fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piekło dochodowe

Fotorzepa/Marta Bogacz
Mija kolejna już rocznica kolejnej bitwy Unii Europejskiej i OECD w wojnie toczonej z rajami podatkowymi. W tym roku uświetniły ją opublikowane przez „Süddeutsche Zeitung" informacje o korzystaniu z rajów podatkowych nawet przez królową brytyjską. Nie ma się co dziwić – każdy chciałby do raju, ale nie każdemu to się uda. Królowa ma pierwszeństwo.

Żeby był raj, musi być też piekło, bo inaczej co to byłby za raj... Piekłem są obowiązujące w większości państw świata przepisy podatkowe – dotyczące zwłaszcza bezpośrednich podatków dochodowych i majątkowych. W rajach nie unika się ceł czy podatku VAT. Unika się podatków dochodowych. I inwigilacji urzędów skarbowych. Naraża się za to na inwigilację ze strony dziennikarzy śledczych, ale oni co najwyżej mogą sobie popisać i ujawnić hipokryzję niektórych polityków i celebrytów, głoszących z raju podatkowego idee sprawiedliwości społecznej. Dlatego musimy męczyć się na ziemskim padole, by niektórzy mogli trafić do raju. Bo gdyby mogli w nim przebywać wszyscy, to co to by był za raj...

Oazy podatkowe są stare jak podatki. Rozkwitały w średniowieczu w czasach wypraw krzyżowych. I przetrwały do dziś jako trwała zdobycz świata chrześcijańskiego – w odróżnieniu od nietrwałego, jak się okazało, Królestwa Jerozolimy. Oazy były schronieniem nie ...

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA