fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Grzegorz Mielcarski: Rafał Siemaszko powinien był przeprosić

PAP, Jan Dzban
Były reprezentacyjny piłkarz, dziś telewizyjny ekspert Grzegorz Mielcarski mówi o spadku Ruchu, ręce Rafała Siemaszki i ostatniej kolejce.

"Rzeczpospolita": W sobotę stało się – Ruch spada z ligi…

Grzegorz Mielcarski: Patrząc na historię tego klubu, trudno się pozbyć wrażenia, że stało się coś dziwnego. Ale biorąc pod uwagę wyłącznie stronę sportową oraz organizacyjną, Ruch od lat balansował na krawędzi. Odejście Waldemara Fornalika było tą kroplą, która przepełniła kielich. Wcześniej zwolniono człowieka od przygotowania fizycznego, szukając oszczędności. Dziś coraz więcej trenerów podpisuje umowy przewidujące, że zwolnienie za ich plecami kogokolwiek ze sztabu powoduje rozwiązanie umowy z głównym szkoleniowcem z winy klubu. Fornalik takiego zapisu widocznie nie miał. Później z powodu zaległości odszedł Patryk Lipski. I, co gorsza, to dopiero początek problemów Ruchu...

Bierze pan pod uwagę taki scenariusz, że pozbawiony pieniędzy z Canal+ Ruch po prostu się rozpadnie?

To niestety jest bardzo prawdopodobne. Teraz dopiero się zacznie, bo większość piłkarzy Ruchu będzie chciała zostać w ekstraklasie. Pewnie za chwilę do sekretariatu klubu zaczną wpływać wnioski o rozwiązanie kontraktów. Weź tu zaplanuj budżet, gdy nagle w kasie zacznie brakować 7 milionów złotych czy coś koło tego. Tragedia. A przecież nikt nie będzie patrzył na zasługi klubu, tylko czy spełnia wymogi licencyjne. Ruch może powtórzyć drogę Polonii Warszawa czy Widzewa Łódź. Ja się wychowałem na Widzewie, w głowie mi się nie mieściło, że klub Bońka i Młynarczyka może być w trzeciej lidze.

Ruch spada z ligi po golu strzelonym ręką przez Rafała Siemaszkę z Arki, to tym bardziej bolesne… 

Sędzia Tomasz Musiał podchodził do asystenta, długo konsultował decyzję… Niepojęte, że można popełnić taki błąd, zagranie piłki ręką przez Siemaszkę było ewidentne. Widział je każdy chyba na stadionie, a już na pewno każdy przed telewizorem. Oczywiście gdyby poszukać, to ta suma błędów arbitrów wychodzi zazwyczaj na zero. Ruch pewnie gdzieś dostał nieprawidłowego karnego albo zdobył gola, który nie powinien być uznany. Ale oczywiście spadek po takim błędzie sędziego i oszustwie Siemaszki jest jeszcze bardziej bolesny.

Internauci ukrzyżowali Siemaszkę, tymczasem winny jest Musiał. Piłkarz zachował się instynktownie.

Sam byłem łobuzem na boisku, więc nie będę pierwszym, który teraz powie, żeby się przyznał... No, ale sprawa nie jest jednoznaczna. Siemaszko powinien ochłonąć i chociaż przeprosić. Tymczasem on w wywiadzie w przerwie spotkania mówi, że Henry też strzelił ręką i że za pół roku nikt nie będzie już o tym pamiętał. Otóż nie. Zostanie to zapamiętane Siemaszce na całe życie. Jan Furtok, ile on fantastycznych bramek strzelił w karierze – i w naszej lidze, i w Niemczech. A i tak wszyscy pamiętać go będą z gola strzelonego ręką z San Marino. Tak samo Siemaszkę wszyscy będą pamiętać jako tego, który spuścił ręką Ruch z ligi i nawet nie potrafił przeprosić. I jak w wieku 70 lat pojawi się w Chorzowie, to wciąż będą na niego gwizdać.

Paradoksalnie, w ostatniej kolejce los Arki będzie też zależał od piłkarzy Ruchu. Gdynianie jadą do Lubina na mecz z Zagłębiem i jeśli nie wygrają mogą spaść z ligi, pod warunkiem, że Łęczna wygra z Ruchem…

Nie chcę nawet o czymś takim myśleć, że Ruch się komuś podłoży, że będzie szukał takiej zemsty… Na tym też polega wielkość klubu, o której tyle teraz słyszę przy okazji spadku Ruchu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA