fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Elektryczne auto i kaszanka

Fotolia
„Socjalizm to władza rad i elektryfikacja wsi" – twierdził Włodzimierz Iljicz Uljanow, pseudonim rewolucyjny Lenin.

Władzę „rad" już mamy – odsunięto kapitalistów i liberałów, a zamiast wsi elektryfikujemy samochody. Od razu poczuliśmy to w kieszeniach na stacjach benzynowych. Świetny przykład, jak w praktyce działa ustrój władzy „rad". A działa tak:

1. Samochody na prąd są dużo droższe od spalinowych.

2. Droższa jest też eksploatacja samochodów elektrycznych.

3. Ludzie kierują się przy zakupach przede wszystkim, choć nie tylko, ceną – gdyby się nią nie kierowali, to już dziś kupowaliby lepsze samochody, które są droższe, a nie gorsze samochody, które są tańsze.

4. Żeby pobudzić popyt na elektryczne samochody, polski rząd postanowił dołączyć do grona innych rządów i będzie je dotować od przyszłego roku kwotą 25 tys. zł za sztukę.

5. Pomimo dotacji samochody elektryczne nadal będą droższe od samochodów spalinowych.

6. Ludzie dalej będą kierować się ceną – mniej zamożni będą kupowali tańsze samochody spalinowe.

7. Na dopłaty do droższych e-samochodów, które będą kupowali zamożniejsi, rząd postanowił pobierać podatek od paliwa. Tego, które używane jest do napędu tańszych samochodów spalinowych, którymi jeżdżą mniej zamożni, bo nie stać ich na droższe e-samochody. Nawet z dotacją.

8. Droższe e-samochody kupowane przez zamożniejszych za dotacje z podatków mniej zamożnych stracą po paru latach na wartości mniej niż tańsze samochody spalinowe kupowane przez mniej zamożnych, płacących podatki na dopłaty do samochodów kupowanych przez zamożniejszych, które będą wolniej tracić na wartości.

9. Jak zamożni sprzedadzą swój używany samochód na prąd, to otrzymają za niego wyższy procent ceny, którą za niego zapłacili, i dostaną kolejną dopłatę do kolejnego elektrycznego samochodu, a mniej zamożni otrzymają niższy procent ceny przy sprzedaży samochodu spalinowego i nie dostaną dopłaty do kolejnego.

10. Najbiedniejsi, których nie stać na żaden samochód, zapłacą więcej w sklepie za kaszankę, którą trzeba dowieźć do sklepu, a wcześniej dowieźć do masarni produkty do wyrobu tejże kaszanki, a jeszcze wcześniej zaorać traktorem pole, gdzie będzie rosło zboże, z którego zrobi się kaszę na tę kaszankę, bo elektrycznych traktorów nie ma. „This is how socialism works".

Autor jest adwokatem, wykładowcą Uczelni Łazarskiego, szefem rady WEI

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA