fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Liga włoska. Dynastia z Turynu

Wojciech Szczęsny: – Kilka lat temu myśl, że Gigi Buffon będzie moim zmiennikiem, wydawałaby się szaleństwem
Miguel MEDINA/AFP
Juventus zdobył dziewiąty tytuł z rzędu, ale głównym celem klubu Wojciecha Szczęsnego i Cristiano Ronaldo pozostaje Liga Mistrzów.

Od blisko dekady rozgrywki Serie A toczą się wedle sprawdzonego scenariusza. Konkurencja rzuca wyzwanie Juventusowi, ale za słowami nie idą czyny. Zamachu na tron próbował Milan, próbowały też Roma i Napoli, a w dobiegającym końca sezonie Atalanta, Inter i Lazio.

Nadzieje, że atak wreszcie się powiedzie, były spore. Interowi miał pomóc Antonio Conte – człowiek, który kładł fundamenty pod sukcesy Juve, Atalancie – ofensywne trio z Kolumbii i Słowenii (Duvan Zapata, Luis Muriel, Josip Ilicić). W Lazio najlepszy sezon w karierze notuje 30-letni Ciro Immobile i jeszcze przed pandemiczną przerwą rzymianie tracili do lidera z Turynu ledwie punkt.

Zakładnik sukcesu

Po restarcie dopadł jednak Lazio wirus niemocy (wygrało tylko cztery z dziesięciu meczów), a że punkty gubiły również Inter i Atalanta, to Juventus nawet z chwilowych kryzysów (trzy spotkania z rzędu bez zwycięstwa) wychodził obronną ręką.

Dziewiąte z rzędu mistrzostwo zasługuje na brawa i uznanie, w pięciu najsilniejszych ligach takiej serii jeszcze nie było, po piętach Starej Damie depcze Bayern (osiem tytułów), ale nie o bicie rekordów na krajowym podwórku tu chodzi.

Można powiedzieć, że Juventus, podobnie jak Bayern, stał się zakładnikiem własnego sukcesu. I w Turynie, i w Monachium triumf w lidze traktuje się dziś jak obowiązek, wyznacznikiem udanego sezonu jest wynik w europejskich pucharach. A w tym roku zapowiada się wyjątkowo trudny bój. Miejsca na błędy w Lidze Mistrzów nie będzie, jedna porażka i wracasz do domu.

Tymczasem Juventus wciąż nie jest pewny udziału w finałowym turnieju w Lizbonie. By polecieć do Portugalii, musi najpierw bez wsparcia kibiców odrobić straty z Lyonu (przegrana 0:1). Jeśli się uda, w ćwierćfinale trafi na Manchester City lub Real, a w półfinale może wpaść na Barcelonę lub Bayern.

– Powiedziałem chłopakom, że jeśli zdobyli mistrzostwo z kimś, kto we Włoszech nie wywalczył dotąd żadnego trofeum, muszą być naprawdę dobrzy – żartuje Maurizio Sarri, którego zatrudnienie wielu ekspertów przyjęło z zaskoczeniem. Nie tylko ze względu na ubogie w puchary CV, ale też na wiek trenera.

Jego poprzednicy, Conte i Massimiliano Allegri, gdy obejmowali posadę, byli dużo młodsi. Sarri w styczniu skończył 61 lat i został najstarszym szkoleniowcem, który wygrał Serie A. Rok wcześniej poprowadził Chelsea do zwycięstwa w Lidze Europy, ale Allegri zawiesił mu poprzeczkę bardzo wysoko. Pięć razy z rzędu sięgnął z Juve po scudetto, był też dwukrotnie w finale Champions League.

– Nie możesz tak po prostu wejść do klubu z takimi sukcesami i od razu wszystko pozmieniać. To nie byłoby zbyt mądre – zaznacza Sarri, od którego oczekiwano, że w pierwszej kolejności poprawi grę w ofensywie.

Serie A jeszcze się nie skończyła, a Cristiano Ronaldo już uzbierał dziesięć bramek więcej niż przed rokiem i został pierwszym zawodnikiem z minimum 50 trafieniami w ligach angielskiej, hiszpańskiej i włoskiej. Nadal walczy o koronę króla strzelców.

Parady na wagę scudetto

Portugalczyk nie czuł się dobrze na środku ataku, wrócił na skrzydło, a jego współpraca z Paulo Dybalą zaczęła przynosić efekty. To właśnie tej dwójce „Gazzetta dello Sport” wystawiła najwyższe noty za mistrzowski sezon – 9, a za najbardziej niedocenianą postać w zespole uznała Wojciecha Szczęsnego (nota 8,5). „Bez poważnych błędów, za to z paradami na wagę scudetto w spotkaniach z Interem, Milanem, Atalantą, Sassuolo i Lazio” – uzasadnił dziennik.

Polak miał pełne ręce roboty, bo będąca od lat wzorem do naśladowania turyńska defensywa była tym razem pełna dziur. Więcej bramek straciła ostatnio w sezonie 2010/2011 (47), zakończonym na siódmej pozycji. Od 60 lat Włosi nie mieli tak słabo broniącego mistrza.

– Wiele z tych goli padło, gdy dominowaliśmy na boisku i się rozluźniliśmy. Wątpię, by powtórzyło się to w Champions League. Nie ma możliwości, byśmy stracili tam koncentrację – przekonuje Sarri.

Wpływ na postawę defensywy miały kłopoty zdrowotne Giorgio Chielliniego – jedynego, który spaja wszystkie dziewięć tytułów. Lider obrony opuścił prawie cały sezon. Mimo tego Szczęsny zachował czyste konto w aż 11 meczach i nie oddał miejsca w bramce wracającemu z Paris Saint-Germain Gianluigiemu Buffonowi.

– Kilka lat temu myśl, że Gigi będzie moim zmiennikiem, wydawałaby się szaleństwem – podkreślał Szczęsny w rozmowie z „Tuttosport”. – Daje mi dużo wsparcia, wiele się od niego nauczyłem. Jest przede wszystkim przyjacielem, a dopiero potem konkurentem do składu.

Doświadczony obrońca Leonardo Bonucci przyznaje, że przystosowanie się do taktyki nowego trenera nie było łatwe, zdarzały się trudności z interpretacją jego wskazówek, wszyscy zdają sobie sprawę, jak wiele jest do poprawy.

Kupią Milika?

– Ten sezon nie był spacerem po parku – nie ukrywa Sarri. – Musimy być solidniejsi. Po restarcie graliśmy co 72 godziny, nie było czasu na spokojną pracę. Ale uważam, że z przeciwnościami poradziliśmy sobie świetnie.

Czy Sarri dostanie szansę, by rozwijać drużynę? Władze Juve zapewniają, że trener o przyszłość martwić się nie musi, choć w mediach jak bumerang wraca temat zatrudnienia Mauricio Pochettino – bezrobotnego od listopada po rozstaniu z Tottenhamem.

Od tygodni mówi się też i pisze o transferze Arkadiusza Milika. Polski napastnik ma znajdować się na szczycie listy życzeń Sarriego, który sprowadził go wcześniej do Napoli. Wstępne porozumienie podobno już jest, teraz wszystko w rękach klubów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA