Opinie

Dżuma przedsiębiorców

Fotolia
Każdy widział przykuwające uwagę pokazy, gdy tysiące klocków domina ułożonych w misterne wzory przewracały się jeden po drugim. Niesamowite widowisko. Niestety, w innej, złowrogiej formie funkcjonuje ono wśród polskich przedsiębiorców.

To zatory płatnicze. Firma produkuje lub świadczy usługę, ale nie dostaje za to pieniędzy. Skala tego zjawiska zwiększa się w Polsce od lat. Dziś jest na zatrważającym poziomie. Co piąta firma w Polsce nie dostaje zapłaty lub otrzymuje ją z opóźnieniem. Przeciętnie z każdego tysiąca złotych z wystawionej już faktury 220 nie trafia do odbiorcy.

Czy polscy przedsiębiorcy z premedytacją starają się nawzajem oszukać? Nie. W Polsce dominują firmy małe i średnie. Dlatego jedna duża lub kilka małych niezapłaconych faktur mogą zachwiać płynnością takiego przedsiębiorstwa. Tym bardziej że VAT trzeba i tak odprowadzić, chociaż do kasy nic nie wpłynęło. Rzetelna dotąd firma przestaje płacić swoim kontrahentom w terminie i... klocki domina zaczynają padać całymi rzędami.

Zatory płatnicze to śmiertelny biznesowy wirus. Jak dżuma atakują i niszczą uczciwe firmy. Niektóre z nich bronią się, zaciągając kredyty. Dane o zadłużeniu firm pokazują, że 60 proc. kredytów jest branych tylko w tym celu!

Nie da się tak prowadzić żadnego biznesu. Można zapomnieć o rozwoju i inwestycjach. Mamy jednak światełko w tunelu. To zmiany w przepisach, które mają zatory ograniczyć. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii przygotowało niezwykle starannie projekt ustawy. W polskiej rzeczywistości – szczególnie po niedawnym bałaganie z wolnym 12 listopada – to zjawisko rzadkie niczym biały kruk. Konsultacje społeczne prowadzono już na wstępnym etapie prac. Strona społeczna miała więc dość czasu na analizę.

Najważniejsze jednak, że firmy dotknięte zatorami wreszcie otrzymają realne wsparcie. Dostaną ulgi podatkowe liczone od faktur nieopłaconych przez 120 dni. Ważne także, że instytucje publiczne będą miały limit 30 dni na opłacenie faktury. To bardzo dobrze, one również dołożyły się do rozprzestrzenienia zatorowego wirusa. A przecież powinny świecić przykładem. Dbać o to, by ich działania nie szkodziły polskiej gospodarce.

Czy możemy odpocząć w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku? Ani trochę. Najpierw łyżka dziegciu: taką ustawę trzeba było uchwalić lata temu! Gdy padały pierwsze klocki domina i można było problem szybko zdusić. Niestety, nie słuchano ekspertów, gdy mówili o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Zwyciężyło tradycyjne bicie piany i zajmowanie się sprawami mało ważnymi dla gospodarki.

Jak najszybciej trzeba zmiany uchwalić. Konieczne jest także uważne śledzenie ich wpływu na funkcjonowanie firm. I błyskawiczne wprowadzanie poprawek. Pracodawcy z pewnością nie zlekceważą tego zadania.

A rząd? W tej sprawie ma dobry start. Oby w równie dobrym stylu dojechał do mety. Będziemy mieli wówczas drugiego białego kruka. I to przy tej samej ustawie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL