fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Czy będzie śledztwo w sprawie Wisły Kraków?

Fotorzepa/ Piotr Nowak
Prokuratura Okręgowa w Krakowie analizuje doniesienia medialne w sprawie sprzedaży Wisły Kraków. I nie wyklucza wszczęcia śledztwa - dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

18 grudnia 100 proc. akcji klubu, który ma ogromne problemy finansowe, kupili - za 1 euro - kambodżańsko-brytyjscy inwestorzy. Większościowy pakiet - 60 procent akcji przejął zarejestrowany w Luksemburgu fundusz Alelega, którego właścicielem jest Vanna Ly, francuski biznesmen pochodzenia kambodżańskiego. Pozostałe 40 procent udziałów trafiło do angielskiego funduszu Noble Capital Partner, reprezentowanego przez Szweda Matsa Hartlinga. Hura optymizm z powodu uratowania klubu (nowi udziałowcy zadeklarowali, że do 28 grudnia spłacą najpilniejsze zobowiązania, które sięgają dwunastu milionów złotych a potem zainwestują kolejne 130 mln) zastąpiły szokujące informacje na temat biznesmenów i ich wypłacalności. Jak sprawdziła w rejestrach „Rzeczpospolita” Alalega, Vanna Ly kupił tą spółkę w lipcu 2017 r. od Nathalie Close i Michela Fallisse. Ostatnie złożone sprawozdanie finansowe jest za 2016 r. Od tego czasu nie wiadomo jakie są środki na koncie spółki. Czy towarzystwo sportowe Wisła Kraków badała te kwestie? Nie wiadomo. Według mediów nowi właściciele obok stadionu chcieli postawić hotele, restauracje oraz spa. Nie wiedzieli jednak, że tereny należą nie do klubu, który kupują ale do towarzystwa Wisły.

Z komunikatu krakowskiego klubu z 31 grudnia wynika, że inwestorzy nie zapłacili zaliczki. "Do 31 grudnia do godziny 18.30 TS Wisła Kraków nie otrzymało potwierdzenia przelewu, żadne środki nie wpłynęły również na konta Spółki” - oświadczyło stowarzyszenie Wisły.

Przeczytaj też: PZPN odbierze licencję Wiśle Kraków? Boniek: Dosyć tego

Wczoraj ogłoszono zerwanie umowy.

- Od początku monitorujemy tą sprawę, a informacje poddajemy analizie czekamy też na piątkową konferencję klubu. Nie wykluczamy podjęcia śledztwa. Żadne oficjalne zawiadomienie do prokuratury nie wpłynęło - poinformował nas prok. Krzysztof Dratwa z krakowskiej prokuratury.

Prokuratura jest wyczulona na handel akcjami Wisły po aferze jaką wywołał inny, wcześniejszy „zbawiciel" Wisły  Jakub M. w 2016 r.  Sukces sprzedaży akcji Wisły Kraków spółce Projekt-Gmina.pl z Warszawy szybko zamienił się w jeden z największych skandali w polskiej piłce. Jakub M. przejął Wisłę Kraków z firmy Tele-Fonika w 2016 roku. Wówczas, na koncie klubu znajdowało się 493 tys. zł. M. miał przelać pieniądze na swoje prywatne konto. - Trzy miesiące temu Jakub M. został oskarżony przez krakowską prokuraturę o przywłaszczenie środków. Już po rzekomym zakupie akcji klubu okazało się, że nowy właściciel nie tylko nie ma środków, ale też ma na swoim koncie sprawy karne. W 2014 r. był podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej wyłudzającej VAT i pranie pieniędzy. M.  był prezesem kilku zarejestrowanych w Polsce firm, które miały handlować sprzętem wentylacyjnym na terenie Czech, Polski i Wielkiej Brytanii, ale handel odbywał się wyłącznie „na papierze”. Został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego we wrześniu 2014 r. i dwa miesiące spędził w areszcie. Wcześniej Jakub M.i został skazany przez sąd w Szczecinie za próbę wyłudzenia ponad pół mln zł pożyczki o wartości przy pomocy sfałszowanych dokumentów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA