fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Łotwa - Lewandowski 0:3. Polscy piłkarze bliżej Euro

Fotorzepa, Piotr Nowak
Polscy piłkarze pokonali na wyjeździe Łotwę 3:0 i są coraz bliżej awansu do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Wszystkie bramki dla Polski zdobył Robert Lewandowski.

Kibice reprezentacji czekali na wysoką i efektowną wygraną z Łotwą i się poniekąd doczekali. Efektownych momentów wiele nie było, natomiast Łotwa nie stworzyła żadnego zagrożenia pod bramką Wojciecha Szczęsnego. Nikt nie przewidywał innego scenariusza w Rydze, niż zwycięstwa Polaków - Łotwa w tych eliminacjach zaliczyła same porażki, do meczu z Polską zdobyła tylko jednego gola i nie poprawiła tej statystyki w spotkaniu z nami.

Reprezentacja Łotwy straciła zaufanie kibiców. Mecz w stolicy tego bałtyckiego kraju obejrzało zaledwie siedem tysięcy widzów, z czego absolutna większość to byli Polacy. Miejscowi nie mają ochoty oglądać zespołu Slavišy Stojanovica. Mają dość porażek i dramatycznych wyników. Nie ma co im się zresztą dziwić. Dziwny stadion z trzema trybunami i drzewami rosnącymi tuż za linią boczną nie wypełnił się nawet w połowie.

Przełamać miał się Robert Lewandowski i to także w Rydze nastąpiło. Kapitan kadry zaliczył trzy trafienia i już w tym sezonie ma 18 goli. Tak dobrego początku rozgrywek jeszcze nigdy nie zanotował. A przecież Lewandowski kilka tygodni temu skończył 31 lat. Gdy wydawało się, że siłą rzeczy będzie powoli zdejmował nogę z gazu, on bije kolejne rekordy.

Pierwszego gola w Rydze zdobył po bardzo ładnej akcji - być może jednej z najładniejszych, jakie zaprezentowała reprezentacja Jerzego Brzęczka. Polacy przed dłuższy czas wymieniali piłkę między sobą, w końcu na skrzydle urwał się Kamil Grosicki, odegrał do stojącego przed polem karnym Lewandowskiego. Ten przyjął, obrócił się, zagrał mocno do Sebastiana Szymańskiego i zaczął biec w kierunku bramki. Pomocnik Dinama Moskwa odegrał piłkę do kapitana, a ten umieścił ją w siatce.

Na drugiego gola kibice czekali zaledwie cztery minuty. Akcja wyglądała, jakby kadra cofnęła się o kilka lat w czasie. Dynamiczną akcją na skrzydle popisał się Grosicki, wpadł w pole karne, wycofał piłkę po ziemi do nadbiegającego Lewandowskiego, a ten dopełnił formalności. Trzeba było się upewnić, czy przy linii bocznej nie stoi Adam Nawałka i czy to nie jest 2016 rok.

Lewandowski skompletował hat-trick, gdy w drugiej połowie znów wykorzystał podanie Grosickiego, chociaż akurat w tej sytuacji skrzydłowy Hull City ewidentnie próbował strzelać. A i cała akcja poprzedzona była dość przypadkowymi zagraniami i podaniami. Było to idealne zobrazowanie tego meczu. Najważniejsze, że Lewandowski kończył dzięki temu po raz szósty mecz kadry z hat-trickiem na koncie.

Gra kadrowiczów przestała się kleić w zasadzie po drugiej bramce - czyli bardzo szybko. Biało-czerwoni mieli bezpieczne prowadzenie, wiedzieli, że mecz jest wygrany, nie chcieli się forsować. Ale brakowało w nich pazerności, by zadowolić kibiców i samych siebie. Brakowało chęci walki o kolejne gole. Ostatni kwadrans pierwszej połowy był wręcz pod dyktando gospodarzy. Inna sprawa, że umiejętności Łotyszy nie pozwalały im na skuteczne konstruowanie akcji. W drużynie naszych rywali wystąpiło aż siedmiu piłkarzy z ekstraklasową przeszłością. I faktycznie grali niewiele lepiej niż drużyna ze środka tabeli naszej ligi.

Za mecz w Rydze należą się słowa pochwały dla Sebastiana Szymańskiego, który zagrał po raz drugi w dorosłej reprezentacji, ale po raz pierwszy od pierwszej minuty. Asysta przy golu Lewandowskiego powinna wychowankowi Legii dodać jeszcze pewności siebie.

Żaden inny rezultat niż zwycięstwo w meczu ze słabą Łotwą był nie do przyjęcia. Brzęczek i jego wybrańcy od 13 minuty mogli się tak naprawdę zacząć koncentrować na meczu z Macedonią i niestety to robili. Wygrana 3:0 powinna cieszyć, ale nie daje ona odpowiedzi na pytanie, czy ta drużyna wykonała postęp w stosunku do październikowych meczów ze Słowenią i Austrią. Już w niedzielę spotkanie z Macedonią Północną na Stadionie Narodowym w Warszawie i ten rywal powinien powiesić poprzeczkę chociaż trochę wyżej.

W równolegle rozgrywanym spotkaniu Macedonia u siebie wygrała ze Słowenią 2:1. W trzecim meczu Austria wygrała z Izraelem 3:1.

Łotwa - Polska 0:3
Gole: Robert Lewandowski 8, 13 i 76
Polska: Wojciech Szczęsny - Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Maciej Rybus (80, Arkadiusz Reca) - Sebastian Szymański, Grzegorz Krychowiak, Mateusz Klich (60, Krzysztof Piątek), Piotr Zieliński, Kamil Grosicki (77, Przemysław Frankowski) - Robert Lewandowski

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA