fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Pedro Miguel da Costa e Silva: Umowa UE–Mercosur

Bloomberg
W treści umowy stowarzyszeniowej dwóch bloków nie ma żadnego punktu, który powodowałby łamanie praw socjalnych i pracowniczych czy stanowił ryzyko sanitarne.

W kontekście krążących w mediach niejasnych informacji o umowie stowarzyszeniowej między Unią Europejską a Mercosur warto pewne sprawy wyjaśnić. Po pierwsze, negocjacje zostały zakończone w czerwcu 2019 r., dzięki naciskom Brazylii. Do zawarcia umowy zostało tylko sprawdzenie jej pod kątem prawnym. Nie ma sensu rozmyślanie o ponownym otwarciu negocjacji: jakikolwiek ruch w tym kierunku zdemontowałby porozumienie. Komisja Europejska negocjowała i wypowiadała się w imieniu całej Unii, ale stale konsultowała się z wszystkimi jej krajami. Żaden nie może więc teraz twierdzić, że nie znał ustaleń.

Po drugie, wbrew temu, co jest powtarzane, umowa nie spowoduje „klimatycznej apokalipsy". Wręcz przeciwnie, Mercosur i UE uzgodniły najbardziej zaawansowane zobowiązania dotyczące zrównoważonego rozwoju ze wszystkich umów handlowych wynegocjowanych przez Wspólnotę. Ani w treści umowy, ani w zobowiązaniach dostępu do rynków dóbr i usług, inwestycji i przetargów rządowych nie ma nic, co byłoby zagrożeniem dla środowiska.

Podkreślając wszystkie swoje zobowiązania międzynarodowe, strony stworzyły w umowie przestrzeń dialogu i współpracy. W nowatorski sposób Mercosur zgodził się na umieszczenie w niej zasady ochrony środowiska i kwestii społecznych. To znaczy, że jeśli umowa jest uważana za niekompletną lub złą dla ochrony środowiska, inne umowy zawarte przez UE powinny zostać wypowiedziane.

Rzecz jasna jesteśmy otwarci na dyskusję o dodatkowej deklaracji związanej ze zrównoważonym rozwojem. To nie znaczy, że zgadzamy się, iż umowie brak równowagi. Brazylia to kraj z ambitnymi zobowiązaniami międzynarodowymi i wyniki jej działań w ochronie środowiska, rozwoju energii odnawialnej i walce ze zmianami klimatu są często lepsze niż krajów europejskich.

Naszym zdaniem wyzwania środowiskowe są wspólne i trzeba nad nimi pracować razem. Dotyczy to też walki z wylesianiem i zmianą klimatu. Brazylia musi się wywiązać ze swojej części, ale UE i jej członkowie też. To niestety nie zawsze jest jasne: w krytycznych analizach umowy, czy to w Europie, czy w Brazylii, nie pisze się m.in. o konieczności redukcji emisji pochodzących z paliw kopalnych, zmiany struktury pozyskiwania energii czy wzorców produkcji, intensywnych i niezbyt „czystych". A te właśnie sprawy są istotne dla ochrony lasów tropikalnych – jeśli emisje zostaną na obecnym poziomie, niezależnie jak bardzo chronić będziemy drzewa, zmiana klimatu może wcześniej lub później skończyć z naszą Amazonią.

Po trzecie, w treści umowy i zobowiązaniach nie ma żadnego punktu, który powodowałby łamanie praw socjalnych i pracowniczych czy stanowił ryzyko sanitarne lub fitosanitarne. Respektuje ona dotychczasowe międzynarodowe umowy i normy sanitarne, których strony przestrzegają. Normy te już teraz bardzo wydajnie regulują wymianę handlową między blokami. Zarzuty o braki w tym zakresie są zatem nieuzasadnione i ukazują tylko punkt widzenia branż przeciwnych umowom o wolnym handlu.

Czwarta kwestia dotyczy wagi tego, co zostało wynegocjowane. W oczerniającym szumie wywoływanym przez przeciwników umowy ginie z pola widzenia znaczenie zakończonych negocjacji. Mówimy tu o narzędziu prawnym, które integruje gospodarki wytwarzające łącznie 25 proc. światowego PKB, potężniejszym niż Comprehensive and Progressive Agreement for TransPacific Partnership z 13,4 proc. PKB. Umowa ta może mieć pozytywny wpływ na oba bloki, ich sektory produkcyjne i ludność, tworząc nowe możliwości zatrudnienia.

Piąte wyjaśnienie, które może być przydatne dla europejskich czytelników, to fakt, że kraje Mercosur też mają rządy, parlamenty, grupy reprezentujące różne interesy, opinię publiczną, sektory produkcyjne. Nie można zakładać, że tylko strona europejska będzie decydować o przyszłości umowy. Obie strony zdecydują, suwerennie i na równych warunkach, czy wejdzie ona w życie, czy nie.

Pozostaje mieć nadzieję, że zainteresowani tematem, czy to będący za, czy przeciw, będą pamiętać, że umowę stowarzyszeniową wynegocjowano w dobrej wierze i wzajemnym szacunku, z nadzieją, że stanie się ona narzędziem współpracy z korzyścią dla naszych społeczeństw.

Ambasador Pedro Miguel da Costa e Silva jest brazylijskim sekretarzem ds. negocjacji dwustronnych i regionalnych Ameryk. Skrót tekstu z „Gazeta do Povo"

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA