fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Czy Trybunał w Luksemburgu otworzy furtkę do kontestowania decyzji polskich sądów

ROL
Pytanie irlandzkiego sądu do Trybunału Sprawiedliwości UE (TSUE) o wiarygodność polskiej Temidy może przenieść spór o praworządność nad Wisłą z płaszczyzny politycznej na realny grunt prawny.

Jeżeli TSUE uznałby, że sądownictwo w Polsce nie jest stabilne, droga do kontestowania jego decyzji, zarówno w sporach transgranicznych, jak i wewnętrznych, wydaje się otwarta. Takie próby zresztą już dziś podejmują pensjonariusze zakładów karnych, powołując się na wątpliwości irlandzkiego sądu.

W sferze politycznej taka decyzja niewątpliwie wzmocniłaby zarzuty Brukseli w sporze z Warszawą. Osłabiałaby też pozycję negocjacyjną naszego kraju w kwestii podziału funduszy strukturalnych. Zwłaszcza że pomysł ich powiązania z praworządnością jest cały czas aktualny.

W tym kontekście negatywny werdykt TSUE nabiera jeszcze groźniejszej wymowy. W Unii toczy się dziś wielka gra interesów, zarówno o podział pieniędzy w nowej perspektywie budżetowej, jak i przyszły podział kluczowych stanowisk w unijnych instytucjach. Zatem sięgnięcie po argument, że Polska nie jest krajem stabilnym, może być dla niektórych państw bardzo kuszące.

Odpowiedź TSUE może mieć jeszcze szerszą perspektywę: jest precedensem otwierającym furtkę do recenzowania stanu sądownictwa w krajach UE, czyli obszaru wyłączonego dotąd spod unijnej ingerencji.

A to może mieć poważne skutki w przyszłości także dla innych państw. Być podstawą np. do kwestionowania niezależności sądu w Madrycie, sądzącego buntowników z Katalonii. A to nie wszystkim się musi podobać.

Co zrobi Trybunał, to pytanie otwarte. Oczywiście stanowisko Komisji Europejskiej, która nieoczekiwanie stanęła po stronie Polski, podnosząc, że prawo do sprawiedliwego procesu nie jest zagrożone, jest głosem ważnym, ale nie przesądzającym.

Jeżeli TSUE będzie badał wprost, czy przestępca handlujący narkotykami po sprowadzeniu do Polski może mieć sprawiedliwy proces, odpowiedź wydaje się oczywista. Do sądów w Polsce wpływa rocznie ok. 15 mln spraw i nie ma dziś dowodu na to, że wyroki są skręcane politycznie. W ubiegłym tygodniu przed sądem naprzeciw siebie stanęli mec. Giertych i Ćwiąkalski, zażarci krytycy pisowskich reform w sądach. A to znak, że sądy są w dalszym ciągu dla nich niezależne.

Może się jednak zdarzyć, że Trybunał będzie analizował polską sprawę w szerszym systemowym kontekście, biorąc pod uwagę zarzuty, jakie stawiała Polsce Bruksela. Wtedy pozytywna odpowiedź dla nas wcale nie jest już taka pewna. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA