fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Wymagania piłkarzy: Prywatna plaża, służba i traktor

Kylian Mbappe zażyczył sobie sfinansowania 50 godzin rocznie podróży prywatnym samolotem, wyższych premii za mistrzostwo czy trzykrotnej podwyżki w przypadku zdobycia Złotej Piłki
AFP
Gwiazdom futbolu nie wystarczają już okazałe wille i luksusowe auta. Listę życzeń piłkarzy ogranicza tylko ich wyobraźnia. Jakie jeszcze tajemnice skrywają kontrakty słynnych zawodników?

O tym, że szejkowie płacą chętnie i hojnie, wiadomo nie od dziś. Ale żeby od razu nagradzać zawodników za pozdrawianie kibiców i dziękowanie im za doping? Takie zachowania powinny być powszechną praktyką, w końcu fani za wsparcie zespołu premii z klubowej kasy nie otrzymują. Najwyraźniej jednak niektórym o zasadach savoir-vivre'u na boisku i poza nim przypominać trzeba.

Piłkarze Paris Saint-Germain za dobre relacje z kibicami inkasują od 33 do 375 tys. euro miesięcznie. W zależności od pozycji w drużynie. To tzw. bonus etyczny, którego częścią są też kontakty z mediami czy profesjonalne podejście do treningu.

Taki mamy rynek

Najwięcej dostaje Neymar. Brazylijczyk może liczyć na specjalne przywileje, m.in. zwolniono go z zadań defensywnych, a do swojej dyspozycji ma dwóch osobistych fizjoterapeutów. Ale obecność bogatych właścicieli z Kataru sprawia, że w Paryżu szczególną opieką otaczani są nie tylko aktorzy pierwszoplanowi. Również gwiazdy wschodzące.

Niespełna 20-letni Kylian Mbappe, negocjując przed rokiem transfer z Monaco do PSG, zażyczył sobie 50 mln euro (za pięć sezonów gry), ale także sfinansowania 50 godzin rocznie podróży prywatnym samolotem, wyższych premii za mistrzostwo czy trzykrotnej podwyżki w przypadku zdobycia Złotej Piłki. Pierwsza prośba została spełniona, pozostałe nie. Zaproponowano mu jednak zwrot kosztów zakwaterowania (30 tys. miesięcznie) oraz pracy osobistego personelu: majordomusa, szofera i ochroniarza. 

- Pochodzę z bardzo skromnej rodziny i doskonale zdaję sobie sprawę, że pieniądze, w jakich się obracamy, są naprawdę nieprzyzwoite. Ale taki jest rynek. To dobrze funkcjonujący system i trzeba go szanować - opowiadał niedawno młody Francuz w wywiadzie dla szwajcarskiej telewizji RTS.  
 

Zlatan bierze wszystko

W Paryżu spełniają się najskrytsze marzenia. Przekonał się o tym Zlatan Ibrahimović. Szwed nie palił się do gry pod wieżą Eiffla, wymyślił więc zachcianki, które miały skutecznie odstraszyć szejków. - Kiedy skończyłem rozmowy z klubem, powiedziałem żonie, że nigdy nie zaakceptują moich żądań. Dwadzieścia minut później odebrałem wiadomość: wszystko załatwione. Podpisałem umowę, bo dotrzymuję słowa - wspomina Zlatan. Znając jego pomysłowość, miał niezły ubaw. Ale raczej nie zamówił traktora jak ojciec Moise'a Keana, cudownego dziecka Juventusu. 

Nie każdy jednak ma taką pozycję przetargową jak Ibrahimović. Emmanuel Adebayor władzom Olympique Lyon przedstawił długą listą życzeń, na której widniały m.in. willa na Korsyce, helikopter, służba i koszulka z numerem 10. Nie dostał niczego, a negocjacje zostały zerwane.

Argentyńczyk Ezequiel Lavezzi porzucił Paryż, by zarabiać jeszcze więcej. Chińczycy uczynili go najlepiej opłacanym piłkarzem na świecie. Zapewnili mu dwa w pełni urządzone domy, dwa auta, kierowcę i kucharza. Jego kolega z Hebei China Fortune, Iworyjczyk Gervinho, poprosił nawet o prywatną plażę. Ale królewskie życie za Wielkim Murem mu się znudziło i wrócił do Włoch - do beniaminka Serie A z Parmy.

Premia za porażkę

W dzisiejszych czasach coraz trudniej ustalić, ile rzeczywiście kosztował piłkarz. Przy okazji transferów podawana jest kwota wypłacana jednorazowo z zastrzeżeniem, że może ona wzrosnąć w przypadku spełnienia poszczególnych warunków. I tak Sergio Aguero przeszedł z Atletico do Manchesteru City za 36 mln euro, ale klub z Madrytu do dziś za każde 15 bramek Argentyńczyka w sezonie otrzymuje 250 tys. euro, kolejne ćwierć miliona za 25 rozegranych meczów i milion za mistrzostwo Anglii.  

Skoro o Aguero mowa, to jego były teść Diego Maradona, przejmując zespół Al Wasl z Dubaju zażyczył sobie m.in. finansowania podróży prywatnym samolotem, by mógł odwiedzać córkę i wnuczkę w Hiszpanii. Prośba została zaakceptowana, ale szejkowie szybko zobaczyli, że umiejętności szkoleniowe legendarnego Argentyńczyka nie idą w parze z piłkarskimi i grzecznie mu podziękowali.

Premie za wygrane mecze to oczywistość. Ale za przegrane? Taki zapis w swoim kontrakcie ma m.in. bramkarz Tottenhamu Hugo Lloris. Francuz za każde spotkanie w wyjściowym składzie dostaje 7 tys. funtów: za zwycięstwo na jego konto wpływa dodatkowe 8 tys., za remis lub porażkę - 3,5 tys. Obrońca Barcelony Thomas Vermaelen poszedł dalej i zagwarantował sobie 100 tys. euro za występy na innej pozycji niż środek defensywy. Może to - poza kontuzjami - tłumaczy, dlaczego od 2014 roku Belg reprezentował katalońskie barwy ledwie 44 razy.

A jak okiełznać zawodników krnąbrnych? Mario Balotelli, którego wybryki stały się synonimem piłkarskiej głupoty, w czasach gry w Liverpoolu miał obiecane milion funtów premii, jeśli nie zostanie więcej niż trzy razy wyrzucony z boiska za gwałtowne zachowanie, oplucie rywala albo innej osoby oraz nie będzie używał przekleństw i zwrotów obraźliwych. Poskutkowało - Włoch nie otrzymał ani jednej czerwonej kartki. Kiedy przeprowadził się do Mediolanu, w jego umowie umieszczono zakaz palenia papierosów, imprezowania oraz noszenia ekstrawaganckich fryzur i ubrań, kontrolowano również jego wpisy w mediach społecznościowych.

Znak czasów. Kiedyś wystarczało zabronić uprawiania sportów ekstremalnych czy jazdy na motocyklu, ale nawet wtedy w kontraktach zdarzały się prawdziwe perełki. Doświadczył tego Stefan Schwarz, zamieniając w 1999 roku Valencię na Sunderland. Zakazano mu... lotów w kosmos. Skąd taki pomysł? Agent Szweda miał wykupić taką komercyjną wycieczkę i obawiano się, że zabierze ze sobą swojego zawodnika.

Czerwone buty zabronione

Wiadomo, że piłkarze muszą ściśle przestrzegać umów ze sponsorami i także poza murawą powinni prezentować się w strojach i obuwiu producenta, płacącego im krocie. Rafael van der Vaart w Betisie mógł grać w butach, w jakich chciał - pod warunkiem, że nie będą one zawierać koloru czerwonego, kojarzonego z rywalem jego zespołu Sevillą. Przez ponad rok Holender inkasował z tego tytułu 114 tys. euro miesięcznie.

Żyłkę do biznesu pokazał Daniel Agger. Transfer z Liverpoolu do Broendby wykorzystał do promocji swojej firmy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że KloAgger zajmuje się... utylizacją ścieków. Nazwa firmy, którą Duńczyk prowadzi razem z bratem i przyjacielem, pojawiała się na koszulkach drużyny z Kopenhagi podczas domowych meczów.

Z lektury "Football Leaks" można się dowiedzieć, że niektóre gwiazdy mają obsesję na punkcie prywatności. Cristiano Ronaldo w umowach ze swoją służbą zawiera klauzulę poufności. Sekrety Portugalczyka mogą ujrzeć światło dzienne nie wcześniej niż 70 lat po śmierci piłkarza lub ostatniego z jego krewnych. Za złamanie zasad grozi co najmniej 300 tys. euro kary!

Wielki rywal Cristiano, Leo Messi zabezpieczył się na wypadek, gdyby Katalonia uzyskała niepodległość, a Barcelona została wykluczona z ligi hiszpańskiej. Wówczas Argentyńczyk będzie mógł odejść za darmo.

Jak widać, nie ma rzeczy, której nie można by wpisać w kontraktach, a jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia piłkarzy. Na szczęście w "Football Leaks" są też przykłady świadczące o niecałkowitym zepsuciu świata piłki. Francuski pomocnik Chelsea N'Golo Kante, namawiany przez klub do ukrycia swoich dochodów z praw wizerunkowych w rajach podatkowych, odmówił i rozlicza się z urzędem skarbowym w Wielkiej Brytanii.

Źródło: Parkiet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA