fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Zbigniew Boniek o sytuacji Wisły Kraków: Już jest tragedia

PGE Narodowy, Adam Chełstowski
- Tak to jest, kiedy za zarządzanie klubem biorą się bandyci i złodzieje, a wszyscy wokół udają, że nie dzieje się nic złego - mówi o sytuacji Wisły Kraków Zbigniew Boniek, prezes PZPN.

Rzeczpospolita: Czy Wisła Kraków przystąpi do wiosennych rozgrywek?

Zbigniew Boniek: To zależy od niej. W czwartek związek zawiesił klubowi licencję na grę w ekstraklasie, do czasu wyjaśnienia wszystkich wątpliwości i przedstawienia planu naprawczego.

A jeśli tego nie zrobi?

To licencja nie zostanie przywrócona. Jeśli drużyna nie rozegra trzech meczów, przeciwnicy otrzymają walkowery, Wisła zostanie przesunięta na ostatnie miejsce w tabeli i zostanie zdegradowana o dwie klasy - do drugiej ligi.

To byłaby tragedia.

Już jest tragedia, do której Wisła doprowadziła sama, na własne życzenie. Tak to jest, kiedy za zarządzanie klubem biorą się bandyci i złodzieje, a wszyscy wokół udają, że nie dzieje się nic złego.

Tę uwagę można odnieść także do PZPN. Czy Komisja d.s. Licencji Klubowych nie miała sygnałów o zagrożeniach w klubie?

Komisja działa na podstawie konkretnych przepisów, sprawdza wiarygodność każdego klubu pod tym samym kątem. W tym wypadku chodzi o wiarygodność finansową. Kiedy przyznawaliśmy licencję w czerwcu papiery były w porządku. W ciągu następnych sześciu miesięcy Wisła otrzymała 7,5 miliona złotych od Canalu + i Ekstraklasy S.A. i gdzieś te pieniądze zniknęły.

To wtedy mogliście reagować.

PZPN nie jest prokuraturą. Nie mogliśmy prowadzić własnego śledztwa. Najpierw dawaliśmy wiarę dokumentom,  bo dlaczego mamy zakładać, że ktoś nas oszukuje. Ale potem, kiedy zaczęliśmy otrzymywać sygnały, że coś jest nie tak, kilkakrotnie dzwoniłem do pani prezes Wisły Marzeny Sarapaty. Zapewniała mnie, że nie ma większych problemów, a te drobne szybko zostaną rozwiązane. Kiedy zaczęliśmy wysyłać do klubu pisma z konkretnymi pytaniami, nie otrzymywaliśmy odpowiedzi.

Może powinien je pan wysyłać nie do pani prezes, tylko do pana Pawła M., pseudonim „Misiek”.

No właśnie. Nie zdawałem sobie sprawy, że to on rządzi klubem. Tylko nie bardzo rozumiem dlaczego pozwalało na to miasto i Towarzystwo Sportowe Wisła. PZPN reagował w ramach swoich kompetencji. Sprawdzamy kluby, ale nie możemy ingerować w ich bieżącą działalność. A już na pewno związek nie jest od ratowania prywatnych biznesowych  spółek akcyjnych. Bo piłka to jest biznes. PZPN nie będzie ratował Wisły, bo ja nie chcę mieć nic wspólnego z gangsterami. Niech się sama oczyści i ratuje.

Może to zrobić?

W obecnym stanie personalnym nie. Jeśli we władzach klubu pozostaną ci sami ludzie, to nie widzę szans na poprawę sytuacji. Przecież oni ten klub rozkradli. Sprzedali go za złotówkę i nawet tej złotówki nie dostali. Nie mówiąc o dwunastu milionach, które miały być nie zapłatą za klub, ale pożyczką na spłatę zaległości. Zresztą te zaległości wcale nie są takie duże. Około sześciu milionów w stosunku do piłkarzy i ponad 20 milionów wobec innych podmiotów to nie jest tragedia. W połowie klubów ekstraklasy jest dziura budżetowa. Nawet w Legii, która przeżyła odpadnięcie z rozgrywek europejskich, na czym straciła miliony euro. Tyle że jej właściciel dołożył z własnej kieszeni, bo na tym polega biznes. Czasami trzeba dołożyć. Problem w tym, że w większości polskich klubów właściciele i działacze chcą wyjmować pieniądze, a nie dawać.

A jeśli zawodnicy Wisły rozwiążą kontrakty z winy klubu? Kto wtedy będzie grał?

O zawodników to ja się martwię najmniej. To jest grupa zawodowa, ciesząca się w naszym kraju większymi przywilejami, niż każda inna. PZPN już dawno wprowadził przepisy, zgodnie z którymi jeśli piłkarz nie otrzymuje honorarium przez dwa miesiące to może rozwiązać umowę. Co nie znaczy, że te pieniądze mu przepadają, bo może dochodzić swoich praw w sądzie. Jeśli dziesięciu zawodników Wisły rozwiąże umowy, to jest jeszcze w klubie młodzież. Niech ona gra. Może będzie zdrowiej.

Wisła Kraków jako młodzieżowa drużyna w drugiej lidze. Widzi pan to?

To może nawet byłby ratunek dla klubu, bo mógłby się wewnętrznie oczyścić i zresetować. Na razie, zawieszając Wiśle licencję zmuszamy ją do reagowania na nasze pisma. Nie wiem kto to będzie tam robił. Wiem tylko, że ci, którzy pracowali tam dotychczas nie mieli dobrych intencji, a przynajmniej rozeznania. Jeśli chcieli klub sprzedać, to powinni rozpuścić wici, szukać potencjalnych kupców, inwestorów, badać ich pod kątem wiarygodności. A oni chcieli zrobić przekręt. Do mnie, jako prezesa związku dzwoniło dwóch właścicieli poważnych włoskich klubów Serie A, bo obiło im się o uszy, że Wisła z miasta polskiego papieża jest na sprzedaż. Ale kiedy zorientowali się, że musieliby negocjować warunki z bandytami to zrezygnowali. Mafię to oni mają u siebie i wystarczy.
Rozmawiał Stefan Szczepłek

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA