fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Witold M. Orłowski: Koniec lekkiej pracy?

Fotolia
Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny zdecydowała się nie podwyższać stóp procentowych – i po raz kolejny ustami swoich najwyższych przedstawicieli zadeklarowała, że długo jeszcze robić tego nie zamierza. Ma oczywiście całkiem niezłe argumenty.

Inflacja wyniosła w listopadzie około 2,5 proc., a więc dokładnie tyle, ile wynosi cel inflacyjny NBP. Kurs złotego jest stabilny, z lekką tendencją wzmacniającą. Inwestycje przedsiębiorstw, mimo niezwykle niskiego poziomu oprocentowania kredytu, ciągle nie chcą się rozkręcić i pozostają żenująco niskie. A rząd – jak to każdy rząd – zdecydowanie bardziej lubi taki bank centralny, który nie straszy go wiecznie podwyżkami stóp.

Cała sytuacja nie wydaje się nikogo w Polsce przesadnie niepokoić. I nic dziwnego. Nie da się ukryć, zapomnieliśmy już, co to znaczy wysoka i chroniczna inflacja. Inflację dwucyfrową mieliśmy ostatni raz 17 lat temu, a przez niedawno minione trzy lata (2014–2016) mieliśmy do czynienia albo z inflacją bliską zera, albo wręcz z deflacją. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zapomnieliśmy też, co oznacza określenie „inflacyjna indeksacja płac". Po prostu przyzwyczailiśmy się do tego, że inflacja nie jest problemem, nawet jeśli od czasu ...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA