mecz dla zespołu KS Kutno. Powstały w połowie 2014 klub debiutował na międzywojewódzkim poziomie. I na sam początek zmagań w I grupie III ligi trafiło mu się spotkanie z dwukrotnym mistrzem Polski, co przed pierwszym gwizdkiem usilnie podkreślał miejscowy spiker, opowiadający o „historycznym dniu, który złotymi zgłoskami zapisze się w najnowszej historii Miasta Róż”. Na trybunach zasiedli nie tylko prezydent miasta, ale i prezes Łódzkiego Związku Piłki Nożnej Adam Kaźmierczak, który przed pierwszym gwizdkiem wręczył miejscowym graczom puchar za awans z IV ligi i symboliczny czek.

Przed spotkaniem trudno było cokolwiek przewidywać. Gra debiutujących w III lidze gospodarzy była niewiadomą, a w Polonii wciąż nie wyklarował się skład na ten sezon – trener Wojciech Szymanek mógł zgłosić na mecz tylko sześciu rezerwowych z dozwolonych siedmiu. Powiedzieć, że skład Polonii jest w przebudowie, to nic nie powiedzieć.

Mimo wszystko faworyt mógł być jeden. Do Polonii wrócili zawodnicy z poważnym ekstraklasowym doświadczeniem, jak legenda klubu Łukasz Piatęk czy prawy obrońca Adam Pazio. Jednak faworyci nie zepsuli piłkarskiego święta miejscowym kibicom, choć początek meczu wskazywał na inny scenariusz.

Zaczęło się mocno chaotycznie, ale po kilku minutach Polonia przejęła kontrolę nad grą, w zasadzie nie dopuszczając gospodarzy na swoją połowę. Duże zagrożenie na prawym skrzydle stanowił Tomasz Andrzejewski, ale to lewą stroną w 18. minucie poszła akcja, która dała Polonii pierwszego gola. Akurat na stadion wpuszczona została grupka kibiców Czarnych Koszul, która od razu ruszyła z żywiołowym dopingiem. I dosłownie po chwili podłączający się z obrony Grzegorz Wojdyga szybkim zwodem oszukał obrońcę i wyłożył piłkę na środek, gdzie wślizgiem do bramki skierował ją Łukasz Piątek. Doświadczony pomocnik szybko przypieczętował tym samym powrót do macierzystego klubu.

Jednak po golu Polonia się cofnęła, oddała inicjatywę gospodarzom, którzy jednak z rzadka potrafili sklecić składną akcję. 32 stopnie Celsjusza w cieniu nie ułatwiały nikomu zadania. Historyczna chwila nadeszła dopiero w 41. minucie, gdy po rzucie rożnym piłkę głową skierował do bramki 18-letni Kamil Rokosz – prawie dwa razy młodszy od 35-letniego Piątka.

Drugą połowę znowu lepiej zaczęli goście. Bliski zdobycia gola był Kamil Słoma, strzelający z niedużej odległości, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gospodarzom zaś często brakowało odwagi pod bramką warszawian i ich zapowiadające się groźnie akcje kończyły się zazwyczaj bez strzałów. Jednak wszystko zmieniło się w 57. minucie, gdy doświadczony Adam Pazio skosił przed swoją bramką przeciwnika i do rzutu karnego podszedł Adrian Marcioch, po czym pewnym strzałem wyprowadził KS Kutno na prowadzenie.

Po tym golu gospodarze mocno się cofnęli, odpuścili pressing i zawężyli grę. Polonia miała duże problemy, by przenieść piłkę do przodu i rozegrać składną akcję. Do remisu dopiero w 88. minucie mógł doprowadzić Tomasz Andrzejewski, wychodząc sam na sam z bramkarzem, ale nie potrafił zaskoczyć pewnego tego dnia na linii Michała Sokołowicza.

W doliczonym czasie do strzału doszedł jeszcze Wojdyga – główką przestrzelił po rzucie różnym. A na sam koniec gospodarze mogli i powinni podwyższyć prowadzenie, bo tym razem sam na sam wyszedł wprowadzony niedługo wcześniej Damian Szczepański, ale minimalnie przeniósł piłkę nad bramką.

KS Kutno zaliczyło bardzo udany debiut na czwartym poziomie rozgrywkowym, wygrało 2:1, strzelając obie bramki po stałych fragmentach gry i umiejętnie broniąc się głęboko na swojej połowie. Polonia miała zaś problem z grą pozycyjną, brakowało jej na boisku typowego napastnika, a choć główne role odegrali powracający do klubu po latach ekstraklasowcy, to tylko Piątek pokazał się w pozytywnym świetle, Pazio zaś sprokurował karnego.

– KS Kutno nie stworzyło sobie super sytuacji, za to my popełniliśmy kilka prostych błędów – mówi Rp.pl Wojciech Szymanek, trener Polonii. – Mieliśmy kilka dobrych sytuacji, ale pod bramką zabrakło zimnej krwi. Ja jednak jestem optymistą. Trzech zawodników, którzy wyszli dzisiaj w pierwszym składzie, i czwarty, który wszedł na boisku z ławki, trenują z nami dopiero od poniedziałku. Drużyna potrzebuje czasu, cierpliwości i ciężkiej pracy. Chłopcy poznają się w treningu i będzie lepiej – dodaje.

Mecz w Kutnie pokazał, że drużynie przed sezonem uratowanej od bankructwa przez Gregoire’a Nitota sporo jeszcze brakuje, by liczyć się w ligowej stawce. Sezon rozpoczęty od porażki z beniaminkiem zapowiada się na dużo trudniejszy, niż chcieli go widzieć bojowo nastawieni kibice. Ale może ich pocieszać, że w następnym meczu do składu dołączy utalentowany Daniel Smuga, również z ekstraklasowym epizodem, który trenuje z drużyną od dwóch dni. A i to na pewno nie koniec transferów – priorytetem jest nieobsadzona pozycja środkowego napastnika. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA