fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Biegiem do Turynu

Arkadiuszem Milikiem interesują się m.in. Juventus i Arsenal. Czy już tego lata stanie się najdroższym polskim piłkarzem? AFP
Rok przed mistrzostwami Europy kilku kadrowiczów może zmienić kluby.

Gdyby wierzyć we wszystkie spekulacje medialne, można by napisać, że Arkadiusz Milik jest dziś najbardziej rozchwytywanym polskim piłkarzem. Jedni widzieli go już w Atletico Madryt, inni w Manchesterze United. Niewykluczone, że do wielkiego klubu rzeczywiście trafi, sezon może dokończyć jednak na ławce rezerwowych Napoli.

Sky Sport Italia twierdzi, że po wznowieniu rozgrywek we Włoszech Polaka czeka rola zmiennika Driesa Mertensa. To oznaczałoby, że Napoli pogodziło się z jego odejściem i nie wiąże już z Milikiem żadnej przyszłości. Mimo kłopotów zdrowotnych Polak znów jest najlepszym strzelcem zespołu (12 goli w 22 meczach), ale nie może dojść z klubem do porozumienia w sprawie podwyżki.

Nie wzmacniać rywala

Kontrakt Milika obowiązuje do czerwca przyszłego roku, więc to ostatnia okazja, by na nim zarobić. Kosztował 32 mln euro, Napoli oczekuje ok. 50 mln. W czasach, gdy wszyscy szukają oszczędności, będzie to trudne. Jak zauważa Sky Sport Italia, „to może być prawdziwy test rynkowego zapotrzebowania na Milika”.

Wielkie pieniądze oferuje podobno Juventus, a i sam piłkarz chętnie dołączyłby do drużyny prowadzonej przez Maurizio Sarriego – trenera, który ściągnął go do Napoli i z którym pracował przez dwa sezony.

„Jeśli ma taką możliwość, powinien nie tyle iść, co wręcz biec do Juventusu. Choćby dlatego, że to obok Bayernu Monachium najlepiej zorganizowany klub na świecie” – powiedział w rozmowie z portalem Onet prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN) Zbigniew Boniek.

Problem w tym, że prezes Napoli Aurelio De Laurentiis nie zamierza wzmacniać rywala z Turynu, wolałby sprzedać Milika do innego klubu, najlepiej za granicę. Na horyzoncie jest Arsenal.

W Londynie Polak mógłby zastąpić Pierre’a-Emericka Aubameyanga. Gabończykiem, który – tak jak Milik – ma umowę ważną do przyszłego lata, interesują się Inter Mediolan, Paris Saint-Germain, Chelsea Londyn i FC Barcelona. Aubameyang marzy o występach w Lidze Mistrzów. Jeśli Arsenal znów nie zakwalifikuje się do tych rozgrywek, obietnice trenera Mikela Artety i wizja budowy wokół niego nowego zespołu mogą nie wystarczyć, by przekonać go do pozostania.

Na dniach kontrakt z Napoli (do 2024 roku) przedłużyć ma Piotr Zieliński. Według włoskich mediów znajdzie się w nim klauzula odejścia wynosząca 100 mln euro i nawet dwukrotna podwyżka (do 4–4,5 mln rocznie). Trener Gennaro Gattuso pokłada w nim duże nadzieje.

Jaką przyszłość dla Krzysztofa Piątka widzi Bruno Labbadia? Odkąd został trenerem Herthy Berlin, polski napastnik nie wyszedł jeszcze na boisko w podstawowym składzie. Choć strzelił dwa gole, Labbadia wyżej ceni Vedada Ibisevicia.

Zdaniem „Kickera” w sobotnim meczu wyjazdowym z Borussią Dortmund (transmisja o 18.30 w Eleven Sports 1) to właśnie Bośniak pojawi się znów w wyjściowej jedenastce, a Piątek usiądzie na ławce.

Trener zapewnia, że Polak jest mu potrzebny, ale rola dżokera to za mało, by przygotować się odpowiednio do przyszłorocznego Euro.

Wszyscy szukają oszczędności

W trudnej sytuacji może się znaleźć także inny napastnik reprezentacji Dawid Kownacki. Fortuna wciąż musi walczyć o utrzymanie w Bundeslidze, a kalendarz jej nie sprzyja: przed nią mecze z Hoffenheim, Borussią Dortmund i RB Lipsk. Wiosną 2019 roku Kownacki radził sobie na tyle dobrze, że klub wykupił go z Sampdorii Genua za ok. 7 mln euro.

W 18 meczach tego sezonu Polak nie trafił jednak ani razu do bramki, a na początku lutego doznał poważnej kontuzji kolana. Teraz wraca, ale czy zdąży jeszcze uratować Fortunę przed spadkiem? Gdyby się nie udało, trzeba będzie pomyśleć nad przeprowadzką. Droga z 2. Bundesligi na Euro znacznie się wydłuży.

Coraz głośniej mówi się o możliwym powrocie do Włoch Kamila Glika. Monaco szykuje rewolucję w składzie i odmłodzenie drużyny (kupiło m.in. bramkarza Legii Radosława Majeckiego), a kontrakt jednego z liderów kadry obowiązuje tylko do przyszłego roku i raczej nie zostanie przedłużony.

32-letni Glik jest gotowy odejść już teraz, a kierunek nie powinien nikogo dziwić. Chodzi o Torino, w którym przez pięć lat stał się ulubieńcem kibiców. Problemem mogą być kwestie finansowe. Polak w Monaco zarabia 3,5 mln euro rocznie, w Turynie zaś musiałby się zgodzić na obniżkę wynagrodzenia nawet o połowę.

Do szukania nowego pracodawcy może być zmuszony drugi ze środkowych obrońców reprezentacji Jerzego Brzęczka Jan Bednarek. Pandemia koronawirusa nadwerężyła budżet jego Southampton. Kilku ważnych graczy, w tym Polak, może w związku z tym zostać wystawionych na sprzedaż.

We wtorek umowę z klubem przedłużył trener Ralph Hasenhuettl. Bednarkowi zostały jeszcze dwa lata kontraktu, do Anglii trafił w 2017 roku za 6 mln euro, od tego czasu jego wartość wzrosła dwukrotnie.

Skutki koronawirusa odczuwa Lokomotiw Moskwa. Rosyjskie koleje z powodu zamrożenia transportu zanotowały duże straty i zamierzają ciąć wydatki na klub.

W Moskwie nie ukrywają, że nie będzie ich stać na utrzymywanie takich piłkarzy jak Grzegorz Krychowiak, uznany przez internautów za najlepszy transfer Lokomotiwu w ostatniej dekadzie, czy wypożyczony z Interu Mediolan pomocnik reprezentacji Portugalii Joao Mario. Odejść ma ośmiu zawodników.

Wydawało się, że najbliżej wyjazdu jest Maciej Rybus, któremu kończy się umowa. Miał ofertę m.in. z Fenerbahce Stambuł, pojawiła się jednak szansa, że zostanie.

Na razie w Moskwie zmienił się szkoleniowiec. Jurija Siemina zastąpił Marko Nikolić i to Serb dokończy sezon w roli trenera.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA