fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Ekstraklasa: Korona wygrywa mimo fatalnego błędu bramkarza

Bartosz Rymaniak
Fotorzepa/ Grzegorz Rutkowski
Korona Kielce pokonała Śląsk Wrocław 2:1 w ostatnim meczu czwartej kolejki piłkarskiej ekstraklasy. Gospodarzom w zwycięstwie nie przeszkodził fatalny błąd bramkarza Matthiasa Hamrola na początku spotkania - relacjonuje Onet.pl.

Epilogiem czwartej kolejki ekstraklasy było starcie sąsiadujących ze sobą w tabeli po trzech meczach Korony Kielce i Śląska Wrocław. W dorobku obu ekip znajdowało się do tej pory tyle samo punktów i identyczne wyniki: remis, zwycięstwo i porażka.

W składzie Śląska od pierwszych minut znaleźli się między innymi Daniel Łuczak i Mateusz Radecki, co mogło być odebrane jako niespodziankę. Po pierwszych 10 minutach trzeba jednak było przyznać, że trenerowi Tadeuszowi Pawłowskiemu udało się zaskoczyć rywali.

Właśnie w 10. minucie ekipa Śląska otworzyła wynik spotkania. Wielką wpadkę zaliczył bramkarz gospodarzy - Matthias Hamrol, który po wyrzucie piłki z autu skierowanego w jego stronę, przyjął ją wyjątkowo nieudolnie. Futbolówkę, która odskoczyła od golkipera na dobrych kilka metrów przejął Marcin Robak i wyprowadził gości na prowadzenie.

Na odpowiedź Korony nie trzeba było czekać długo, bo zaledwie siedem minut później niezdecydowanie obrońców z Wrocławia wykorzystać próbował Ivan Jukić. Chociaż pierwotnie jego strzał przeszedł ponad bramką, to VAR wykazał, że wcześniej miało miejsce zagranie piłki ręką w polu karnym. Podyktowany rzut karny na bramkę zamienił w 20. minucie włoski napastnik Elia Soriano.

Obcokrajowcy wyróżniali się po stronie Scyzorów - zarówno Ivan Jukić jak i Elia Soriano indywidualnymi zrywami potrafili tworzyć zagrożenie na połowie przeciwnika. Wiele razy piłkarze ci grali dwójkowe akcje, podczas których zawodnicy Śląska tylko patrzyli na rozwój wydarzeń.

Soriano miał niespożyte siły i nawet już pod koniec pierwszej połowy poruszał się szybciej niż większość graczy z jednej i drugiej drużyny. W 43. minucie próbował efektownego strzału przewrotką, a minutę później niezrażony wcześniejszym niepowodzeniem, strzelił pomiędzy nogami Jakuba Słowika, a piłka wpadła do bramki. Wynik nie uległ jednak zmianie, bo arbiter po konsultacji VAR uznał, że był spalony.

Wprowadzony po przerwie na boisko Damian Gąska był blisko, by dać zespołowi prowadzonemu przez trenera Pawłowskiego ponowne prowadzenie. Skrzydłowy dostał dobre podanie z trudnej do opanowania piłki w środku pola - Gąska poradził sobie z Kenem Kallaste na prawej stronie, ale w jego uderzeniu zabrakło precyzji i siły.

W drugiej połowie więcej inwencji w grze mieli goście, ale brakowało dokładności i cierpliwości w budowanych akcjach. Jedna z dobrych okazji na kolejnego gola dla piłkarzy z Wrocławia została stworzona w 76. minucie, gdy po dośrodkowaniu Robak dobrze zgrał głową w stronę Macieja Pałaszewskiego, ale ten pomylił się, próbując płaskiego uderzenia. Winy z pierwszej połowy niemal w całości dobrą interwencją w tej sytuacji odkupił Hamrol - ocenia Onet.pl.

Chwaleni za grę byli wrocławianie, ale na prowadzenie wyszła Korona. Dynamiczny atak na, jak się później okazało, wagę trzech punktów stworzyli gracze rezerwowi. Bartosz Rymaniak po dynamicznym rajdzie prawą flanką dośrodkował na długi słupek, gdzie w sposób wzorcowy akcję zamykał strzałem z głowy Maciej Górski, dając swojej drużynie drugiego gola i - jak miało się okazać - komplet punktów.

Korona Kielce - Śląsk Wrocław 2:1 (1:1)

Bramki: Elia Soriano (20-karny), Maciej Górski (81) – Marcin Robak (10).

Żółte kartki: Maciej Górski - Piotr Celeban, Augusto, Mariusz Pawelec, Kamil Dankowski.

Korona: Matthias Hamrol – Bartosz Rymaniak, Adnan Kovacevic, Elhadji Pape Diaw, Ken Kallaste – Michael Gardawski (59. Felicio Brown Forbes), Oliver Petrak (78. Łukasz Kosakiewicz), Jakub Żubrowski, Zlatko Janjic, Ivan Jukic – Elia Soriano (66. Maciej Górski).

Śląsk: Jakub Słowik – Mariusz Pawelec (65. Kamil Dankowski), Piotr Celeban, Wojciech Golla, Mateusz Cholewiak – Mateusz Radecki (85. Arkadiusz Piech), Maciej Pałaszewski, Augusto, Farshad Ahmadzadeh, Daniel Łuczak (46. Damian Gąska) – Marcin Robak. 

Źródło: Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA