fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Głośne obniżki i ciche podwyżki podatków

Fotorzepa, Marta Bogacz
Polski system podatkowy wymaga zmian, ale nie powinny być one robione pod publiczkę tuż przed wyborami, bo nie sprzyja to przemyślanym decyzjom.

Podczas gdy proponowane zmiany podatkowe z „piątki Kaczyńskiego" mają obniżyć PIT o ok. 10 mld zł, rząd PiS, kontynuując politykę poprzedników zamrażania progów podatkowych, po cichu zwiększył obciążenia podatnika o ponad 5 mld zł. Ustawy obniżające podatki są szybko przyjmowane przez rząd i parlament, ale szczegóły podwyżek zapowiedzianych na 2020 r., takie jak zniesienie limitu składek ZUS czy oskładkowanie umów cywilnoprawnych, pozostają niejasne, utrudniając przedsiębiorstwom planowanie budżetów na przyszły rok.

Nierozwiązany problem

Ogłoszony przez rząd PiS pakiet zmian w PIT (zwolnienie młodych z podatku, obniżenie pierwszej stawki z 18 do 17 proc., wyższe koszty uzyskania przychodu) ma podatnikom przynieść korzyści w 2020 r. przekraczające ponad 10 mld zł. Biorąc pod uwagę tak wysoki koszt zmian dla finansów publicznych, uderzające jest, że tylko w niewielkim stopniu rozwiązuje on jeden z największych problemów związanych z opodatkowaniem pracy w Polsce: problem wysokiego opodatkowania osób o niskich dochodach.

Przy planowanej na 2020 r. płacy minimalnej 2450 zł brutto wynagrodzenie netto wynosi 1774 zł, a suma podatków i składek po stronie pracownika i pracodawcy przekracza 1178 zł, co odpowiada blisko 40 proc. kosztów pracodawcy. Po zmianach zarobki netto mają wzrosnąć do 1810 zł, a opodatkowanie spaść do 38,5 proc., co trudno uznać za rewolucyjną zmianę.

Trochę więcej zyskają osoby do 26. roku życia, ale tę zmianę także trudno uznać za dobrze zaprojektowaną. Po co obniżać PIT dobrze zarabiającym studentom prestiżowych uczelni, pozostawiając na niezmienionym poziomie opodatkowanie nieznacznie starszych, ale gorzej wykształconych i znacznie słabiej zarabiających osób? Można pomyśleć o tańszym rozwiązaniu: zwolnieniu z PIT tylko określonej kwoty, np. pierwszych zarobionych 50 tys. zł, co ułatwi wejście na rynek pracy.

Równolegle z głośno ogłaszanymi obniżkami rząd po cichu podnosi obciążenia, kontynuując politykę zamrażania progów podatkowych. W 2008 r., by wpaść w drugi próg, trzeba było zarabiać niemal trzykrotność średniej krajowej (295 proc.). W 2015 r. już osoby zarabiające powyżej 223 proc. średniej wpadały w najwyższą stawkę, a zgodnie z prognozami rządu w 2020 r. wystarczy już 169 proc. średniej. Cenea szacuje, że nawet po uwzględnieniu zmian kwoty wolnej zamrożenie parametrów PIT w latach 2015–2019 zwiększy dochody państwa o ponad 5 mld zł w samym tylko 2019 r.

Niepewność

Podczas gdy prace nad obniżkami PIT postępują, to niewiele wiadomo o kształcie zapowiedzianych przez rząd podwyżek składek ZUS na 2020 r. Przyjęty przez rząd wieloletni plan finansowy obok obniżki PIT w ramach „piątki Kaczyńskiego" i wielu nowych wydatków zawierał zapowiedzi podwyżek podatków i składek. Z punktu widzenia opodatkowania pracy najważniejsze dotyczą zniesienia limitu składek ZUS (wzrost dochodów państwa o 5,2 mld zł), oskładkowania umów cywilnoprawnych (2,5 mld zł) oraz tzw. testu przedsiębiorcy (1,2 mld zł).

Na razie więcej wiadomo tylko o teście przedsiębiorcy, który ostatecznie rząd chciałby wprowadzić tylnymi drzwiami, na podstawie istniejących przepisów. Szczegóły reszty projektów są nieznane, a patrząc na kalendarz polityczny, istnieje ryzyko, że nie zostaną uchwalone przed wyborami. Stwarza to ryzyko, że przed wyborami zostaną przyjęte ustawy zwiększające wydatki państwa i obniżające jego dochody, natomiast ustawy mające je finansować będą uchwalane naprędce dopiero po wyborach.

Polski system podatkowy zdecydowanie wymaga zmian, ale nie powinny być one robione pod publiczkę tuż przed wyborami, bo nie sprzyja to przemyślanym i dopracowanym projektom. Zmiany powinny być tak skonstruowane, by możliwie małym kosztem dla finansów publicznych maksymalnie obniżyć opodatkowanie osób o niskich dochodach. Jednocześnie powinny zostać uchwalone ustawy zapewniające źródła finansowania zmian.

Dr Aleksander Łaszek jest  głównym ekonomistą FOR

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA