Piłka nożna

Szczepłek o losowaniu EURO 2020: Lepiej być nie mogło

AFP
Z dziesięciu grup eliminacyjnych do mistrzostw Europy roku 2020 nasza wydaje się najłatwiejsza. Przeciwnikami Polski będą: Austria, Izrael, Słowenia, Macedonia i Łotwa. Z grupy wychodzą dwie drużyny. Trudno sobie wyobrazić, że wśród nich nie będzie naszej reprezentacji.

Tyle, że prawdopodobnie w krajach naszych przeciwników też panuje optymizm. W grupie nie ma jednego, zdecydowanego faworyta, który będzie poza zasięgiem pozostałych. 

Jest dwóch, a to już co innego. W wywiadzie dla TVP trener Izraela, znany w przeszłości austriacki piłkarz Andreas Herzog, też to przyznał. Każdy rozsądnie myślący piłkarz, trener, kibic i dziennikarz powiedzą to samo: na podstawie wyników w ostatnich latach najlepsi w tej grupie wydają się Polacy i Austriacy.

Ale w Wiedniu, Jerozolimie, Lublanie, Skopje i Rydze myślą pewnie: a dlaczego mielibyśmy odpaść? Polska przegrała mundial i nie odniosła zwycięstwa w ostatnich sześciu meczach. Austrii na mundialu nawet nie było. Czeka na to od 20 lat i nie zanosi się, aby nad Dunajem powstał nowy Wunderteam. Na mistrzostwach Europy we Francji Austria zajęła ostatnie miejsce w grupie. Jeden David Alaba, obrońca Bayernu, choćby do spółki z napastnikiem West Ham Markiem Arnautoviciem meczu nie wygra.

Fakt, że Jerzy Brzęczek spędził w lidze austriackiej 12 sezonów (plus półtora w Izraelu), a selekcjoner Austrii Franco Foda był jego trenerem w Sturmie Graz, stanowi spory atut. Dzięki kontaktom Brzęczka i jego asystenta, króla strzelców ligi austriackiej Radosława Gilewicza, będziemy wiedzieli o przeciwniku wszystko. Ale to jeszcze nie zagwarantuje sukcesów. Z Izraelem i Łotwą Polska już przegrywała, nawet kiedy była faworytem.

Emocjonujemy się losowaniem, ale po to przystępuje się do mistrzostw, aby je wygrać. Polacy już nieraz imponowali w eliminacjach. Kiedy jako pierwsza reprezentacja z Europy wygrali je przed mundialem w Korei i Japonii, wydawało się, że na samym turnieju będzie ciąg dalszy. Niestety, okazuje się od lat, że eliminacje to szczyt naszych możliwości (z wyjątkiem dotarcia do ósemki najlepszych na Euro we Francji 2016), a sukces w nich usypia zawodników i rozbudza nieuzasadniony optymizm wśród kibiców i dziennikarzy. Wtedy zawiedzione nadzieje stają się powodem do skrajnych ocen. Do rozpoczęcia turnieju w Rosji byliśmy w dziesiątce najlepszych drużyn na świecie, ale po dwóch przegranych meczach już nas wymieniano w czołówce największych rozczarowań.

Kolejność meczów raczej nie ma znaczenia. Żeby być najlepszym, trzeba pokonać każdego.

Jednak ze względu na „prace na rusztowaniu" lepiej byłoby, żeby pierwszymi naszymi przeciwnikami były zespoły słabsze. Trener mógłby jeszcze sprawdzić ewentualnych nowych zawodników, współpracę między nimi itp. Tyle że tych słabszych nie widać. Losowana z ostatniego koszyka Łotwa na pewno nie będzie chciała grać roli sparingpartnera dla Polski, tylko dlatego, że w rankingu FIFA dzieli nas 112 miejsc. My zajmujemy 20. pozycję, Austria jest 22., Słowenia 68., Macedonia 68., Izrael 90., a Łotwa 132.

Pierwsze mecze odbędą się już na wiosnę. Nie poprzedzą ich sparingi, bo nie ma na nie czasu. Przystąpimy do eliminacji po miesiącach niepowodzeń, ze świadomością, że budowa reprezentacji nie została zakończona.

Mimo to powinniśmy być optymistami.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL