fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Sergio Ramos. Wojownik i prowokator

AFP
Gra na granicy faulu, ale równie często jak kartki kolekcjonuje bramki, które dają zwycięstwa Realowi Madryt.

O takich jak on zwykło się mówić, że jeńców nie biorą. Niektórzy nazywają go rzeźnikiem, ale w walce o piłkę stara się szukać bardziej wyrafinowanych metod niż łamanie nóg. Tak, by sędziowie mieli wątpliwości, czy sięgnąć po gwizdek. Jak w ostatnim wygranym meczu w Bilbao.

Chwilę po tym, gdy wykorzystał jedenastkę, nadepnął we własnym polu karnym na stopę przeciwnika. – Zrobiłem to, ale w ogóle go nie widziałem, stał za moimi plecami. Przewinienia nie było. Nie zdobędziemy tytułu dzięki sędziom, tak jak przez nich go nie stracimy – odniósł się do sytuacji analizowanej skrupulatnie przez hiszpańskie media.

Jak mistrz sztuk walki

Dwa lata temu, w finale Champions League z Liverpoolem, wyeliminował z gry Mohameda Salaha w taki sposób, że nie dostał nawet żółtej kartki, choć chwytu, jaki założył gwiazdorowi rywali, nie powstydziliby się mistrzowie sztuk walki.

W Kijowie Real sięgnął po trzeci puchar z rzędu. Czwarty w ciągu pięciu sezonów. Dwa pierwsze finały Ramos kończył z bramkami i tytułem piłkarza meczu. Kiedy zawodzi atak, on bierze sprawy w swoje ręce.

Jerzy Dudek, który przez cztery lata dzielił z nim szatnię, w swojej książce „NieRealna kariera” wspominał, że na boisku Ramos zawsze chciał być w centrum uwagi. Wykonywać rzuty wolne i karne, wyrzucać piłkę z autu. Gdyby mógł, to z własnego dośrodkowania z rzutu rożnego strzeliłby gola.

„Zadziwiał wszystkich swoim ambicjonalnym podejściem do obowiązków, ogromnym zaangażowaniem w sprawy klubu. Bez wątpienia widział w Realu swoją przyszłość, dlatego chciał być za niego odpowiedzialny. I ta nadpobudliwość, nadgorliwość sprawiała, że pragnął odgrywać pierwszoplanową rolę w każdym fragmencie meczu” – pisał były bramkarz reprezentacji Polski.

Dudek twierdzi, że dostrzega metamorfozę, jaką Hiszpan przeszedł po przesunięciu na środek defensywy. W jednym z wywiadów Ramos opowiadał o tym, że trenerzy używali go kiedyś jako zapchajdziury, dlatego dziś potrafi odnaleźć się wszędzie. Jeśli trzeba, znów wystąpi na prawej obronie, ale najlepiej czuje się jako stoper, bo może kierować grą, wykorzystując swoją charyzmę i cechy przywódcze.

– W Madrycie uczysz się trzy razy szybciej niż gdzie indziej. Tu rozwinąłem się intelektualnie i emocjonalnie – podkreślał w rozmowie z „Guardianem”.

Ofensywnych zapędów jednak się nie pozbył. Widać to szczególnie w ostatnich tygodniach. Po wznowieniu sezonu zdobył już pięć bramek, z 12 trafieniami (licząc wszystkie rozgrywki) jest dziś drugim strzelcem Realu (po Karimie Benzemie – 22). I tak jak francuski napastnik po odejściu Cristiano Ronaldo ma najlepsze statystyki w karierze.

Od 2005 roku uzbierał dla Królewskich już 96 goli i 38 asyst. Kilkanaście dni temu pobił rekord Ronalda Koemana i stał się najbardziej bramkostrzelnym obrońcą w historii ligi hiszpańskiej (71). Wynik imponujący, tym bardziej że aż 46 z 67 goli Koemana padło po karnych. Ramos w ten sposób trafił tylko 11 razy, choć specjalistą w tym fachu jest nie mniej wybitnym (nie pomylił się od dwóch lat). Jeśli dodać, że mniej bramek w Primera Division zdobyli Zinédine Zidane czy Xavi, zobaczymy, z jak niezwykłym obrońcą mamy do czynienia.

Złośliwi powiedzą, że w tym samym czasie pobił ligowy rekord żółtych (167) i czerwonych kartek (20), że wliczając w to Ligę Mistrzów, był już karany ponad 200 razy, że często fauluje z wyrachowaniem i kalkulacją, by zostać zdyskwalifikowanym na mniej istotny mecz, choć ostatniej czerwonej kartki akurat nie planował. Faulując wychodzącego na czystą pozycję Gabriela Jesusa, wyeliminował się z rewanżu Ligi Mistrzów z Manchesterem City, w którym Real będzie musiał odrabiać straty.

Dba o młodych

Ramos często karany jest za dyskusje z sędziami (przez podważanie decyzji arbitra nie zagra w najbliższym spotkaniu ligowym z Alaves), mówi, co myśli, nigdy nie gryzie się w język. Można odnieść wrażenie, że to narcyz z idealnie ułożoną fryzurą. Ale w rzeczywistości to perfekcjonista jak Cristiano Ronaldo, niepozostawiający niczego przypadkowi. Dbający o młodych wchodzących do zespołu, wspierający ich po popełnionych błędach. Udzielający się charytatywnie.

– Sergio jest bardzo inteligentny. Różniliśmy się w wielu kwestiach, ale nigdy nie byliśmy wrogami. Szanuję ludzi, którzy mają własne zdanie – mówi były obrońca Barcelony Dani Alves, który z Ramosem toczył zacięte boje w El Clásico.

Po wyjeździe Ronaldo do Turynu Ramos stał się najlepiej zarabiającym piłkarzem Realu. W przyszłym roku będzie obchodził 35. urodziny, wtedy też kończy się jego kontrakt. Wkrótce ma zostać przedłużony, ale tylko o kolejny sezon. Taka jest polityka klubu, zawodnikom po trzydziestce Real nie oferuje dłuższych umów.

– Ramos jest skarbem. Musi skończyć karierę w Madrycie – zaznacza były napastnik Królewskich Predrag Mijatović. – Nie możemy pozwalać, by tacy piłkarze jak Raul, Fernando Hierro czy Iker Casillas pomagali innym drużynom. Powinni zostać w Realu, tu mają ważną rolę do odegrania. Spójrzmy na Włochów. Oni z wiedzy swoich legend potrafią korzystać.

Ramos już rok temu otrzymał bardzo dobrą ofertę z Chin, kusi go perspektywa gry w USA, ale nie ukrywa, że chciałby wystąpić na nowym Santiago Bernabéu. Otwarcie stadionu planowane jest na 2022 rok, więc jeszcze kilka trofeów do Madrytu ma szansę przywieźć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA