fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Pisacane - piłkarz roku

ilfattoquotidiano.it
Fabio Pisacane, o którym mało kto słyszał, to włoski piłkarz, którego brytyjski „Guardian” sensacyjnie wybrał futbolistą roku 2016. Dlaczego nie Ronaldo, dlaczego nie Messi?

Jeśli jeszcze gdzieś na świecie żyje piękny duch sportu barona de Coubertina, to po drugiej stronie kanału La Manche. Brytyjczycy jak nikt inny potrafią docenić klasę rywala, nawet, gdy ich faworyt przegra. Nagradzają brawami walkę, a dopiero potem zwycięstwo. Powiadają, że sport służy nie tylko do wygrywania. Może dlatego udało im się wygrać trudną walkę z futbolowymi chuliganami. Pięknym owocem tego wymierającego w świecie podejścia do sportu jest wzruszający wybór „Guardiana”. Pochwała walki, odwagi i skromności.

Fabio Pisacane urodził się 30 lat temu w Neapolu w Dzielnicy Hiszpańskiej, stolicy włoskiego bezprawia, gdzie niepodzielnie rządzą klany camorry. Większość jego przyjaciół z lat dziecinnych już nie żyje. Polegli jako żołnierze i mięso armatnie wojen mafijnych klanów. Fabio miał wielkie szczęście. Gdy miał 14 lat, wypatrzył go skaut Genoi. Chłopak przeprowadził się do Genui i zaczął graćw tamtejszej drużynie juniorów. Ale dopadł go syndrom Guillan-Barrego. Zbudził się kompletnie sparaliżowany. Potem zapadł na 20 dni w śpiączkę. Gdy się wybudził, prorokowali mu, że już nigdy nie kopnie piłki, że może mieć kłopoty z chodzeniem. Ale uporem i pracą wygrał długą walkę z chorobą i do futbolu wrócił.

Grał najpierw w zespołach serie C. Był graczem przeciętnym, jednym z kilkuset nie wyróżniających się niczym obrońców. Ale ambicją i nieustępliwością, oprócz miejsca w drużynach, wywalczył sobie przydomek „Fighter”. Okazał się też sportowcem niezłomnych zasad. Gdy w 2011 roku grał w drużynie Lummezzane, zadzwonił do niego dyrektor sportowy Ravenny Giorgio Buffone proponując, by za 50 tysięcy euro sprzedał najbliższy mecz między obu zespołami. Pisacane rzucił słuchawką i poszedł na policję. Ówczesny trener włoskiej reprezentacji, Cesare Prandelli, powołał go w nagrodę na zgrupowanie włoskiej kadry. Ale dla części futbolowego środowiska był zdrajcą. Jak powiedział wtedy: „Nie zawsze zrobienie rzeczy uczciwej i właściwej pomaga lepiej żyć. Ale za to można spokojnie spojrzeć w lustro i żyć w spokoju z własnym sumieniem”. W zeszłym sezonie Pisacane z Cagliari wywalczył awans do Serie A. W obecnym 18 września zrealizował marzenie życia: po raz pierwszy, w wieku 30 lat, zagrał w spotkaniu włoskiej ekstraklasy (3:0 z Atalantą). A spisał się tak dobrze, że już miejsca w pierwszym składzie nie oddał.

Po meczu z Atalantą pytany o wrażenia popłakał się przed kamerami ze wzruszenia. Jak powiedział: „To wszystko, co się teraz wokół mnie dzieje, wygląda jak jakiś piękny, nierealny sen. Boję się zbudzić”. I przypomniał, że kiedy jako dziecko grał z kolegami w piłkę na placyku w Dzielnicy Hiszpańskiej, 5 metrów obok od kilku strzałów z pistoletu w ramach mafijnych pojedynków zginął gangster. Przerwali na chwilę mecz, ale zaraz potem grali dalej omijając leżącego na placyku trupa. I dodał: „Wychowałem się w miejscu, w którym gwałtowna śmierć zdarza się tak często, że nie robi na nikim najmniejszego wrażenia. Udało mi się z tego piekła wyrwać i za ten cud dziękuję Bogu”.

Fabio Pisacane kilka lat temu założył futbolową fundację „Pisadog” („cane” to po włosku pies), poprzez którą wspiera finansowo biedne dzieci w Neapolu dając im szansę dzięki piłce uciec od mafijnego przeznaczenia.

Piotr Kowalczuk z Rzymu

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA