fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Właściciel Legii Dariusz Mioduski: Trybuny wypełnione w połowie to jeszcze nie zysk, to pokrycie kosztów

Fotorzepa, Grzegorz Rutkowski
- Zapełnienie trybun w 50 proc. jest pomocne, jednak dla nas to jest prawdopodobnie dopiero pokrycie kosztów, ale jeszcze nie zarobek. Z punktu widzenia takich klubów jak Legia, które mają duże przychody z dnia meczowego, dopóki nie wróci normalność, będziemy raczej mieli problemy i będziemy liczyć straty, a nie zyski - mówi Dariusz Mioduski, właściciel Legii.

Legia ma piękny ośrodek, który może pomóc wyszkolić świetnych piłkarzy. Co musi się stać, żeby kosztowali tyle, ile Holendrzy lub Chorwaci?

To nie jest tyko zadanie dla Legii, ale dla całej ligi. Kluby są kluczowe dla "ekosystemu", jakim jest polska piłka i dobrze, że zmienia się nastawienie ludzi tam pracujących. Widać to nawet w ostatnich kolejkach Ekstraklasy. Coraz więcej młodzieży gra i daje sobie radę. Chyba wszyscy widzą, że taka droga ma sens. Jeśli się stworzy piramidę szkolenia, to z niej będziemy korzystać będziemy również my i wtedy ceny piłkarzy, czy wychodzących z Legii, czy z innych klubów, będą rosły. Sądzę, że z taką liczbą utalentowanych dzieci, jaką mamy w 40-milionowym kraju za 5-10 lat, jeśli dobrze to zrobimy, będziemy osiągać podobne ceny, jak inne czołowe kluby i kraje słynące ze szkolenia.

Legia nie może sama tego dokonać, nie oglądając się na inne kluby w ekstraklasie?

Myślę, że to jest teoretycznie możliwe, ale to trudniejsza droga. O wiele szybsze i lepsze nie tylko dla Legii, ale dla całego systemu jest to, żebyśmy wszyscy rośli, a wtedy te najlepsze kluby będą rosły proporcjonalnie jeszcze bardziej. Dla mnie nie jest celem, żeby tylko Legia była silna i nikt więcej. Moim celem jest stworzenie systemu, który będzie korzystny dla wszystkich klubów w Polsce.

Różne miał pan sezony, od kiedy został właścicielem, a później i prezesem Legii. Bywały poważne zawirowania...

To jest pierwsze mistrzostwo Polski, z pięciu za czasów, gdy jestem prezesem i sześciu, od kiedy zainwestowałem w klub, które jest efektem systematycznej pracy i wdrożonego planu. Po raz pierwszy mogliśmy ustalić, jak chcemy budować drużynę. Myślałem, że to mistrzostwo Polski będzie jeszcze trudniejsze, a tymczasem ostatnie dwa mecze sezonu zagraliśmy bez presji. Takiego doświadczenia jeszcze nie miałem i chciałbym je powtarzać co roku. Sezon trudny, ale też satysfakcjonujący, jeśli chodzi o wszystko, co się dzieje w klubie, o inwestycje, akademię, o to, jak się rozwijamy.

Trybuny będą mogły być zajęte w połowie. Martwi się pan o sytuację epidemiczną jesienią?

Zapełnienie trybun w 50 proc. jest pomocne, jednak dla nas to jest prawdopodobnie dopiero pokrycie kosztów, ale jeszcze nie zarobek. Z punktu widzenia takich klubów jak Legia, które mają duże przychody z dnia meczowego, dopóki nie wróci normalność, będziemy raczej mieli problemy i będziemy liczyć straty, a nie zyski. To utrudni inwestycje w piłkarzy, podniesienie poziomu, ale musimy być na to gotowi i sądzę, że będziemy.

Chcecie umożliwić wirtualną obecność kibiców na trybunach?

Są takie pomysły. To jest raczej coś fajnego dla kibiców, nośnego medialnie, ale w poważny sposób nie wpływa na przychody klubów. Oczywiście, będziemy takie rzeczy robić. Zawsze myślimy kreatywnie, ale nie od tego zależy nasza przyszłość.

Jak sportowo i biznesowo może wyglądać przyszły sezon?

Dzisiaj jeszcze nie ma pewności. Założenie jest takie, że piłkarze będą grać, a może będzie też publiczność. Wszyscy mają nadzieję, że nie wrócą wielkie restrykcje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA