fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Eksperyment Brzęczka do poprawki

AFP
Jerzy Brzęczek próbował ustawienia bez skrzydłowych. Nie udało się.

Mecz z Portugalią był dla Jerzego Brzęczka okazją do taktycznych eksperymentów. Zgodnie zresztą z zapowiedziami. Prezes Zbigniew Boniek zapowiadał, że Brzęczek i reprezentacja nie będą rozliczani z wyniku w Lidze Narodów, tylko będzie ona potraktowana jako poligon doświadczalny. I chociaż sam selekcjoner zapowiadał iż gra tylko o zwycięstwo oraz awans do fazy finałowej, w głębi ducha z pewnością Bońkowi za takie postawienie sprawy dziękował.

Brzęczek w czwartek przeciwko Portugalii chciał aż za dużo. Z jednej strony posłał do pierwszej jedenastki dwóch napastników, bardzo do siebie podobnych i nieco sobie przeszkadzających, czyli Roberta Lewandowskiego i Krzysztofa Piątka, z drugiej całkowicie zrezygnował ze skrzydłowych.

Kadra zagrała w ustawieniu z czterema środkowymi pomocnikami. Dwóch z nich – Rafał Kurzawa i Mateusz Klich – miało w odpowiednich fazach meczu schodzić na skrzydła. Jak się jednak okazało Kurzawa fatalnie radził sobie  w obronie i ponosi współodpowiedzialność za dwie z trzech straconych bramek. Zarówno przy pierwszej jak i trzeciej był niemiłosiernie ogrywany przez Bernardo Silvę z Manchesteru City.

W oczy rzucało się, że Klich z Krychowiakiem dublowali swoje pozycje i wchodzili sobie zbyt często w drogę. Widać też było, że to system, który wymaga od zawodników automatyzmów. Muszą dokładnie wiedzieć w jakiej sytuacji wymaga się od nich by zostali w środku pola, a kiedy mają schodzić na skrzydło. Bywało bowiem tak, że trzech Portugalczyków stawało naprzeciw jednego zawodnika w biało-czerwonej koszulce a taka walka była przecież z góry skazana na porażkę.

Dziwne, że wśród powołanych przez Brzęczka zawodników tylko jeden na co dzień występuje w takim ustawieniu – to Karol Linetty z Sampdorii Genua, który we włoskim klubie jest tym ze środkowych pomocników, który musi asekurować prawe skrzydło. Tymczasem Linetty nie tylko nie znalazł się w podstawowej jedenastce, to nawet nie wszedł z ławki.

Selekcjoner ma nad czym rozmyślać. 25 minut przed końcem meczu z Portugalią zrezygnował z eksperymentalnego ustawienia i wpuścił klasycznych skrzydłowych – Jakuba Błaszczykowskiego oraz Kamila Grosickiego. 10 minut później po akcji drugiego z nich Błaszczykowski zdobył bramkę na 2:3 i przez chwilę wydawało się, że możemy jeszcze nawiązać walkę  mistrzem Europy.

Pytanie czy przeciwko Włochom w niedzielę selekcjoner wróci do tradycyjnych skrzydłowych.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA