fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Legia jeszcze poczeka na tytuł

Fotorzepa, Grzegorz Rutkowski
Lider z Warszawy przegrał w Poznaniu z Lechem 1:2 i mistrzostwo może przypieczętować najwcześniej za tydzień w meczu z Cracovią.

Piłkarze Lecha obiecywali, że nie dopuszczą do powtórki sprzed dwóch lat, gdy Legia w ostatniej kolejce świętowała tytuł na ich boisku. W sobotę do odzyskania mistrzostwa wystarczał jej punkt, ale trener gospodarzy Dariusz Żuraw powtarzał, że zrobi wszystko, by pogratulować Aleksandarowi Vukoviciowi w innym terminie.

- Nie ukrywam, że chęć rewanżu jest ogromna. W tym sezonie przy Łazienkowskiej prowadziliśmy, ale ostatecznie przegraliśmy na własne życzenie. W Poznaniu byliśmy lepsi w każdym elemencie, jednak ponownie ponieśliśmy porażkę - wspominał Żuraw ostatnie mecze z Legią.

Lechowi nie przeszkodził brak Christiana Gytkjaera. Pauzującego za kartki lidera klasyfikacji strzelców zastąpił Timur Żamaletdinow, ale sprawy w swoje ręce wzięła poznańska młodzież. Najpierw po dośrodkowaniu 21-letniego Jakuba Modera z rzutu rożnego piłkę wbił do bramki plecami rok starszy Kamil Jóźwiak, a pięć minut później strzałem w długi róg zrobił to 18-letni Jakub Kamiński.

Po półgodzinie Legia przegrywała 0:2, ale trudno winić o to debiutującego w Ekstraklasie Wojciecha Muzyka. Zastępujący Radosława Majeckiego bramkarz kilka razy powstrzymał ataki gospodarzy, a jego koledzy w pierwszej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału.

Lech nie popełniał błędów w obronie, a kiedy już po przerwie w znakomitej sytuacji w polu karnym znalazł się Walerian Gwilia, uderzył prosto w… Mateusza Cholewiaka. Starania Legii przyniosły efekt w 71. minucie. Mickey van der Hart zatrzymał strzał Macieja Rosołka, chwilę później najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego wyskoczył Artur Jędrzejczyk, trafił w słupek, piłka wróciła na boisko, a z bliska w siatce umieścił ją Igor Lewczuk.

Legia szukała wyrównującego gola, pod bramką Lecha zrobiło się nerwowo, ale gospodarze nie wypuścili zwycięstwa.

Za tydzień Legia spotka się przy Łazienkowskiej z Cracovią, a Lech podejmie Lechię. W środku tygodnia te same drużyny powalczą o awans do finału Pucharu Polski, który zaplanowano na 24 lipca w Lublinie.

34. KOLEJKA EKSTRAKLASY

Lech - Legia 2:1 (K. Jóźwiak 24, J. Kamiński 29 - I. Lewczuk 71)

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA