fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

PKO Ekstraklasa: Raków blisko niespodzianki, Legia traci punkty

Fotorzepa, Grzegorz Rutkowski
W ostatnim sobotnim meczu 22. kolejki PKO Ekstraklasy Raków Częstochowa zremisował z Legią Warszawa 2:2 - informuje Onet. W drugiej połowie gracze beniaminka mieli dwa rzuty karne, ale pierwszy fatalnie zmarnował Daniel Bartl.

Bez Marka Papszuna i Tomasa Petraska przystąpili piłkarze Rakowa do meczu z Legią. Ekipa z Częstochowy, która zmuszona jest do rozgrywania meczów w Bełchatowie, nie była w tym spotkaniu faworytem, ale ambitny beniaminek chciał spłatać Legii psikusa i zgarnąć trzy punkty. Inne plany mieli jednak podopieczni Aleksandara Vukovicia, bo im z kolei wygrana pozwoliłaby odskoczyć rywalom w walce o mistrzostwo.

Legia lepiej weszła w ten mecz i przez pierwsze minuty to przyjezdni dyktowali warunki na murawie. Raków był głęboko cofnięty i wyczekiwał na swoją szansę. Ta przyszła w 22. minucie. Piłkę przejął Fran Tudor, zagrał na prawe skrzydło do Petra Schwarza, który dośrodkował w pole karne, gdzie najwyżej wyskoczył Sebastian Musiolik i efektownym strzałem głową pokonał Radosława Majeckiego, dając gospodarzom prowadzenie. To trafienie kompletnie zaskoczyło wicemistrzów Polski, którzy po chwili mogli przegrywać już 0:2, ale uderzenie Schwarza tylko musnęło słupek.

W 41. minucie Maciej Rosołek z ostrego kąta mocno zacentrował w pole karne, gdzie był jeszcze Jose Kante, ale Gwinejczyk nie zdołał skierować futbolówki do siatki. Chwilę później po dośrodkowaniu Marko Vesovicia Jakub Szumski zdecydował się przenieść piłkę nad poprzeczką. Jak się okazało była to ostatnia groźna szansa Legii, która do przerwy przegrywała z Rakowem 0:1 - relacjonuje Onet.

Po zmianie stron Legia błyskawicznie doprowadziła do wyrównania. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła do strzału z woleja złożył się Luquinhas i choć nie do końca trafił czysto w piłkę, to pokonał bezradnego Szumskiego. Goście nie zdążyli jednak nacieszyć się bramką, a już znów byli pod ścianą. Po bezsensownym faulu Artura Jędrzejczyka na Musioliku sędzia Piotr Lasyk postanowił wskazać na jedenasty metr.

Do piłki podszedł Daniel Bartl i uderzył efektowną podcinką, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką, marnując doskonała okazję do zdobycia bramki. W 56. minucie wprowadzony z ławki Miłosz Szczepański zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, ale Radosław Majecki zdołał sparować ten strzał na rzut rożny. Minutę później młody bramkarz Legii znów uratował swój zespół, fantastycznie broniąc strzał głową Jarosława Jacha.

W 60. minucie bardzo nieprzyjemny strzał z dystansu oddał Kante, ale Szumski odbił piłkę przed siebie. Chwilę później oko w oko z Majeckim stanął Bartl, ale młody golkiper pokazał, że nieprzypadkowo niebawem zostanie graczem AS Monaco.

W 74. minucie po nieco chaotycznej akcji w polu karnym Rakowa odbitą przed obrońców piłkę przejął Walerian Gwilia, wstrzelił futbolówkę w "piątkę", gdzie ustawiony był Kante, który z bliska zdobył drugą bramkę dla Legii. Gra zespołu z Warszawy w obronie nie była jednak najlepsza i w 78. minucie Raków znów miał rzut karny. Tym razem faulującym był Luquinhas, który zahaczył w "szesnastce" Szczepańskiego. Tym razem do piłki podszedł Schwarz i pewnym uderzeniem pokonał Majeckiego, wyrównując stan tego meczu.

Ostatnie minuty do ataki starającej się przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść Legii i mądra obrona Rakowa. Zespół z Częstochowy w końcówce mógł nawet zdobyć trzeciego gola, ale strzał głową Jacha obronił Majecki, jeden z największych bohaterów tego spotkania. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 2:2, z którego zapewne bardziej zadowoleni będą gracze spod Jasnej Góry, choć trzeba uczciwie przyznać, że byli blisko sprawienia sporej niespodzianki, jaką byłaby wygrana z Legią.

Raków Częstochowa - Legia Warszawa 2:2 (1:0)

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA