fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Lech Poznań - Legia Warszawa 1:0 Strzela XXI wiek

Fotorzepa, Grzegorz Rutkowski
Po zwycięstwie Lecha nad Legią walka o tytuł mistrza Polski stanie się jeszcze bardziej zacięta. Liderem znów została Lechia, która wyprzedza teraz Legię lepszą różnicą bramek.

Legia sama sobie winna. W wyrównanym meczu miała kilka bardzo dobrych sytuacji do zdobycia bramki, ale zbyt często sprawiała wrażenie drużyny, lekceważącej przeciwnika. Kiedy trzeba było przycisnąć, legioniści zbyt wolno rozgrywali piłkę, jakby byli przekonani, że wcześniej czy później i tak strzelą bramkę. A kiedy wreszcie po stracie gola wzięli się do roboty, było już za późno.

Lech przygotował się do gry bardzo dobrze, nie tylko wiedział jak rozmontować obronę mistrzów Polski (tym razem bez Artura Jędrzejczyka), ale i w jaki sposób nie dopuścić do strzałów Carlitosa, który w trzech ostatnich spotkaniach Legii zdobył cztery bramki. Hiszpan oddał tylko dwa strzały, obydwa przed przerwą. Za pierwszym razem nie trafił w bramkę, za drugim zrobił swój charakterystyczny zwód w prawą stronę, na jaki nabiera niemal wszystkich obrońców ligi i nie daje szans bramkarzom. Ale tym razem Jasmin Burić jego strzał obronił.

Po drugiej stronie boiska dwa strzały Macieja Gajosa obronił Radosław Cierzniak. Bardzo dużo walki, gorących sytuacji na polach karnych, mało akcji i strzałów do zapamiętania.

Ale zapamiętać koniecznie trzeba jedyną bramkę meczu i jej strzelca. W 73. minucie za Portugalczyka Joao Amarala na boisko wszedł pomocnik Filip Marchwiński. Urodzony w styczniu 2002 roku we wsi Skórzewo pod Poznaniem, wychowanek tamtejszego Uczniowskiego Klubu Sportowego, ale grający w drużynach trampkarzy i juniorów Lecha od dziewiątego roku życia. Miał pół roczku, kiedy Polacy grali na mundialu w Korei. Osiem minut po wejściu na boisko ten chłopak o twarzy cherubinka ostrym wślizgiem odebrał piłkę starszemu o jedenaście lat Marko Vesoviciowi, minął zwodami jeszcze dwóch legionistów i posłał piłkę do siatki.

Siedemnastolatek dał zwycięstwo Lechowi. Nie widać było, że gra najsłabsza drużyna wiosny z kandydatem do tytułu mistrzowskiego. Gdyby nie Adam Nawałka, który bardzo się przyczynił do obecnej pozycji Lecha, ten klub powinien grać o mistrzostwo.

Teraz Lechowi pozostaje tylko satysfakcja ze zwycięstwa nad Legią, co przyjemnie smakuje w każdym mieście. Była to pierwsza porażka mistrzów po czterech kolejnych zwycięstwach i zarazem pierwsza porażka Aleksandara Vukovicia jako trenera. 
W sobotę w Gdańsku Legia będzie musiała dawać sobie radę bez Cafu i Vesovicia, którzy dostali żółte kartki, bo w kryzysowej sytuacji nie potrafili utrzymać nerwów na wodzy. Taka postawa kilku legionistów to też problem całej drużyny.

Lech Poznań - Legia 1:0 0:0
Bramka: F. Marchwiński (81.)

Tabela po 32. kolejkach - Grupa mistrzowska

1. Lechia     32 63 49-30
2. Legia       32 63 49-32
3. Piast        32 59 50-31
4. Jagiellonia 32 51 49-44
5. Cracovia   32 48 39-36
6. Zagłębie L. 32 47 50-42
7. Lech         32  47 45-43
8. Pogoń       32 46 50-48

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA